Młody czy dojrzały informatyk?

Rozmawiałem ostatnio z szefami działów informatyki kilku firm posługujących się systemami informatycznymi do obsługi codziennej działalności oraz szefami kilku firm zajmujących się dostarczaniem tychże systemów informatycznych. Wszyscy są zgodni co do jednego: lepiej współpracuje się ze starszymi informatykami wychowanymi na dużych komputerach niż z młodymi ludźmi wychowanymi w erze PC. Może akurat tak się przypadkowo złożyło, ale sądzę raczej, że jest to prawidłowość niż wyjątek od reguły.

Rozmawiałem ostatnio z szefami działów informatyki kilku firm posługujących się systemami informatycznymi do obsługi codziennej działalności oraz szefami kilku firm zajmujących się dostarczaniem tychże systemów informatycznych. Wszyscy są zgodni co do jednego: lepiej współpracuje się ze starszymi informatykami wychowanymi na dużych komputerach niż z młodymi ludźmi wychowanymi w erze PC. Może akurat tak się przypadkowo złożyło, ale sądzę raczej, że jest to prawidłowość niż wyjątek od reguły.

Gdy zadaję pytanie, który system zarządzania baz danych jest najpopularniejszy w Polsce, to zwykle słyszę odpowiedzi, że zapewne jest to dBase, Clipper czy jakaś inna baza na PC. Tymczasem prawda jest taka: gdyby zsumować rozmiary baz danych obsługiwanych przez wszystkie systemy i policzyć ich użytkowników, to z pobieżnych i mało dokładnych szacunków wynika, że znaczną przewagę mają systemy oparte na Adabasie (Software AG), DB2 (IBM) i Rdb (Digital).

Moi młodzi rozmówcy podejrzewają, że ich nabieram, starsi nie mają co do tego wątpliwości, gdyż wiedzą że większość dużych systemów informatycznych w Polsce działa nadal na dużych komputerach IBM, ICL czy DEC. A na tych systemach działają właśnie te bazy. Wprawdzie ich nazwy brzmią może dziwnie: Trion, Triada lub jakoś inaczej. Są to jednak te właśnie bazy; dotarły do nas w postaci rosyjskich nielegalnych kopii, którymi do tej pory posługuje się wiele ośrodków obliczeniowych w Polsce.

Drogi informatyzacji w naszym kraju są różne, ale większość firm chętnie trzyma się już ustalonego sposobu działania i musi korzystać z danych zgromadzonych przez lata działalności. Przechodzi więc chętnie na legalne, nowsze wersje używanych produktów. I wtedy właśnie bardzo przydaje się cała wiedza i doświadczenie starszych programistów. Oczywiście młodzi gotowi są rozwiązać każdy pojawiający się problem pisząc "od ręki" program na PC. Julian Kutrzeba, szef firmy DoctorQ z Krakowa, mówi: "Oni rozwiązują każdy problem w tydzień. Szkoda tylko, że rozwiązanie dobre jest na tydzień. Nam zaś potrzeba rozwiązań na całe lata".

Czy oznacza to, że nasze uczelnie przygotowują informatyków niezbyt zgodnie z oczekiwaniami gospodarki? Są to znakomici fachowcy, ale sądzę, że błędem było zlikwidowanie praktyk w zakładach pracy przy wykonywaniu konkretnej roboty informatycznej na potrzeby wielu osób. Zawsze można się tłumaczyć, że zakłady pracy nie są chętne do takiej współpracy. Otóż nieprawda. Szef działu informatyki z Huty Stalowa Wola mówi: "Przez ostatnie 7 lat nie udało nam się zatrudnić żadnego nowego pracownika działu informatyki z wyższym wykształceniem." Przyjmie więc z otwartymi rękami każdego chętnego do pracy w dziale informatyki HSW.


TOP 200