Kot z telefonem

W pełni zdaję sobie sprawę, że niniejszym tekstem mogę się narazić, co tam mogę - z pewnością narażę się członkom najliczniejszej pono organizacji w Polsce. A jaka to organizacja? - zapyta ktoś. Może jakiś związek zawodowy? Nie. Partia polityczna? Też nie. Co więc? Jest to otóż związek tych, którzy lubią spędzać czas nad wodą, dzierżąc w ręku kij i wpatrując się w powiązany z nim niewidoczną niemal nylonową żyłką spławik.

W pełni zdaję sobie sprawę, że niniejszym tekstem mogę się narazić, co tam mogę - z pewnością narażę się członkom najliczniejszej pono organizacji w Polsce. A jaka to organizacja? - zapyta ktoś. Może jakiś związek zawodowy? Nie. Partia polityczna? Też nie. Co więc? Jest to otóż związek tych, którzy lubią spędzać czas nad wodą, dzierżąc w ręku kij i wpatrując się w powiązany z nim niewidoczną niemal nylonową żyłką spławik.

Ale bardziej jeszcze narażę się grupie w sumie do wędkarzy podobnej, ale mniej licznej i mającej się za elitarną, czyli myśliwym.

Rozumiejąc potrzebę prowadzenia pewnego rodzaju gospodarki i kontroli populacji zwierząt żyjących dziko, czym, według mnie, winni zajmować się etatowi zawodowcy, nie pojmuję w żaden sposób przyjemności mającej z myśliwskiego zajęcia wynikać. Ani to przecież konieczność zdobywania, jak kiedyś tam, pożywienia, ani ochrona przed zagrożeniem, bo, wbrew temu, w co wierzą niektórzy, żyjący nie tak znowu daleko od Polski, po naszych ulicach nie spacerują misie, nie przebiegają chyłkiem wilki i nie zobaczysz nawet stada dzików. Co więcej - tzw. zdobycze techniki (najnowszych jej osiągnięć nie wyłączając) powodują rosnącą asymetrię szans, oczywiście na korzyść człowieka.

Myśliwego-tropiciela zastępuje dziś specjalista od podstępnego wywabiania, tam jednak, gdzie tropiciel jest jeszcze częścią gry, myśliwemu nie chce się już biegać za psem, szczególnie na mrozie. Pisałem już o tym kiedyś w tym miejscu, że w Finlandii używa się do tego psów z urządzeniami będącymi połączeniem z komórką, umożliwiającymi ich śledzenie i nasłuchiwanie reakcji, samemu siedząc w cieple i wyruszając (a jakże - motorowymi saniami...) w pościg, gdy ofiara jest już namierzona i - w tej sytuacji - niemal bez szans.

Aby jednak wprowadzić tu nieco optymizmu, powiedzmy też, że wkrótce podobne urządzenie ma być dostępne powszechnie, i to już nie w celach związanych z myślistwem, lecz by lepiej opiekować się własnym psem czy kotem.

Firma Pets Mobility™, która zapowiada wypuszczenie wkrótce takich urządzeń, o nazwie PetsCell™, na rynek przewiduje, że ich część telefoniczna umożliwi wydawanie poleceń głosem, a część GPS pozwoli, w razie czego, na precyzyjną lokalizację.

No i wyobraźmy sobie takiego kota, nie tylko w butach, ale jeszcze z miniaturową słuchawką w uchu, niczym jakiegoś ochroniarza jakiejś bardzo ważnej osoby. Ale - czy zna ktoś kota, który zwraca uwagę na polecenia?

Zawsze stawiam koty nieco wyżej niż psy, bo są równie mądre, tyle że dla siebie, a nie dla jakiegoś pana, chyba, że akurat same chcą. Świadczy o tym choćby niedawny, jakże charakterystyczny przykład, kiedy to kot uratował życie swemu współmieszkańcowi (nie napiszę "właścicielowi", bo kot nie da się posiadać), kiedy ten, we własnym mieszkaniu, wypadł z wózka inwalidzkiego tak nieszczęśliwie, że nie mógł już ani wstać, ani nawet się ruszyć.

Ów człowiek, przewidując możliwość jakiegoś takiego przypadku, długo ćwiczył tegoż kota w naciskaniu, na polecenie głosem, dużego przycisku na telefonie, służącego do wezwania pomocy, ale, jak mu się zdawało, bez większego powodzenia. Gdy jednak doszło do wspomnianej, tragicznej skądinąd sytuacji, pomoc, gdy dotarła na czas na miejsce, znalazła nieszczęśnika na podłodze i kota przy telefonie. Szef lokalnej policji zaś stwierdził, że kilka razy ktoś dzwonił stamtąd pod alarmowy numer 911, ale się nie odzywał, a to policję zaniepokoiło i postanowiła sprawdzić, co się dzieje.

Myślę, że kot ten , nawet gdyby mógł mieć i miał świadomość tego, co ze zwierzętami wyczyniają inni ludzie, też zrobiłby to, co zrobił. Bo to tylko kot.


TOP 200