Koniec z WiMAX-em, wygrało LTE?

Kontrowersyjna teza o "śmierci" technologii wywodzących się ze standardu IEEE 802.16x, opublikowana na łamach serwisu NetworkWorld przez Craiga Mathiasa, zelektryzowała społeczność internetową. Czytelnicy podzielili się na dwa obozy - zwolenników tezy o słabnącym znaczeniu WiMAX-a w świecie telekomunikacji bezprzewodowej i jej przeciwników, posądzających autora artykułu o niepotrzebną prowokację i sprzyjanie lobby dostawców rozwiązań Long Term Evolution.

Opinia Mathiasa, będącego jednocześnie szefem spółki badawczej Farpoint Group, ma poważne podstawy. W ostatnim czasie przedstawiciele amerykańskiego operatora Clearwire, zaangażowanego w budowę narodowej sieci opartej na standardzie 802.16 d/e, poinformowali o znacznych inwestycjach w technologię LTE, określanej przez wielu (nie do końca słusznie), jako główną konkurencję WiMAX-a. Warto przypomnieć w tym miejscu, że kilka lat temu Clearwire planował rozwijać WiMAX-a także w Europie (w Polsce funkcjonowało jedno z biur). Problemy z odpowiednim rozlokowaniem nadajników, mimo posiadania zezwoleń, przyczyniły się do opóźnień w realizacji usług i - w konsekwencji - strat materialnych. Zarząd firmy zdecydował wówczas o skoncentrowaniu się niemal wyłącznie na rynku amerykańskim, teraz postanowił inwestować w LTE. Podobną woltę, rok temu, wykonał rosyjski operator Yota, rezygnując z WiMAX-a na rzecz Long Term Evolution.

Zobacz też: WiMAX w cieniu LTE?

Jeśli dodamy do tego wciąż niewielką podaż urządzeń dostępowych dla technologii WiMAX (telefony, modemy) i gigantyczną wręcz machinę marketingową promującą LTE (Alcatel-Lucent, Ericsson, Huawei, Nokia Siemens Networks itp.), to nic dziwnego szala mocno przechyliła się na stronę Long Term Evolution.

Należy jednak pamiętać, o czym nie wspomniał Mathias, że obecnie na świecie działa ponad 580 sieci WiMAX, kontrolowanych przez 150 operatorów. Systemy te sprawdzają się na terenach o niskim stopnia zurbanizowania i braku tradycyjnej infrastruktury telekomunikacyjnej. W kwietniu br. organizacja IEEE ratyfikowała zaś standard 802.16m (WiMAX2), który nie dość, że może obsługiwać połączenia bezprzewodowe o maksymalnej przepustowości kanału do 300 Mb/s (MIMO), to dodatkowo został uznany przez ITU (International Telecommunication Union) rozwiązaniem czwartej generacji (4G). Według analityków ABI Research., w 2015 r. z mobilnej wersji WiMAX-a korzystać będzie niemal 60 mln osób. Te dane mogą świadczyć, że pogłoski o rychłej "śmierci" technologii 802.16x są mocno przesadzone.

Polecamy: Kilka ciekawych narzędzi dla administratorów na Androida

To prawda, nie można nie zauważyć, w jak szybkim tempie i przy jak znacznym wsparciu dostawców (sprzętu, stacji bazowych, modemów szerokopasmowych, smartfonów), rozwijają się rozwiązania komórkowe 4G - Long Term Evolution i Long Term Evolution - Advanced. Obie technologie z pewnością zrewolucjonizują obraz rynku telefonii mobilnej, a ich możliwości techniczne znacznie wykraczają poza to, co oferuje WiMAX (np. LTE-A to połączenia o przepustowościach sięgających 1 Gb/s i opóźnieniach rzędu 5-10 ms). Trzeba mieć jednak świadomość, że LTE to rozwiązanie przeznaczone do instalacji w terenach wielkomiejskich (o zasięgu pojedynczej komórki ok. kilometra) i tylko w takich miejscach jest praktycznie bezkonkurencyjne.

Dlatego też zdecydowanie lepiej jest postrzegać technologie LTE i WiMAX jako rozwiązania dopełniające się, a nie konkurencyjne wobec siebie. Nad zdefiniowaniem obu standardów pracowały liczne zespoły specjalistów, dzięki czemu dostęp do szerokopasmowego internetu stał się w wielu lokalizacjach łatwiejszy. Dominacja LTE, choć wyraźna, nie oznacza jeszcze końca zastosowań technologii WiMAX.

Polecamy: Spokój i luz administratora


TOP 200