Listy

Coraz częściej dostrzegam, że z niezwykłym uporem przeciwstawia się naszą ułomność amerykańskiej doskonałości. Z masochistyczną satysfakcją gazety opisują zaawansowanie Ameryki w odkrywaniu Nowej Ekonomii na tle raczkującej Europy.

Coraz częściej dostrzegam, że z niezwykłym uporem przeciwstawia się naszą ułomność amerykańskiej doskonałości. Z masochistyczną satysfakcją gazety opisują zaawansowanie Ameryki w odkrywaniu Nowej Ekonomii na tle raczkującej Europy.

Przykładem takiego myślenia jest dla mnie artykuł - skądinąd bardzo interesujący - "Ranga ludzi, ranga informatyki" (CW nr 30/2000). Autor dla zobrazowania nam zjawiska braku informatyków w kadrze kierowniczej polskich firm wskazuje na przykłady z Ameryki. Na podstawie niektórych można by dojść do wniosku, że w zarządach amerykańskich firm zasiadają już nawet administratorzy sieci. O tym, że za oceanem rzeczywistość nie jest tak różowa, przekonałem się osobiście, pracując tam w latach 90.

Problem obecności (a właściwie jej braku) osób z wykształceniem informatycznym bądź pokrewnym w zarządach od wielu lat budzi emocje w amerykańskim środowisku informatycznym. Na ten temat wypowiadały się nie tylko branżowe czasopisma; głos w dyskusji zabierali nawet prominentni politycy. Po latach, do podniesienia prestiżu zawodu informatyka, bardziej niż merytoryczne argumenty, przyczynił się nie kontrolowany rozwój Internetu i fascynacja nowym medium.

Patrząc z perspektywy Stanów Zjednoczonych na sytuację panującą w polskich firmach, daleki jestem od sceptycyzmu. W krótkim czasie zdolna polska kadra informatyczna naprawdę wysoko awansowała. Jeśli nie dokładnie na stanowiska zarządzające (choć takich przypadków też wcale nie jest mało), to z całą pewnością ich wpływ na działanie i strategiczne decyzje jest coraz bardziej widoczny.

Moim zdaniem, w ciągu kilku lat wykształci się całkowicie nowa funkcja. Na wzór ewolucji "od księgowego do dyrektora finansowego" powstanie stanowisko, które roboczo możemy nazwać dyrektor ds. strategii informacji. Nie będzie się on zajmował bieżącą obsługą systemów komputerowych, lecz wyznaczał kierunki rozwoju firmy z wykorzystaniem nowoczesnych technologii.

Warto też przemyśleć słowa kończące w tym samym numerze CW felieton Iwony D. Bartczak "Czy Pan Bóg słowa nosi?": "Informatycy za często zapominają, że wysoka pozycja informatyki i jej zarządców ma bardzo krótką historię".

Artur Krukiewicz

Warszawa