Łaty do auta

Najbardziej denerwującym wydarzeniem w czasie podróży samochodem jest jego awaria, uniemożliwiająca dalszą jazdę. Kierowca zazwyczaj zagląda pod maskę, jakby cokolwiek był w stanie uczynić, aby usprawnić pojazd. Niestety, czasy, w których niedyspozycje byliśmy w stanie naprawić własnym sumptem, mijają bezpowrotnie, a nawyk zaglądania do komory silnika nowoczesnych aut pozostał chyba na zasadzie atawizmu.

Najbardziej denerwującym wydarzeniem w czasie podróży samochodem jest jego awaria, uniemożliwiająca dalszą jazdę. Kierowca zazwyczaj zagląda pod maskę, jakby cokolwiek był w stanie uczynić, aby usprawnić pojazd. Niestety, czasy, w których niedyspozycje byliśmy w stanie naprawić własnym sumptem, mijają bezpowrotnie, a nawyk zaglądania do komory silnika nowoczesnych aut pozostał chyba na zasadzie atawizmu.

Na szczęście jakość wytworów motoryzacyjnych renomowanych firm osiągnęła pułap względnie wysokiej niezawodności, co zdecydowanie uprzyjemnia życie kierowcy i pasażerom. Niestety, dobry wizerunek znowu psują tu zawodna informatyka i elektronika.

Na temat zawodności programowalnych elementów sterowania i perypetii z tego wynikających natknąłem się w tygodniku Auto Świat (nr 21/2002) i może nawet nie poświęciłbym zagadnieniu uwagi, gdybym w tym niezbyt pochlebnym kontekście nie znalazł wzmianki o samochodzie, jakim jeżdżę. Niezbyt duża to pociecha, że awaryjność układów "inteligentnych" zdarza się również w najbardziej prestiżowych markach, uznawanych powszechnie za prekursorów współczesnej techniki.

Cóż, im większy poziom komplikacji rozwią- zań technologicznych, tym trudniej o ich doskonałość i przewidzenie sytuacji generujących błędy. Oprogramowanie, nieważne czy używane w komputerze personalnym czy w układzie sterującym urządzeniami powszechnego użytku, jest tylko zakodowanym przez programistów zbiorem reguł postępowania. O ile zawieszenie się komputera przywykliśmy likwidować w sposób radykalny i trywialny (co oczywiście nie może być traktowane jako procedura naprawcza), o tyle zawieszanie się oprogramowania sterującego elektroniką użytkową nie zawsze poddaje się tego typu zabiegom. Popularny tryb zerowania stanu urządzeń elektronicznych samochodu poprzez odłączenie akumulatora często pomaga, ale nie stanowi panaceum na wszelkie jego dolegliwości. Układy kontroli błędnie współdziałające z wadliwym oprogramowaniem będą odmawiać posłuszeństwa przy każdej nadarzającej się okazji, co niewątpliwie doprowadzi użytkownika samochodu do białej gorączki prędzej niż miałoby to miejsce, gdyby zasiadał on przed komputerem na biurku zamiast za kierownicą.

Podobnie jak ma to miejsce w klasycznej informatyce, oprogramowanie sterujące układami pojazdów jest modernizowane i powstają kolejne jego unowocześnione i poprawione wersje, którymi zastępuje się ich wadliwe poprzedniki. Patrzeć tylko jak w pomocy drogowej, zamiast wykwalifikowanych mechaników, zasiądą rzesze serwisantów dysponujących dyskietkami z najnowszymi poprawkami do systemu. Wszak problemy mechaniki osiągnęły już w gruncie rzeczy poziom dobrze ustabilizowanej niezawodności i przewidywal- ności eksploatacyjnej, natomiast zaawansowane funkcje "inteligentnego wspomagania" przeżywają burzliwy młodzieńczy okres błędów i wypaczeń. Niedoczekanie, abym znowu musiał komuś się spowiadać, którą wersję poprawek ostatnio instalowałem, tym razem w samochodzie. I żeby też nie okazywało się, że jakiś tam service pack działa poprawnie, ale tylko przy wyłączonych światłach.

Generalnie nie ma jednak powodów do narzekań. Co prawda liczydła nie zawieszały się, w dorożkach nie gasł silnik, niemniej bez oprogramowania, na które czasem tak psioczymy, nie sposób już żyć w miarę wygodnie i bezpiecznie.