Komputerowy znak zapytania

Nie wypada dziś nie mieć komputera. Czasami odnoszę wrażenie, że przeświadczenie to w pierwszej kolejności decyduje o jego zakupie. Do niego - i to zarówno w przypadku firm, jak i nabywców indywidualnych - dobudowuje się prawdziwą i przekonywującą ideologię. Cudowne lekarstwo. Tymczasem w latach 80. amerykańskie firmy usługowe - takie jak np. banki i linie lotnicze - zakupiły sprzęt komputerowy wartości 750 mld USD. Dodać do tego trzeba także wcale nie tanie oprogramowanie.

Nie wypada dziś nie mieć komputera. Czasami odnoszę wrażenie, że przeświadczenie to w pierwszej kolejności decyduje o jego zakupie. Do niego - i to zarówno w przypadku firm, jak i nabywców indywidualnych - dobudowuje się prawdziwą i przekonywującą ideologię. Cudowne lekarstwo. Tymczasem w latach 80. amerykańskie firmy usługowe - takie jak np. banki i linie lotnicze - zakupiły sprzęt komputerowy wartości 750 mld USD. Dodać do tego trzeba także wcale nie tanie oprogramowanie.

Inwestycje te nie okazały się takie rewolucyjne. Wzrost produktywności sektora usług wynosił rocznie zaledwie 0,7%. Zjawisko to - tak zastanawiające - nazwano komputerowym paradoksem produktywności. Zastanawia ono ekonomistów, jak i menedżerów, którzy raczej nie widzą alternatywy dla wydawania milionów dolarów w technologię informatyczną.

Nie ulega wątpliwości, że raduje ono przeciwników informatyzacji. Są wśród nich tacy, którzy twierdzą, iż komputery uczyniły nieefektywność bardziej efektywną niż kiedykolwiek. Komputery miały z nudy uczynić przyjemność. W przeszłości nuda pracy była najczęstszą przyczyną jej zakończenia. Dziś wspomnianą nudę zabija maszyna, zainstalowana - przypomnijmy - dla przyspieszenia pracy.

Amerykańscy użytkownicy komputerów w samym tylko biznesie spędzali średnio pięćdziesiąt minut tygodniowo instalując i ucząc się oprogramowania. Następne pięć godzin tygodniowo poświęcali praktykując i kontrolując przebieg swych eksperymentów. Przeprowadzone badania udowodniły, że w ten sposób wszystkie amerykańskie firmy tracą ok. 5 mld roboczogodzin rocznie, a kosztuje je to prawie 100 mld USD.

Mało tego, sceptycy dalej zacierają ręce. Firmy coraz częściej zaczynają wykorzystywać sieci komputerowe, a ich pracownicy będą musieli poświęcać więcej czasu ucząc się ich obsługi. Znajdują się i tacy, którzy twierdzą, że liczba komputerowych konsultantów przekroczy w 2000 roku liczbę pracowników. Można to nazwać swego rodzaju efektem rewanżowym, który złośliwie neutralizuje korzyści mające wypływać z nowej technologii. Znane są przykłady firm, które zaistalowały system komputerowy, po czym zauważono w nich gwałtowny wzrost zużycia papieru.

Idee i pomysły jak należy prowadzić interesy są ważniejsze niż maszyny - to prawda oczywista. Jednak nie jest już tak oczywisty fakt, że nowo instalowane maszyny muszą współgrać z wcześniejszymi pomysłami. Na tym gruncie nie zawsze dochodzi do zbieżności. Stąd też doświadczenie pokazuje, że wzrost produktywności na skutek wprowadzenia innowacji pojawia się dopiero po pewnym czasie, głównie ze względu na wcześniej wymienioną przyczynę.

Siedząc czasami przed komputerem dochodzę jednak do wniosku, że czas zwiększenia mojej produktywności jest zbyt długi.


TOP 200