Podziw i zaszczyt

Obowiązki zawodowe i życie rodzinne nie pozwalają mi korzystać z uroków gier komputerowych. Mam na dysku kilka starych, zapomnianych tytułów z półki shareware, garść tzw. wersji demo oraz dwie stuprocentowo legalne płyty, które dostał mój syn. Jakkolwiek nie mogę powiedzieć, że ''trzymam rękę na pulsie'', to jednak od czasu do czasu ta czy inna gra przewinie mi się przed oczami.

Obowiązki zawodowe i życie rodzinne nie pozwalają mi korzystać z uroków gier komputerowych. Mam na dysku kilka starych, zapomnianych tytułów z półki shareware, garść tzw. wersji demo oraz dwie stuprocentowo legalne płyty, które dostał mój syn. Jakkolwiek nie mogę powiedzieć, że ''trzymam rękę na pulsie'', to jednak od czasu do czasu ta czy inna gra przewinie mi się przed oczami.

Nieodmiennie ten rodzaj oprogramowania wzbudza we mnie podziw i postaram się opisać powody, dla których tak się dzieje. Po pierwsze, dlatego że obserwujemy niesamowity rozwój w tej dziedzinie. Grafika, efekty dźwiękowe, rozbudowane fabuły, a od niedawna także możliwości grupowej w Internecie - postęp w tym wszystkim jest tak szybki, że przyprawia o zawrót głowy. Proszę zwrócić uwagę - w dziedzinie popularnych aplikacji biurkowych nie zobaczyliśmy praktycznie niczego istotnie nowego od jakichś pięciu lat.

Druga rzecz, która fascynuje w grach komputerowych, to cykl ich przygotowania. Czytałem kiedyś, że od naszkicowania scenariusza do wypuszczenia gotowego produktu mija często mniej niż pół roku - przy czym czas ten jak najbardziej dotyczy gier rozbudowanych i dopracowanych. Po tak krótkim czasie na rynek trafia program, który rozchodzi się w liczbie stu tysięcy egzemplarzy legalnych i dziesięć razy tyle nielegalnych. Dodajmy, że musi on być przetestowany znacznie lepiej niż przeciętny "poważny" produkt dla rynku korporacyjnego, bo użytkownik indywidualny nadal często nie ma stałego łącza i nie stać go na wynajęcie personelu informatycznego, który skonfiguruje oprogramowanie oraz pościąga i zainstaluje "łaty".

Podziw mój wzbudzają także ceny gier i ich gwałtowny spadek. Nowości w EMPiK-u kosztują ok. 100 zł, czyli bez porównania mniej niż system operacyjny czy zestaw podstawowych aplikacji narzędziowych. Po roku taka gra kupowana jest z kosza w hipermarkecie i kosztuje ok. 20 zł. Po paru latach, wraz z dziesiątką innych gier, stanowi zawartość płyty dołączanej do kolorowego czasopisma dla fanów gier. Ostatnio kupiłem coś takiego za 6,99 - na pięciu płytach są trzy pełne wersje gier i niezliczona ilość wersji demo. Postawię w tym miejscu pytanie retoryczne: Dlaczego 97 albo inne komercyjne oprogramowanie sprzed lat nie jest dostępne w ten sam sposób, za analogiczne pieniądze?

Czwarta i ostatnia rzecz, która imponuje mi w grach komputerowych, to różnorodność tego rynku i silna pozycja polskich przedsiębiorstw na nim. O ile Polska - poza nielicznymi wyjątkami - nie liczy się na światowym, skrajnie zglobalizowanym rynku aplikacji dla przedsiębiorstw, o tyle nasze przedsiębiorstwa z branży gier są twórcami prawdziwych hitów z dziedziny rozrywki interaktywnej. Wiele polskich zespołów pisze znakomite gry sprzedawane następnie pod cudzą marką. Faktem jest, że wielu ambitnych i świetnie przygotowanych informatyków tworzy światowej klasy produkty tuż obok nas - we Wrocławiu, w Bielsku, Gdańsku i innych miastach w kraju. Zaś wielu utalentowanych grafików i muzyków oraz obdarzonych wyobraźnią autorów scenariuszy jest w stanie realizować swoje wizje w przemyśle gier komputerowych.

Zupełnie na serio wypadałoby zapytać, który segment rynku jest "poważny", a który "zabawowy" i czy najbardziej innowacyjne polskie firmy informatyczne to na pewno te, które zajmują czołowe miejsca list rankingowych. W każdym razie autorzy gier komputerowych to pierwszorzędni fachowcy i myślę, że praca w tym przemyśle to zaszczyt dla każdego informatyka.