Na zdrowie

Na jednym z moich rodzinnych zdjęć, zdjęć czarno-białych, zdjęć przyciętych z czterech stron falującym szlaczkiem, na zdjęciu pomarszczonym i w lewym górnym rogu lekko wypłowiałym, w tle widać wiele osób siedzących w kościelnych ławkach. Na pierwszym planie siedzi stuletnia kobieta.

Na jednym z moich rodzinnych zdjęć, zdjęć czarno-białych, zdjęć przyciętych z czterech stron falującym szlaczkiem, na zdjęciu pomarszczonym i w lewym górnym rogu lekko wypłowiałym, w tle widać wiele osób siedzących w kościelnych ławkach. Na pierwszym planie siedzi stuletnia kobieta.

Twarz - pomarszczoną stuletnimi zmarszczkami - ma spowitą białymi włosami, ramiona przykryte bogato wyszywaną chustą, na piersiach trzyrzędowe korale. Stuletnia kobieta na pierwszym planie ma zamknięte oczy, jeśli nie śpi, to z całą pewnością drzemie. Ta stuletnia kobieta to moja prababka podczas kościelnych uroczystości z okazji setnych urodzin. Na drugim planie widać wiele osób, wzruszonych, przejętych i zadowolonych osób. Wśród nich widać wuja Jerzego, w pierwszym rzędzie kościelnych ławek go widać, i widać, że wuj Jerzy też śpi.

Dochodzą mnie różne wieści, że informatycy, że informatyczni konsultanci, że informatyczni handlowcy, ba, informatyczni prezesi i informatyczni główni informatycy miewają tzw. problemy. Wprost rzecz nazywając, miewają informatycy problemy alkoholowe. Niestety, informatycy też miewają problemy alkoholowe i bylibyśmy w błędzie, gdybyśmy sądzili, że problemy te przynależą bądź należą wyłącznie do takich grup zawodowych, jak budowlańcy czy drwale. Niestety, skądinąd wiadomo, że nie jest to tylko przypadek opowiadany w redakcji już od dawna, kiedy to jeden z redaktorów udał się na umówione spotkanie z jednym z głównych informatyków bardzo poważnej państwowej instytucji o ogólnopolskim zasięgu działania, udał się na godzinę ósmą rano na spotkanie, zasiadł w skórzanym fotelu zdobiącym gabinet głównego informatyka, zasiadł naprzeciwko głównego informatyka i zastępcy głównego informatyka i usłyszał: "Pije pan z sokiem pomarańczowym czy bez?" O godzinie ósmej rano usłyszał redaktor tygodnika Computerworld pytanie: pije pan z sokiem pomarańczowym czy bez?

W życiu czas wzlotów i harmonii zazwyczaj nie bywa zbyt długi. Jeśli bywa długi, to staje się zaskakująco nudny. Sukcesy okupione są, jeśli nie nadludzką, to morderczą pracą. Sukcesy za szybkie rodzą apetyt jeszcze szybszych sukcesów i potrafią przewrócić człowiekowi w głowie. Ukojenie przed snem, który nie powinien być przytłoczony czekającymi za kilka godzin staraniami o kolejny sukces, daje najpierw jedno piwo, potem dwa piwa, potem trzy piwa, a wreszcie kupować trzeba napoje szybciej wchodzące w reakcję z organizmem. Co ciekawe, wraz z tym procesem coraz gorszy staje się otaczający świat. Co jest najlepszym lekarstwem na niesprawiedliwość świata, to pytanie w tym miejscu pozostawmy bez odpowiedzi, bo odpowiedź tę wszyscy znają, uzupełnijmy jednak, że dla tak postępujących ludzi praca dla kolejnego sukcesu jest nieludzką pracą, jest pracą bez sensu, nietwórczą jest pracą, jest pracą niewolniczą wprost. Ale ludzie ci o tym nie wiedzą. Nie wiedzą, że ich praca nie daje im satysfakcji, bo jaka to satysfakcja pracować bez satysfakcji życia, pracować dla samej zapłaty, jaka to satysfakcja?

Dochodzą mnie różne informacje, że problem tu opisywany bywa codziennym problemem niektórych informatyków i niestety ze smutkiem stwierdzić muszę, że nie potrafię wskazać lekarstwa dla borykających się z tym problemem niektórych informatyków. Mogę tylko napisać, wszystko, co mogę zrobić, to napisać, bo tak mi się wydaje, na szczęście nie mogę się w tym wypadku dzielić włas-nymi doświadczeniami, mogę napisać, że problem ten trzeba zaakceptować, jeśli z problemem tym chce się zerwać. Tymczasem większość uzależnionego bractwa neguje swój alkoholowy problem. Większość, ogromna większość uzależnionego bractwa sądzi, że dokucza mu dusza nie z powodu braku ulubionego smaku napoju, lecz z powodu niesprawiedliwości świata, z powodu nieprzychylności świata; większość sądzi, że wódka pod różnymi postaciami - wymieńmy wreszcie z nazwy przedmiot tego problemu - że wódka niesprawiedliwość tę leczy, gdy wiadomo tymczasem, że ona ją nie tylko potęguje, ale ona ją tworzy. To mogę tylko napisać, bo tak sądzę, bo zastanawiałem się nad tym problemem.

Na jednym z moich rodzinnych zdjęć śpi wuj Jerzy. Śpi nie ze starości, jak śpi moja prababka, a dla wuja Jerzego matka jego teściowej. Wuj Jerzy śpi, bo jest nałogowym konsumentem napojów alkoholowych. Wuja Jerzego moje oczy nigdy nie widziały świeżego, ale przyznaję, że nie widziały moje oczy wuja Jerzego pijanego. Zawsze tylko na pstryku, od rana do nocy na pstryku.

Wuj Jerzy był tytanem pracy. Wuj Jerzy wykonywał zawód, który dziś nazwalibyśmy zawodem konsultanta. Wuj Jerzy pracował dla sukcesu i zapłaty, pracował, aby przespać życie.


TOP 200