Mądrość nie jest siostrą postępu

W nadchodzącym wieku informacji komputery będą podstawowym narzędziem wykorzystywanym przez człowieka. Czy są one na tyle sprawne i inteligentne, byśmy mogli dzięki nim stać się mądrzejsi, a ludzkość pójść na przód?

W nadchodzącym wieku informacji komputery będą podstawowym narzędziem wykorzystywanym przez człowieka. Czy są one na tyle sprawne i inteligentne, byśmy mogli dzięki nim stać się mądrzejsi, a ludzkość pójść na przód?

Hawlett-Packard w swoim najnowszym futurystycznym filmie wideo "Synergies" przedstawił fascynującą wizję korzystania z wszechobecnej informacji. W Los Angeles na początku następnego stulecia wystąpiło trzęsienie ziemi. Ekipy ratunkowe działają supersprawnie, gdyż za pomocą małych komputerków (osobistych asystentów) mogą się bez problemu komunikować z centrum dowodzenia, przesyłać cyfrowe fotografie i ściągać różnorodne potrzebne informacje (jak np. plany zawalonych budynków).

Jest to film promocyjny (od czasu do czasu, niby przypadkiem, gdzieś ukradkiem w kącie kadru miga logo HP, umieszczone na jakimś komputerku z przyszłości), toteż jego autorzy nie starali się zasygnalizować chociażby pewnych potencjalnych problemów. Czy aby stałe posiłkowanie się danymi z różnych baz i oczekiwanie na odpowiedź nie spowolni działania ekip ratunkowych? Czy nagła utrata łączności z centrum dowodzenia nie wywoła poczucia bezradności np. u policjantów przyzwyczajonych do korzystania z różnorodnych informatycznych protez?

Brzmi to dzisiaj trochę abstrakcyjnie, ale komputery, będąc bardzo wygodnym i wydajnym narzędziem pracy, uzależniają nas od swojego funkcjonowania. Może się tak zdarzyć, że w niezbyt odległej przyszłości wszędobylskość informatyki zupełnie zwiąże ludzkości ręce. Gdy na skutek jakiejkolwiek katastrofy zabraknie komputerów, osobistych elektronicznych asystentów, a przede wszystkim nieskrępowanego dostępu do różnorodnych baz informacji, ludzie poczują się jakby nagle zostali przeniesieni do epoki jaskiniowej. Już nawet dzisiaj. gdyby nagle zniknęły wszystkie komputery, nasza cywilizacja nie przeżyłaby tego bez poważnych wstrząsów i perturbacji. Strach pomyśleć co będzie dalej.

Informatyka a toporne narzędziaW nadchodzącym wieku informacji komputery będą podstawowym narzędziem wykorzystywanym przez człowieka. Czy są one na tyle sprawne i inteligentne, byśmy mogli dzięki nim stać się mądrzejsi, a ludzkość pójść na przód?

Hawlett-Packard w swoim najnowszym futurystycznym filmie wideo "Synergies" przedstawił fascynującą wizję korzystania z wszechobecnej informacji. W Los Angeles na początku następnego stulecia wystąpiło trzęsienie ziemi. Ekipy ratunkowe działają supersprawnie, gdyż za pomocą małych komputerków (osobistych asystentów) mogą się bez problemu komunikować z centrum dowodzenia, przesyłać cyfrowe fotografie i ściągać różnorodne potrzebne informacje (jak np. plany zawalonych budynków).

Jest to film promocyjny (od czasu do czasu, niby przypadkiem, gdzieś ukradkiem w kącie kadru miga logo HP, umieszczone na jakimś komputerku z przyszłości), toteż jego autorzy nie starali się zasygnalizować chociażby pewnych potencjalnych problemów. Czy aby stałe posiłkowanie się danymi z różnych baz i oczekiwanie na odpowiedź nie spowolni działania ekip ratunkowych? Czy nagła utrata łączności z centrum dowodzenia nie wywoła poczucia bezradności np. u policjantów przyzwyczajonych do korzystania z różnorodnych informatycznych protez?

