Internet Xterminator

Gdy wszedłem do biura, na stole pani Marysi leżał fax:

Gdy wszedłem do biura, na stole pani Marysi leżał fax:

"Att.:Maria Kowalska re:

Pani konto gotowe

Pani id: useuro (male litery)

Pani adres: [email protected]

Pani haslo: powiem przez telefon

Pani IP: 155.23.7.147

Gateway IP: 155.23.3.3

DNS IP: 155.23.3.3, nazwa DNS: bun.com.pl

Klasa adresu: B

Subnet Mask: 255.255.255.0

PPP startuje Pani komenda: runppp

SLIP startuje Pani komenda: runslip

po zobaczeniu prompta unixowego.

Modem: prosze wylaczyc XON/XOFF, a korzystac z hardware handshaking.

Nasz host jest pod 02 666 0203.

W ramach promocji moze Pani przez okres 3 miesiecy nieodplatnie korzystac z naszego serwera WWW . Jesli jest Pani tym zainteresowana, prosze o mail pod [email protected]

Milego surfowania

Jan Nowak

Dzial Satysfakcji Uzytkownika"

Zaczerwieniona, spytała mnie łamiącym się głosem dlaczego musi wyłączyć XON/XOFF i korzystać z hardware handshaking po zobaczeniu prompta unixowego. Uspokoiłem ją, że nie jest to żadna propozycja erotyczna i że niepotrzebnie martwi się. To tylko instrukcja podłączenia się do Internetu, w którym konto zamówiła tydzień temu.

Niestety, nie udało mi się przekonać znajomej, że Internet to coś prostego i dla ludzi. Sam też nie jestem o tym przekonany! Kiedy dziesięć lat temu pisałem do KOMPUTERA o peregrynacjach w sieci Bitnet (pradziadek Internetu) to w redakcji pukano się w czoło - była to wtedy jeszcze większa egzotyka niż Macintoshe. Gdy parę lat później na zapytanie o wodę, gotowanie i szum otrzymałem ponad 100 odnośników literaturowych z komputerowej bazy danych to wiedziałem już, że komputery są równie mądre jak ich twórcy i użytkownicy. Nb. odnośników szukałem w związku z problemem szumiącego czajnika, a jak się okazało wszystkie dotyczyły... reaktorów jądrowych i szumu strumienia neutronów. Ale przynajmniej wiedziałem, że problemu dlaczego czajnik szumi nikt wcześniej nie badał - "wcześniej" niż skomputeryzowana biblioteka sięgała. Okazało się bowiem, że już w XIX w. niejaki Lord Rayleigh podchodził do tego problemu, lecz nie miał właściwej aparatury. Oczywiście "na sieć" się nie załapał.

Dziś w nocy usiłowałem znaleźć pewien mały programik, służący zabijaniu innego programiku, który jakiś żartowniś umieścił w sieci (użytkownicy Macintoshowego programu QuarkXPress na samo wspomnienie XTension nazwanego Pasteboard 1.2 dostają gęsiej skórki, gdyż po jednorazowym otworzeniu jakiegoś dokumentu w obecności tego rozszerzenia już zawsze feralny dokument będzie go wymagał). Nawet w miarę szybko wyszukałem właściwą stronę WWW z adresami do DTP a w szczególności do archiwum poświęconego QXP. Niestety, wielokrotne próby ściągnięcia PasteboardXTerminator kończyły się zawsze komunikatem o uszkodzeniu archiwum. No i co z tego, że mam działające konto Internetu?!

Najbardziej jednak smakowitą informację udało mi się uzyskać przypadkiem - zadziałał tu tzw. efekt demonstracyjny. Otóż gdy już podłączyłem panią Marysię do Internetu to chciałem jej pokazać, jak wiele wspaniałych informacji siedzi w sieci. Już po paru puknięciach myszą niezawodny Netscape przeniósł nas na stronę przeznaczoną dla gejów, lesbijek i biseksów. Nim zdołałem połączenie przerwać pani Marysia dowiedziała się, że we wrześniu odbędzie się w Austin (Teksas) festiwal filmowy dla kochających inaczej. Nie potrafiłem jej wytłumaczyć, że sieć NIE służy propagowaniu seksu i jego dewiacji. Dobrze, że nie trafiła na strony WWW Urzędu Rady Ministrów - wtedy na pewno uznałaby, że Internet to zabawka biurokratów!

W celu komercyjnej reprodukcji treści Computerworld należy zakupić licencję. Skontaktuj się z naszym partnerem, YGS Group, pod adresem [email protected]

TOP 200