Listy

Z rozbawieniem, ale i ze smutkiem czytuję różne nowinki, o których piszecie - i chwała wam za to, bo przynajmniej wiem, jak gdzie indziej traktuje się klienta - omawiające nowe strategie firm, znaczących firm. Dzięki temu wiem też, jak traktowany jest polski rynek, a przez to jedna z jego połówek: użytkownicy.

Z rozbawieniem, ale i ze smutkiem czytuję różne nowinki, o których piszecie - i chwała wam za to, bo przynajmniej wiem, jak gdzie indziej traktuje się klienta - omawiające nowe strategie firm, znaczących firm. Dzięki temu wiem też, jak traktowany jest polski rynek, a przez to jedna z jego połówek: użytkownicy.

Rozbawienie takie wzbudziło we mnie ostatnio doniesienie, że Oracle (to tylko jeden z przykładów) ma zamiar (w Stanach Zjednoczonych już ponoć zaczyna to robić) udostępniać swoje aplikacje na zasadach outsourcingu (Computerworld nr 34/98). W ślad za nim mają pójść inni wielcy producenci, ale żaden z nich w Polsce. Za dwa, trzy lata, jeśli koncepcja się sprawdzi, może pomysł zostanie zrealizowany i u nas.

Czasami sobie myślę - z żalem - że może by tak w Polsce zaproponowano coś, co następnie przyjmie się gdzie indziej. "Polacy nie gęsi...", ale czy tylko już swój język mamy...

Antoni Dyrc

Poznań

Interesujące serwisy w Internecie

Witryn WWW w Internecie nikt nie jest w stanie zliczyć, dlatego w dobie przewagi mediów drukowanych nad Internetem bardzo pomocne jest wskazywanie ciekawych miejsc w sieci. Od pewnego czasu znajduję opisy interesujących stron WWW w Computerworldzie, z uwzględnieniem ważnych kwestii technicznych i organizacyjnych przy ich funkcjonowaniu. Chciałbym jednak, aby takich ciekawych miejsc było więcej o polskiej stronie Internetu, a na pewno chciałbym - jeśli się już znajdą - aby je prezentowano i opisywano.

Antoni Zakrzański

Warszawa

Ne puero gladium

W felietonie "Ne puero gladium" (Computerworld nr 34/98) Piotr Kowalski dotknął ważnego problemu styku informatyków pracujących w przedsiębiorstwach i informatyków pracujących w firmach komputerowych. Niestety, często doświadczam tego typu spotkań i muszę stwierdzić, że fale porozumienia moje i informatyków przychodzących z zewnątrz rozmijają się. Z mojej oceny sytuacji wynika, że zbyt często różnią się nasze interesy. A interesem dla nas wspólnym powinien być interes użytkownika. Tymczasem schodzimy często - za często - do poziomu pieniędzy: ktoś chce koniecznie sprzedać, ktoś nie bardzo ma ochotę kupić. Inne sprawy w tym momencie zupełnie się nie liczą.

Do czasu, gdy mnie i mojemu koledze z zewnątrz nie będzie wspólnie zależało na tym, aby zadowolony był nasz wspólny klient - użytkownik informatyki w mojej firmie, nie można spodziewać się, że nasza współpraca będzie się dobrze układała. Jest nadzieja, że rosnąca konkurencja pobudzi nas obu do zmiany sposobu myślenia.

Jarosław Spodeń

Warszawa


IBM Think Digital Summit Poland, 16-17 września 2020
TOP 200