Na indeksie

Niebawem, na jakiś czas, znajdę się na indeksie: towarzyskim, służbowym, rodzinnym i jaki tam jeszcze można sobie wyobrazić. A wszystko to za sprawą tego, że nie interesuje mnie to kto, komu, jak i ile dokopie. Nie jest to jednak żadne szyderstwo - dla wszelkich hobby i zainteresowań mam naprawdę wiele atencji, chciałbym tylko, aby otoczenie szanowało to, że moim hobby nie jest akurat to, co niebawem będzie się działo na Dalekim Wschodzie i nie są nim również wyścigi Formuły 1, o czym za chwilę.

Niebawem, na jakiś czas, znajdę się na indeksie: towarzyskim, służbowym, rodzinnym i jaki tam jeszcze można sobie wyobrazić. A wszystko to za sprawą tego, że nie interesuje mnie to kto, komu, jak i ile dokopie. Nie jest to jednak żadne szyderstwo - dla wszelkich hobby i zainteresowań mam naprawdę wiele atencji, chciałbym tylko, aby otoczenie szanowało to, że moim hobby nie jest akurat to, co niebawem będzie się działo na Dalekim Wschodzie i nie są nim również wyścigi Formuły 1, o czym za chwilę.

O tym, ile w takich globalnych imprezach wyrachowania i biznesu, a ile, jak chcą idealiści, tzw. czystego sportu, niech świadczy niedawny przypadek właśnie z samochodowych wyś-cigów Formuły 1, który zdarzył się podczas zawodów odbywających się bodaj w Austrii.

Otóż zawodnik prowadzący wyścig od początku do końca został zmuszony przez kierownictwo ekipy do zwolnienia tuż przed metą, aby powiększyć bilans punktowy prowadzącego w łącznej klasyfikacji, a w tym wyś-cigu jadącego na drugim miejscu kolegi z zespołu. Można by to jeszcze zrozumieć, gdyby to był ostatni wyścig sezonu i od tych kilku punktów zależałoby mistrzostwo... Szef ekipy, w której to się zdarzyło, w wywiadzie telewizyjnym zaprezentował poglądy w stylu "co jest dobre dla Billa Gatesa, jest dobre dla Ameryki" i był zaskoczony i zdziwiony, że można myśleć inaczej niż z punktu widzenia interesów firmy, którą reprezentuje. Interes ten wymaga powiększania zadatku na mistrzostwo przy każdej okazji i za wszelką cenę. Do końca sezonu daleko, a gdy on nadejdzie i tak nikt nie będzie pamiętał o tym incydencie, a mistrzostwo, pomijając profity bezpośrednie, przekłada się z pewnością na dodatkową sprzedaż.

Ile sportu, a ile biznesu będzie w imprezach na Dalekim Wschodzie, niebawem się okaże. Wkrótce zapewne dowiemy się również, kto zapewnił faksy i komputery w centrach prasowych i kto połączył je w sieci. Znowu usłyszymy, ile stanowisk dziennikarskich i reporterskich kolejny raz obsłużył potężny komputer @Server. Nie sądzę, aby w tym akurat sporcie ważny był bardzo dokładny pomiar czasu, ale i tak wszyscy się dowiedzą, kto dostarczył zegary z trzema miejscami na ułamki sekund. Złośliwcy (i zarazem prześmiewcy) powiadają zaś, że te najmniejsze urządzenia, do trzymania w dłoni, które dostaną na zawsze co ważniejsi działacze, będą miały nową, uroczą nazwę: Hpaq.

Oczami wyobraźni można już dostrzec, jak tam, gdzie na świecie działają duże centra telefoniczne, zwane u nas call centres, gorączkowo wprowadza się parametry sterujące, mające zapobiec nękaniu klientów rozmowami promocyjnymi w godzinach, na które zaplanowano poszczególne spotkania czy przesunięte w czasie transmisje telewizyjne. Można również przewidzieć skutki ewentualnych przeoczeń i pomyłek pod tym względem. Wyobraźmy sobie reakcję kibica, do którego, w najbardziej gorącym momencie występu jego drużyny, zadzwoni ktoś w sprawie opóźnienia w spłacie raty kredytu (o co w kilkutygodniowym stanie sportowo-nadzwyczajnym bardzo łatwo!)...

Wracając do Formuły 1: w tym roku zezwolono, aby w trakcie wyścigów poszczególne ekipy mogły na odległość sterować pracą układów samochodów. W związku z tym na miejscu zawodów są jeszcze potężniejsze komputery, a każdy samochód, za każdym okrążeniem toru, przekazuje drogą radiową ponad dwie dziesiątki megabajtów danych o swej pracy i stanie. Pozostaje pytanie: po co wobec tego jest jeszcze potrzebny kosztowny i czasem na dodatek kapryśny kierowca? Odpowiedź jest prosta: po to, by w razie potrzeby zmusić głupie, zaprogramowane na zwycięstwo automaty, do przepuszczenia kolegi, by zadowolić żądne mistrzowskich punktów kierownictwo.


TOP 200