Ludzie dobrej woli

Przeglądałem ostatnio swoje felietony sprzed ośmiu lat. Można je znaleźć w archiwum CW, ale poza tytułami dostępne są tylko dla prenumeratorów http://www.computerworld.pl/punkt/tatarkiewicz_17.html . Nie sądzę jednak, aby jakiekolwiek felietony należało trzymać pod kluczem, dlatego na mojej stronie czytelnicy znajdą je bez żadnych ograniczeń http://www.apple.com.pl/kuba/archiwum.html .

Przeglądałem ostatnio swoje felietony sprzed ośmiu lat. Można je znaleźć w archiwum CW, ale poza tytułami dostępne są tylko dla prenumeratorówhttp://www.computerworld.pl/punkt/tatarkiewicz_17.html . Nie sądzę jednak, aby jakiekolwiek felietony należało trzymać pod kluczem, dlatego na mojej stronie czytelnicy znajdą je bez żadnych ograniczeńhttp://www.apple.com.pl/kuba/archiwum.html .

Zapytają Państwo, a po co czytać stare felietony? Nie jestem aż tak próżny, aby uważać te teksty za objawienie, wymagające nieustających studiów. Myślę jednak, że można w nich znaleźć kawałek prawdy o minionej dekadzie. W szczególności widać, jak po kilku latach od zachłyśnięcia się wolnością trudno było żyć w nowej sytuacji ekonomicznej.

Zajrzałem do tych starych felietonów, bo chciałem przypomnieć sobie zmagania z fiskalnym państwem, co było i jest chlebem powszednim wszystkich polskich przedsiębiorców. Małych, jak ja, i dużych, jak Roman Kluska. Całkiem niedawno proponowałem, aby wybrać Romana Kluskę na prezydentahttp://www.apple.com.pl/kuba/archiwum/334.html . Dlatego z dużą ciekawością przeczytałem wywiad z nim w Gazecie Wyborczejhttp://www1.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,1342041.html . Pod koniec wywiadu znalazłem takie oto wyznanie:

"Z decyzji UKS wynikało, że powinniśmy zapłacić gigantyczną - jak na nas - sumę. To praktycznie zlikwidowałoby Optimusa jako firmę giełdową w ciągu jednego dnia. Poszedłem do domu i położyłem się do łóżka. Ogarnął mnie ból. Rozchorowałem się ze stresu. W Optimusie mieliśmy już przygotowany komunikat na giełdę o sumie do zapłaty. Spowodowałby natychmiastowy spadek akcji Optimusa na giełdzie, panikę inwestorów i w ogóle - jak przypuszczam - koniec firmy. Co z tego, że wygralibyśmy w NSA po paru latach, jeśli wcześniej firma by zbankrutowała? Do obrony zmobilizowali mnie pracownicy i ludzie dobrej woli. Dzięki temu dosłownie w ostatniej chwili urząd skarbowy anulował krzywdzącą nas decyzję".

Wywiad ukazał się pod znamiennym tytułem Nie chciałem płacić łapówek. Czuję w nim tę samą bezsilność człowieka wobec państwa, która powodowała i mną, gdy pisałem felietony pod nadtytułem Wyznania anarchisty. A jednak jest coś, co odróżnia moje wspomnienia od wspomnień założyciela Optimusa. Z niewiadomych powodów Roman Kluska udzielił drugiego, bardzo podobnego wywiadu Rzeczpospolitejhttp://arch.rp.pl/a/rz/2003/02/20030225/200302250082.html?k=on;t=2003022520030226 . Jeśli zajrzymy do części końcowej, to przeczytamy tam:

"W NSA na pewno byśmy wygrali, ale dopiero za rok, dwa albo i trzy. Tymczasem podaliśmy już dwukrotnie na giełdę świetne wyniki, a teraz audytor musiałby ogłosić, że mieliśmy dużą stratę. Rynek by nam tego nie wybaczył. Po czymś takim firmy nie ma! Przeżyłem szok nerwowy. Leżałem w łóżku jak sparaliżowany, z nerwów nie mogłem się ruszyć. Dopiero interwencja u ówczesnego wojewody nowosądeckiego sprawiła, że urząd skarbowy decyzję anulował. Stało się to dosłownie kilka minut przed ostatecznym terminem podania audytu do publicznej wiadomości".

Tak więc "mobilizowali ludzie dobrej woli", a interweniowano u wojewody. Jak każdemu wiadomo, w państwie prawa wojewoda może sprawić anulowanie decyzji fiskusa. W tym kontekście tytuł wywiadu w Rzeczpospolitej brzmi jednoznacznie: Komuś nie w smak, że pomagam ludziom i Kościołowi. Jak to mówią, pomóż ludziom, a oni pomogą tobie.

Ja osobiście cofam moje poparcie dla kandydatury Romana Kluski na prezydenta. Dość już ludzi dobrej woli brało się w Polsce do rządzenia.

W celu komercyjnej reprodukcji treści Computerworld należy zakupić licencję. Skontaktuj się z naszym partnerem, YGS Group, pod adresem [email protected]

TOP 200