Brzmi to dzisiaj trochę abstrakcyjnie, ale komputery, będąc bardzo wygodnym i wydajnym narzędziem pracy, uzależniają nas od swojego funkcjonowania. Może się tak zdarzyć, że w niezbyt odległej przyszłości wszędobylskość informatyki zupełnie zwiąże ludzkości ręce. Gdy na skutek jakiejkolwiek katastrofy zabraknie komputerów, osobistych elektronicznych asystentów, a przede wszystkim nieskrępowanego dostępu do różnorodnych baz informacji, ludzie poczują się jakby nagle zostali przeniesieni do epoki jaskiniowej. Już nawet dzisiaj. gdyby nagle zniknęły wszystkie komputery, nasza cywilizacja nie przeżyłaby tego bez poważnych wstrząsów i perturbacji. Strach pomyśleć co będzie dalej.

Informatyka a toporne narzędzia

Komputery miały być nam pomocą w pracy. Jak dużą część wysiłku i czasu dzisiaj musimy inwestować, by móc się nimi posłużyć? Chyba wciąż stanowczo zbyt wiele.

Donald Norman, autor dwu znanych książek - The Psychology of Everyday Things' (POET) (Psychologia rzeczy codziennych) oraz Things That Make Us Smart (Rzeczy, dzięki którym stajemy się sprawniejsi), stawia tezę, że rozwój technologii zwiększa zakres naszego poznania, ograniczając nam jednocześnie możliwość refleksji. Czy to oglądając w pasywny sposób telewizję czy nawigując w multimedialnej aplikacji zdobywamy nowe doświadczenia, ale bardzo rzadko idą za tym nowe myśli czy idee. Dzięki komputerom możemy mieć szybki dostęp do wielu nowych informacji. Niestety do całego mnóstwa i najczęściej nie za bardzo wiadomo co z nimi zrobić. Sama informacja nie tworzy wiedzy, a ta z kolei odległa jest od mądrości. Inwestujemy czas, by pozyskać dane, ale często nie starcza go nam już na refleksję i myślenie.

Norman we wspomnianych wyżej książkach stara się odpowiedzieć na pytanie czy człowiek konstruując różne narzędzia, od widelca aż do stacji roboczej, nie gubi z oczu ich użytkownika. Edukacja, czyli przygotowanie do życia we współczesnym społeczeństwie, jest w dużej mierze wpajaniem umiejętności posługiwania się narzędziami. Czy te, które stworzyliśmy do tej pory, są adekwatne i właściwe do przetrwania w nadchodzącym po erze przemysłowej wieku informacji?

Internet jest niewyczerpaną kopalnią zasobów danych. Właściwie wydawać by się mogło, że jest bez dna. Trochę gorzej z narzędziami do ich odszukania, choć ostatnio sytuacja zmienia się tutaj na lepsze (niech żyje WWW). Jednak czy dzięki "bobrowaniu" w Internecie możemy stać się choć odrobinę mądrzejsi?

Od czasu do czasu zajmuję się pisaniem programów (ostatnio w C++). Zawsze, kiedy bezduszna maszyna, z którą przyszło mi się zmagać, zaczyna się ze mną spierać o liczbę postawionych przecinków czy średników, mam wrażenie że robi się ze mnie durnia. Jeden średnik więcej, jeden mniej, co mi za różnica. Ja dobrze wiem co chcę osiągnąć, tylko komputer jest stanowczo zbyt mało elastyczny. Niczym niedorozwiniętemu dziecku trzeba mu wszystko dokładnie, krok po kroku wyłuszczyć. Nie chcę obrazić całej rzeszy programistów, ludzi bądź co bądź ciężko pracujących, ale programowanie komputerów na poziomie wprowadzania kodu w jakimś konkretnym języku, jest procesem, podczas którego marnotrawione są intelektualne możliwości człowieka. Podobnie zresztą jest z wszelkimi innymi aplikacjami - to nie użytkownicy nie dorastają do komputera, ale on do nich.

Można zaryzykować stwierdzenie, że stworzone do tej pory narzędzia informatyczne, w wielu wypadkach ograniczają zdolności umysłowe człowieka, przynajmniej w jego własnym odczuciu. Budowa komputerów czy generalnie wszelkich urządzeń, z nakierowaniem na użytkownika, to zaledwie początek drogi. Przecież idzie tylko o to, by z ludzi nie robić idiotów, do czego twórcy różnych, pożal się Boże, interfejsów użytkownika, w szerszym tego określenia znaczeniu, mają od dawna inklinacje.

Informacji będzie przybywać. Przyszłe komputery ułatwią do nich dostęp. Baczmy byśmy nie utonęli w morzu danych, bardziej bądź mniej ważnych, idąc potem na dno jako zinformatyzowani troglodyci.

