Na styku technologii

Muszę przyznać, że jestem wielce zadowolony z obecnej technologii informatycznej. Nie jako informatyk, ale jako użytkownik korzystający z gotowego oprogramowania, stwierdzam, że podoba mi się to, na czym pracuję. Nie mam także uwag do szybkości sprzętu i oprogramowania oraz do wygody, jaką mi zaoferowano przy używaniu komputerów. Jeśli proces ulepszania będzie postępował nadal w takim tempie, to nie wyobrażam sobie, co też powiem, będąc w wieku emerytalnym.

Muszę przyznać, że jestem wielce zadowolony z obecnej technologii informatycznej. Nie jako informatyk, ale jako użytkownik korzystający z gotowego oprogramowania, stwierdzam, że podoba mi się to, na czym pracuję. Nie mam także uwag do szybkości sprzętu i oprogramowania oraz do wygody, jaką mi zaoferowano przy używaniu komputerów. Jeśli proces ulepszania będzie postępował nadal w takim tempie, to nie wyobrażam sobie, co też powiem, będąc w wieku emerytalnym.

W chwili obecnej używam kilku komputerów osobistych, a szczególnie często pracuję na dwóch - jednym przenośnym, drugim stacjonarnym. W każdym z nich jest procesor Pentium 4, napęd DVD/CD-RW. Notebook posiada mniej pamięci RAM, bo tylko 256 MB, za to stacjonarny ma jej aż 1 GB. Różnią się też wyświetlaczami - komputer przenośny ma panel 15-calowy, co rekompensuję sobie 19-calowym, stojącym na biurku. Duży monitor ma jeszcze tę zaletę, że posiada rozgałęźnik portów USB, pozwalający na włączanie urządzeń bezpośrednio do gniazd USB w monitorze, zamiast gmerać gdzieś pod biurkiem na tyłach obudowy PC. Do magistrali uniwersalnej wpinam najczęściej urządzenia typu PenDrive, służące mi jako bieżące archiwum, do szybkiego zapamiętania podręcznej informacji. Aby i tutaj było jakieś zróżnicowanie - jeden Flash Disk ma 64 MB pojemności, a drugi 256 MB.

Na oprogramowanie systemowe też nie mam prawa narzekać, bo mnie nie zawodzi, a jak w Windows XP ustawiam pulpit a` la Windows 2000, to już jestem zupełnie kontent i mogę się połapać w otoczeniu. Wprowadzone w ostatnich wersjach systemów funkcje automatyzacji i rozpoznawania plików multimedialnych są dla mnie zupełnie strawne i wygodne do codziennego stosowania. Nawet urządzenie HP PSC 500 (drukarka, skaner i kopiarka w jednym) jest już automatycznie rozpoznawane przez system XP, podczas gdy wersja 2000 Windows wymagała sprowadzania specjalnych sterowników z HP - na tyle nietypowych, że nie były one wystawione na publiczny widok na serwerze FTP. Nieco konserwatywnie zachowuję się w stosunku do , używając ciągle Office w wersji 2000, stąd też być może nie zauważają Państwo polepszania poziomu moich felietonów, które piszę na "przechodzonym" nieco edytorze.

Ostatnio musiałem sięgnąć do jeszcze starszych programów edycyjnych, gdy zaistniała potrzeba odczytania dokumentów przed laty spisanych w edytorze Tag. Chodziłem z dyskietką od komputera do komputera, nigdzie nie znajdując szans na realizację zadania, gdyż aktualnie Word nie udostępnia mechanizmów konwersji z tego środowiska. O Tagu w oryginale też nie mam co marzyć - pamiętam jak osobiście wyrzucałem 5-calowe dyskietki instalacyjne. Zresztą co by mi było po nich, skoro nie dysponuję odpowiednim napędem. Starsze wersje Worda oferowały filtry konwersji ze współczesnych im, konkurencyjnych edytorów, w tym między innymi z krajowego Taga. Przypomniałem sobie wreszcie, że gdzieś w szafie leży zakurzony, od lat nieużywany notebook (Compaq Contura 410 - jeśli już mam być konkretny), ze śmiesznym, małym ekranem, procesorem 486, pamięcią RAM oszałamiającej wielkości 1 MB i systemem Windows 3.1 a także z edytorem Word 6.0 z 1994 r. Dziwne, ale po tak długim czasie nieużywania komputer uruchomił się bez protestów, chociaż bez zasilacza nie byłoby to możliwe. O dziwo też, nie miałem problemów z poruszaniem się w nieco zapomnianym środowisku, aczkolwiek przecież nie aż tak znowu innym od dzisiejszego, jeśli o zasady współpracy chodzi.

Zastanawiam się, co by było, gdybym nie dysponował komputerowym zabytkiem. Z doświadczenia tego wnioskuję, że raz na kilka lat powinniśmy nasze zasoby danych bezwzględnie przenosić na aktualnie używane i rozpoznawalne nośniki.


TOP 200