(Nie)skuteczna oferta

Nie ma żadnych wątpliwości, że koniec XX wieku zapisał się w historii jako czas wielkiego przełomu. Tym razem, chyba po raz pierwszy w dziejach ludzkości, zmiana odbyła się w sposób pokojowy, niczego nie zniszczono. Dosłownie z dnia na dzień pojawiły się tysiące nowych sklepików sieciowych. Rosną eksponencjalnie sklepy tych, którzy zaczęli rewolucję - amazon.com jest tu najlepszym przykładem. Wysokość obrotów handlowych na Internecie da się tylko z grubsza oszacować, ale jest ona oszałamiająca, szczególnie dla prowadzących tradycyjne interesy.

Nie ma żadnych wątpliwości, że koniec XX wieku zapisał się w historii jako czas wielkiego przełomu. Tym razem, chyba po raz pierwszy w dziejach ludzkości, zmiana odbyła się w sposób pokojowy, niczego nie zniszczono. Dosłownie z dnia na dzień pojawiły się tysiące nowych sklepików sieciowych. Rosną eksponencjalnie sklepy tych, którzy zaczęli rewolucję - amazon.com jest tu najlepszym przykładem. Wysokość obrotów handlowych na Internecie da się tylko z grubsza oszacować, ale jest ona oszałamiająca, szczególnie dla prowadzących tradycyjne interesy.

Chyba największa zmiana dotyczy jednak małego byznesu. Dziesięć lat temu, jeśli ktoś chciał rozpocząć działalność handlową w naszym kraju, to kupował łóżko polowe, nieco towaru w hurtowni i rozkładał się na najbliższym skrzyżowaniu. Dziś jest to już prawie zapomniana egzotyka, choć nawet w największych potęgach gospodarczych handel uliczny oraz domokrążny wegetuje gdzieś na marginesie normalnej ekonomii. W 1999 roku, jeśli ktoś chce sprzedawać cokolwiek komukolwiek, to powinien rozpocząć od otworzenia witryny. Elektronicznej. Poza tym wystarczy stary garaż jako magazyn i już można być poważnym przedsiębiorcą. Dla większości nowych podmiotów gospodarczych świat nie jest przyjazny, statystyki pokazują, że dwu lat nie dożywa połowa z nich. Myślę, że Internet zmieni radykalnie te proporcje, bo nawet najmniejsza marża i znikome obroty pozwolą utrzymać się na rynku. A prędzej czy później dobrze zaadresowana oferta trafi do swojej niszy. Jeśli tylko byznes plan był zrobiony poprawnie, a marketing precyzyjnie wycelowany.

Niestety, wielu ludziom wydaje się, że Internet działa sam. Jakiś czas temu dostałem ofertę: "Zapraszamy do nowo otwartego sklepu internetowego ze SZKOLENIOWYMI KASETAMI VIDEO - pt. WIDEOTEKA MENEDŻERA. Oferta sklepu obejmuje kilka tematycznie ułożonych kursów: Skuteczna Sprzedaż - Zarządzanie - Relacje Międzyludzkie w Biznesie - Obsługa Klienta - Zarządzanie Personelem. Filmy zrealizowane są w formie fabularnej, z udziałem znanych polskich aktorów". Jako że nie prowadzę żadnego byznesu z obsługą klienta oraz sprzedażą i nawet nie znajduję się fizycznie w Polsce, odpowiedziałem uprzejmie, że jeśli firma nie potrafi skutecznie sprzedawać swego towaru, to chyba udział "znanych polskich aktorów" niewiele pomoże. Poprosiłem też grzecznie o usunięcie mnie z bazy danych i zapytałem, w jaki sposób udało im się wejść w posiadanie mego adresu elektronicznego, skoro nigdy nic w Polsce nie kupowałem przez Internet. Niestety, prowadzący "nowo otwarty" sklep nie bardzo rozumieją istoty nowego handlu, w którym każdy klient jest ważny, bo jego opinia może zostać łatwo powielona. Nie raczyli na me zapytanie odpowiedzieć.

Nowy sposób robienia byznesu wcale nie zmienił tradycyjnych stosunków międzyludzkich. Tak jak trzeba było być uprzejmym dla klienta sto lat temu (patrz sklep Wokulskiego), tak i dziś jedyną gwarancją rozwoju jest szacunek dla osób, którym coś chcemy sprzedać. To takie proste, a jednocześnie skomplikowane. Nie wystarczy spamowanemu nieszczęśnikowi obiecać: "Jeżeli nie chcecie Państwo otrzymywać od nas poczty e-mail, prosimy o zwrotne odesłanie informacji o tym, a my usuniemy Państwa adres z naszej bazy", bo taka obietnica tylko rozjusza potencjalnego klienta. Ostatecznie ulotki reklamowe wyrzucam do kosza, ale nie muszę ich odsyłać nadawcy.