Nie tylko talent

Jak zrobić karierę w IT? Takie pytanie zadaje sobie mnóstwo ludzi, zwłaszcza tych dopiero startujących w branży. Starsi już pogodzili się ze swym losem i nie liczą na zbyt radykalną zmianę kursu, który do tej pory obrali.

Na pewno trzeba mieć talent. Niekoniecznie do programowania, tworzenia nowych algorytmów czy zarządzania projektami. Trzeba mieć przede wszystkim talent do robienia kariery. Wiedza i pozostałe umiejętności odgrywają rolę drugoplanową. Można różnie myśleć o takim rodzaju usposobienia zawodowego, nie należy jednak zapominać, że jest to cecha jak każda inna – ani lepsza, ani gorsza, tylko nieco inaczej ukierunkowana. Historia pokazuje, że ludzie szczególnie uzdolnieni w jakiejkolwiek dziedzinie inżynierskiej rzadko kiedy robili tzw. karierę, co miałoby przekładać się na sukces finansowy i prestiżowy. Prędzej na ich barkach karierę robili inni, którzy mieli do tego stosowne usposobienie i potrafili wykorzystać właściwy moment.

Jeśli brakuje talentu, to o sukces finansowy dosyć trudno. Jednak sprawa nie jest do końca beznadziejna. Nie licząc tak sprzyjających okoliczności jak otrzymanie znacznego spadku, istnieje jeszcze parę innych możliwości wypłynięcia na powierzchnię. Ale zależy to głównie od koligacji rodzinnych. Co prawda jest to ścieżka rozwoju, a w zasadzie niedorozwoju zawodowego, oparta na całkiem odmiennych zasadach, ale ludziom bez większych ambicji szczególnie bliska. Wystarczy więc być „dobrze” urodzonym i próbować zarządzać działalnością IT w rodzinnej firmie, zwłaszcza niezbyt dużej, gdzie na takie praktyki jest ciągle miejsce. Oczywiście wypada lekko przygotować się do tego, a jeszcze lepiej dysponować jakimś dyplomem kierunkowym. W zasadzie nic trudnego. Wiedza informatyczna poparta koneksjami i zasobnością portfela sama jakoś do głowy wchodzi, nawet nie trzeba uczęszczać zbyt intensywnie na zajęcia. Przynajmniej było tak do tej pory, gdy rynek edukacyjny obfitował w różne dziwne „uczelnie”.

Zobacz również:

Praktyka pokazuje, czy taki kandydat na szefa IT w średniej wielkości firmie spełnia się w swojej roli. Najczęściej się spełnia, gdyż nikt z podwładnych nie powie właścicielom, że ich protegowany jest na bakier z wiedzą. W efekcie można mieć do czynienia z nietypowymi decyzjami i egzotycznymi rozwiązaniami. Nie można się więc dziwić, że dla takiego zarządcy IT bazy danych to nic innego jak książka kontaktów w aplikacji pocztowej, a wszystkie problemy firmy zamiast dedykowanego oprogramowania rozwiąże Excel. O sieciach nawet nie warto wspominać, bo w końcu Wi-Fi każdy potrafi skonfigurować.

Nie moją rolą jest wytykanie właścicielom drobniejszych firm ich błędów. W końcu swój kapitał mogą marnotrawić jak im się podoba. Chciałem tylko wskazać narybkowi pewne możliwości osiągnięcia zawodowej stabilizacji na niezłym poziomie. Wspomnę, że jeśli brakuje właściwego umocowania rodzinnego, zawsze można spróbować się wżenić.


×