Hasło

Lokalny Informatyk ma już szczerze dość współpracy z programistami w firmie. Przecież to ludzkie pojęcie przechodzi, aby z taką szybkością zmieniać wersje oprogramowania, że już trudno zapanować nad licznikiem ich numeracji.

Lokalny Informatyk urządza od czasu do czasu dla użytkowników pokaz działania oprogramowania. Tym razem też od kilku miesięcy szykowała się taka właśnie okazja, gdyż zespół programistyczny w pocie czoła pracował nad nową wersją. W przeddzień pokazu Lokalny postanowił jeszcze raz potrenować na ostatniej dostępnej wersji, aby nie było żadnych wpadek. Nowy interfejs był rzeczywiście dosyć ciekawy. Poza tym aplikacja w tej wersji była uruchamiana w oknie przeglądarki internetowej. Na potrzeby pokazów zwykło się używać serwera testowego z bazą danych identyczną jak produkcyjna. Pomysł preparowania specjalnych danych testowych upadł już dawno wobec zbytniej dosłowności użytkowników w tym względzie. Lokalnemu wydawało się, że użytkownicy chyba znają na pamięć te wszystkie dane, skoro problemem jest wprowadzenie nowego rodzaju towaru do bazy magazynowej czy nowego, fikcyjnego klienta, którego wyrafinowane nazwisko "Suchoplujec" (pieczołowicie wymyślane przez zespół programistyczny) zawsze spotykało się z pewnego rodzaju oporem słuchaczy, gremialnie orzekających: takiego klienta nie ma w bazie! Aby więc raz na zawsze zakończyć tego rodzaju eskalację poglądów, Lokalny przedsięwziął działania urealniające, podstawiając zawsze najbardziej aktualną kopię danych. W związku z tym także konta i hasła użytkowników były identyczne jak w zestawie produkcyjnym, bo komu by się chciało coś tu zmieniać. Jak ma być tak samo, to jest.

W dniu pokazu programiści podłożyli w ostatniej chwili jeszcze nowszą wersję programu, nad dopracowaniem której tkwili w firmie do czwartej nad ranem. Takie tam "minor changes" - jak poinformowano Lokalnego. Nie ma obawy, niespodzianek nie będzie - zapewniali autorzy. Pierwsza rzecz na prezentacji, która jest gwarancją sukcesu, to pokonanie ekranu logowania. Lokalny zaczął więc wprowadzać nazwę użytkownika. Trochę go zdziwiło, że gwiazdki pokazują się w tym akurat miejscu. "Niewielkie zmiany" - pomyślał z przekąsem nad wyczynem programistów. Natomiast w polu wprowadzania hasła, gwiazdek dla odmiany nie uświadczysz, za to hasło dobrze widać. I to była jedna z większych widocznych, aczkolwiek niezamierzonych, różnic pomiędzy wersjami testowymi, numerowanymi odpowiednio: 10.5.23 i 10.5.24. Pozostałe odmienności, to rzeczywiście nie wymagające zawracania głowy "minor changes".

Generalnie znowu potwierdziło się, że praca po godzinach, ponad siły i na ostatnią chwilę nie może przynieść dobrych efektów. Podobnie jak stosowanie jednego, uniwersalnego hasła na wszelkie okazje.