Rozwój informatyki użytkowej zwielokrotnia nasze doznania i zwiększa możliwości poznawcze, ale mamy coraz mniej czasu na refleksję. Coraz mniej szansy na mądrość, która nie jest prostą pochodną wiedzy.

Komputery miały być nam pomocą w pracy. Jak dużą część wysiłku i czasu dzisiaj musimy inwestować, by móc się nimi posłużyć? Chyba wciąż stanowczo zbyt wiele.

Donald Norman, autor dwu znanych książek - The Psychology of Everyday Things' (POET) (Psychologia rzeczy codziennych) oraz Things That Make Us Smart (Rzeczy, dzięki którym stajemy się sprawniejsi), stawia tezę, że rozwój technologii zwiększa zakres naszego poznania, ograniczając nam jednocześnie możliwość refleksji. Czy to oglądając w pasywny sposób telewizję czy nawigując w multimedialnej aplikacji zdobywamy nowe doświadczenia, ale bardzo rzadko idą za tym nowe myśli czy idee. Dzięki komputerom możemy mieć szybki dostęp do wielu nowych informacji. Niestety do całego mnóstwa i najczęściej nie za bardzo wiadomo co z nimi zrobić. Sama informacja nie tworzy wiedzy, a ta z kolei odległa jest od mądrości. Inwestujemy czas, by pozyskać dane, ale często nie starcza go nam już na refleksję i myślenie.

Norman we wspomnianych wyżej książkach stara się odpowiedzieć na pytanie czy człowiek konstruując różne narzędzia, od widelca aż do stacji roboczej, nie gubi z oczu ich użytkownika. Edukacja, czyli przygotowanie do życia we współczesnym społeczeństwie, jest w dużej mierze wpajaniem umiejętności posługiwania się narzędziami. Czy te, które stworzyliśmy do tej pory, są adekwatne i właściwe do przetrwania w nadchodzącym po erze przemysłowej wieku informacji?

Internet jest niewyczerpaną kopalnią zasobów danych. Właściwie wydawać by się mogło, że jest bez dna. Trochę gorzej z narzędziami do ich odszukania, choć ostatnio sytuacja zmienia się tutaj na lepsze (niech żyje WWW). Jednak czy dzięki "bobrowaniu" w Internecie możemy stać się choć odrobinę mądrzejsi?

Od czasu do czasu zajmuję się pisaniem programów (ostatnio w C++). Zawsze, kiedy bezduszna maszyna, z którą przyszło mi się zmagać, zaczyna się ze mną spierać o liczbę postawionych przecinków czy średników, mam wrażenie że robi się ze mnie durnia. Jeden średnik więcej, jeden mniej, co mi za różnica. Ja dobrze wiem co chcę osiągnąć, tylko komputer jest stanowczo zbyt mało elastyczny. Niczym niedorozwiniętemu dziecku trzeba mu wszystko dokładnie, krok po kroku wyłuszczyć. Nie chcę obrazić całej rzeszy programistów, ludzi bądź co bądź ciężko pracujących, ale programowanie komputerów na poziomie wprowadzania kodu w jakimś konkretnym języku, jest procesem, podczas którego marnotrawione są intelektualne możliwości człowieka. Podobnie zresztą jest z wszelkimi innymi aplikacjami - to nie użytkownicy nie dorastają do komputera, ale on do nich.

Można zaryzykować stwierdzenie, że stworzone do tej pory narzędzia informatyczne, w wielu wypadkach ograniczają zdolności umysłowe człowieka, przynajmniej w jego własnym odczuciu. Budowa komputerów czy generalnie wszelkich urządzeń, z nakierowaniem na użytkownika, to zaledwie początek drogi. Przecież idzie tylko o to, by z ludzi nie robić idiotów, do czego twórcy różnych, pożal się Boże, interfejsów użytkownika, w szerszym tego określenia znaczeniu, mają od dawna inklinacje.

Informacji będzie przybywać. Przyszłe komputery ułatwią do nich dostęp. Baczmy byśmy nie utonęli w morzu danych, bardziej bądź mniej ważnych, idąc potem na dno jako zinformatyzowani troglodyci.

Rozwój informatyki użytkowej zwielokrotnia nasze doznania i zwiększa możliwości poznawcze, ale mamy coraz mniej czasu na refleksję. Coraz mniej szansy na mądrość, która nie jest prostą pochodną wiedzy.


TOP 200