Odzew od zer

Zdaje się, że powoli, po okresie zachłyśnięcia się możliwościami Internetu, coraz więcej ludzi zaczyna dostrzegać czarną stronę technologii.

Zdaje się, że powoli, po okresie zachłyśnięcia się możliwościami Internetu, coraz więcej ludzi zaczyna dostrzegać czarną stronę technologii.

Owszem, na każdym musi robić wrażenie dowolna statystyka odwiedzin popularnych stron, wyszukiwarek, serwisów- jest tam na ogół bardzo dużo zer. Wiadomo, że reklamodawcy niczego tak nie kochają jak olbrzymiej oglądalności. A kiedy jeszcze ma się do czynienia z aktywnymi klien-tami, którzy nie tylko klikają, ale i potrafią coś napisać na każdy temat, to otrzymujemy raj reklamowy. Głosy otrzeźwienia, które pojawiają się od czasu do czasu, kwestionują tzw. mądrość tłumu. Typowy jest tu wywiad niemieckiego Spiegla z Jaronem Lanierem, którego polskie tłumaczenie ukazało się jakiś czas temu w portalu Onet pod prowokacyjnym (w każdym razie u nas) tytułem "Religia komputerowych maniaków"http://wiadomosci.onet.pl/1375113,720,kioskart.html .

Rzeczywiście, można zauważyć, że Internet powoli staje się religią średnich poglądów. Ostatecznie, skoro wierzymy w demokrację, no to większość powinna mieć rację. A większość, w tym przypadku aktywnie wpisująca hasła do Wikipedii, albo komentująca wypowiedzi innych na wszelkich forach, jest - no właśnie, średnia. Nie wiadomo, jaki jest rozkład aktywności internautów, ba - nie wiadomo nawet dokładnie, jaki jest rozkład wieku, płci i wykształcenia. Zapewne podobny do struktury społeczeństwa. Biorąc jednak pod uwagę doświadczenia tradycyjnych mediów, można przypuszczać, że na sieci pisze specyficzny typ ludzi. Zresztą proszę zrobić ankietę pośród znajomych - wśród moich większość zdecydowanie oświadcza, że choć czytuje wpisy innych na forach, to nigdy sama nie zabiera głosu. Nie wiem, czy to skutek lenistwa (na większości forów trzeba się zarejestrować), czy też może raczej wrodzonej niechęci do pisania. Faktem jest, że popularne tematy internetowe wcale nie są popularne w społeczeństwie.

Pisząc bloghttp://flog.computerworld.pl wielokrotnie prowokowałem moich (nielicznych) Czytelników. W tej chwili mogę bez pudła oszacować reakcje publiczności. Każdy wpis na temat praw autorskich spotyka się z powszechną opinią, że powinny one być poluźnione. Temat tak zwanego ruchu wolnego oprogramowania powoduje lawinę wypowiedzi, że jest ono najlepsze. Nawet wskazanie na drobną wadę Windows natychmiast powoduje religijną reakcję. Natomiast napisanie czegoś o eutanazji na życzenie w okolicach Wszystkich Świętychhttp://flog.computerworld.pl/news/101864.html prawie nikogo nie porusza. Nb. Internet jest świetnym medium do rozważań o dobrej śmierci ze względu na ewidentną anonimowość - na razie w Polsce nawoływanie do świadomego macierzyństwa i świadomej śmierci nie jest jeszcze zakazane, ale można sobie wyobrazić sytuację za kilka lat, gdy sieciowe wypowiedzi zostaną wyciągnięte z archiwów Google i będą dowodami w sprawach karnych.

Na klawiaturę aż ciśnie się powiedzenie o głupim tłumie. Bowiem średnia poglądów na ogół nigdy nie jest mądra - dyskusje o energetyce jądrowej, ewolucji, homoseksualizmie oraz właściwie wszystkie inne tematy tak zwane kontrowersyjne zawsze kończą się pyskówkami zwolenników dwu skrajnych poglądów. Albowiem tak jak nie można być półdziewicą (Boy to przewidział), tak samo nie można wybudować elektrowni półatomowej i wierzyć w sześć milionów lat ewolucji (średnia 6 tysięcy i sześciu miliardów lat zapewne powinna być większa, ale robię średnią logarytmiczną). Czy tłum jest głupi? Nie wiem. Ale na pewno nie jest mądry!


TOP 200