Klawiatura bez klawiszy

Kilka już razy pisałem w tym miejscu, że najważniejszym dla mnie elementem komputera osobistego jest klawiatura. Wspominałem przy takich okazjach również o tym, co nowego próbuje się wymyślić, by klawiaturę w ogóle wyeliminować. Nie udało się dotąd z głosem, a różnego rodzaju nakładki na dłonie czy palce rąk nigdy nie wyszły poza eksperymenty.

Kilka już razy pisałem w tym miejscu, że najważniejszym dla mnie elementem komputera osobistego jest klawiatura. Wspominałem przy takich okazjach również o tym, co nowego próbuje się wymyślić, by klawiaturę w ogóle wyeliminować. Nie udało się dotąd z głosem, a różnego rodzaju nakładki na dłonie czy palce rąk nigdy nie wyszły poza eksperymenty.

Praca w tzw. otwartej przestrzeni (biurowej, nie kosmicznej) niezbyt sprzyja wysiłkowi umysłowemu, gdyż towarzyszą jej nieustanny ruch i hałas. Gdy jednak zdarza się, że nikt akurat nie chodzi, nie trzaska drzwiami i nie rozmawia, to wówczas słychać zlewający się w jedno stukot klawiatur.Jedni muskają klawisze jakby w locie i piszą tak szybko, że od momentu gdy się zorientują, że popełnili błąd, do zatrzymania pisania z rozpędu naciskają jeszcze kilka klawiszy. Wówczas, po nagłej chwili ciszy, następuje charakterystyczny, równomierny, jakby odliczany, stukot klawisza cofacza, a potem od nowa i na krótko, bo tylko do następnego błędu, wraca szaleńcze tempo pisania.

Inni, z kolei, piszą też bardzo szybko, ale uderzają mocno, z impetem, tak że wibracja klawiatury przenosi się na płytę biurka, która rytmicznie rezonuje.

Jest jeszcze "kategoria środka" - ci nie są tak szybcy jak pozostali, uderzają średnio mocno, ale czynią w pisaniu szybkie postępy, gdyż popełniają mało błędów i nie tracą czasu na ich poprawianie.

Można się zastanawiać, dlaczego nikt jeszcze nie zajął się określaniem charakterów i osobowości na podstawie sposobu pisania na klawiaturze, podobnie jak czyni się to z pismem ręcznym?

Do niedawna mogło się wydawać, że klawiatura będzie trwać wiecznie, gdyż wszystkie jej namiastki okazywały się mało praktyczne. Jest jednak kolejna szansa na przełom, w wyniku którego stukot klawiatury może zostać zastąpiony bębnieniem palców o biurko czy stół.

Może się tak stać za przyczyną "klawiatury wyświetlanej", która jest pomysłem bodaj izraelskim, zrealizowanym na dużą skalę przez jedną z firm koreańskich. Sam pomysł zresztą nie jest wcale taki nowy i - w charakterze eksperymentu - był już prezentowany tu i tam, natomiast wspomniana firma tego rodzaju klawiatury zamierza sprzedawać jeszcze w tym roku, po jakieś 100 euro za sztukę.

To, co Koreańczycy zamierzają sprzedawać, to właściwie wcale nie klawiatura, lecz niewielka kostka plastikowa (tak, na oko, ze trzy pudełka zapałek, płasko jedno na drugim). Z umieszczonego w niej okienka, na dowolną powierzchnię jest wyświetlany obraz klawiatury, z której korzystanie polega na dotykaniu odpowiednich miejsc tego obrazu.

Jak to naprawdę działa, nie jest do końca jasne. Serwisy prasowe, którym nie wypada nie znać się na wszystkim, utrzymują, że to nasze plastikowe pudełko odczytuje ruchy palców i w ten sposób zgaduje intencje piszącego. Mnie natomiast wydaje się, że istota tego systemu może przypominać działanie urządzeń ustalających miejsce zetknięcia się piłki tenisowej z kortem. Jeżeli ktoś z czytelników wie, jak z tym jest naprawdę - niech mnie oświeci!

Cena 100 euro utrzyma się pewno do gwiazdki, a potem zacznie się zjazd w dół. Sam mam jednak sporo wątpliwości - tak jak nigdy nie potrafiłem sprawnie pisać na klawiaturach komputerów przenośnych, tak nie umiem sobie wyobrazić takiego bębnienia w biurko czy w co tam będzie pod ręką (dosłownie - pod ręką!).

Postępowi jednak nie wolno się przeciwstawiać: wkrótce nasze plastikowe pudełko zostanie wmontowane w stojaki płaskich ekranów. Wtedy będzie możliwe zmniejszenie rozmiarów biurek, co z kolei pozwoli na zagęszczenie otwartych przestrzeni biurowych. I o to w końcu chodzi!


TOP 200