Między węzłami

Sporo już napisano na temat mechanizmu tzw. click fraud, czyli przysparzania jednym zarobku, innym zaś bólu głowy wywołanego wysokimi, nieuzasadnionymi rachunkami za rzekome klikanie na reklamy.

Sporo już napisano na temat mechanizmu tzw. click fraud, czyli przysparzania jednym zarobku, innym zaś bólu głowy wywołanego wysokimi, nieuzasadnionymi rachunkami za rzekome klikanie na reklamy.

Nadal jednak niewiele się pisze o podatności społeczności internetowych, rządzących się zasadami sieciowej demokracji, na oszustów i nadaktywnych megalomanów. Okazuje się, że owe oparte na wzajemnym zaufaniu grupy mogą być podatne na podobny mechanizm, który wystawia na szwank sieciowy biznes i prowadzi do utraty wiary w jego rzetelność.

Serwis BiblioNETka (http://www.biblionetka.pl ) jest właśnie taką mikrospołecznością fanów książek. Najważniejsza jego funkcja to ocenianie i recenzowanie książek przez ich czytelników dla innych użytkowników i całej internetowej społeczności.

Pod względem graficznym i technicznym BiblioNETka jest prosta, żeby nie powiedzieć uboga. Natomiast jej siła to bardzo porządny model obiektów (a przynajmniej tak postrzegam to jako informatyk) w tle oraz nieduża, choć aktywna i wiarygodna społeczność. Mówiąc o modelu obiektów, mam na myśli naprawdę porządną dekompozycję serwisu i możliwość nawigowania po nim: od książki do , od recenzji do recenzenta, od recenzenta do jego wypowiedzi na forum, od wypowiedzi do odpowiedzi, od odpowiedzi do innych uczestników wirtualnej społeczności, od nich zaś - z powrotem do książek, które ocenili. Jeśli istnieje w Polsce modelowa i dobrze funkcjonująca społeczność sieciowa według modelu sieci bezskalowej Erdösa i Barabásiego, to jest to właśnie BiblioNETka.

Liczba osób chcących wykorzystać wirtualne społeczności do swoich celów jest wprost proporcjonalna do znaczenia takich grup. Pewien marny pisarzyna, którego nazwiska wspominać nie warto (bo jest zawodowym skandalistą i rozgłos za wszelką cenę to właśnie to o co mu chodzi), napisał i wydał własnym sumptem książkę na temat skandali erotycznych związanych z papiestwem. Parę cytatów powinno Państwu zilustrować poziom merytoryczny i stylistyczny tego "dzieła": I tak oto Damazy I, dziwkarz i pieszczoszek matron, morderca i amator orgii seksualnych, sto lat po swojej śmierci zostaje... kanonizowany! Być może dlatego, że to właśnie jego czasy dały początek stopniowemu narzucania klerowi nieludzkiego celibatu.(...) Pius XII pod koniec pontyfikatu miał już wyraźne psychiczne odchyły. (...) Szeptano nawet, że każdej nocy zapadał w odurzenie alkoholowe.

Ale zdarzył się cud: książka błyskawicznie uzyskała sto (!!!) ocen, wszystkie pozytywne. Zaczęła piąć się na liście rankingowej, aż wreszcie jeden z bywalców BiblioNETki książkę kupił, przeczytał i... jak można było się spodziewać, napisał miażdżącą recenzję. Rozpętała się burza, przy okazji której zagrożono serwisowi sądem. Administratorzy zajrzeli do logów i spotkała ich tam niespodzianka: stu użytkowników, którzy pozytywnie ocenili książkę, zostało założonych z jednego, jedynego numeru IP. Nie muszę chyba dodawać, że każdy z nowych użytkowników na tej właśnie jedynej ocenie zakończył swoją aktywność w BiblioNETce.

Oceny oczywiście usunięto, a książka spadła na samo dno rankingów. Adam Błażowski, administrator serwisu, komentuje z dystansem: Najlepszą obroną jest jednak pełna jawność samych ocen, do czego dążymy. W chwili kiedy oceny książek będą dostępne dla każdego, każdy będzie mógł sam sprawdzić, czy nie są one podejrzane.

My jednak mamy nauczkę: wiarygodność sieciowych, demokratycznych zbiorowości nie jest dana nieodwołalnie i raz na zawsze. Trzeba dbać o nią i pielęgnować, bo mechanizm click fraud jest dla wirtualnych społeczności tak samo groźny jak dla reklamy internetowej.


TOP 200