Granica

Ciekawe, czy rynek oprogramowania ulegnie kiedyś nasyceniu. Z jednej strony wymyślać i tworzyć można bardzo dużo w tej niematerialnej dziedzinie, z drugiej jednak strony trzeba mieć rynek odbiorców, którzy zechcą z tego korzystać.

Z podziwem patrzę, jak pojawiają się produkty programistyczne prawie natychmiast po zainicjowaniu jakiejś nowej technologii. Tak było w przypadku urządzeń klasy kieszonkowej, gdy na portalach serwowano setki programików wzbogacających możliwości poręcznych gadżetów. W sferze systemów klasy enterprise ruch nie jest już taki żwawy, gdyż wiadomo, że duży może więcej, ale i wolniej.

Niemniej i tak zmierzamy ku stanowi nasycenia. Bo ileż na świecie może być rodzajów komunikatorów czy systemów ERP? Podczas gdy jedne służą rozrywce czy komunikacji, inne sterowaniu, zarządzaniu czy wnioskowaniu, to przecież zdawać sobie trzeba sprawę, że oprogramowanie nie jest stosowane z powodu mody, ale ze względu na konkretny efekt, i to najczęściej w wymiarze biznesowym. O ile nowsze systemy zarządzania nie wykażą, że mogą mieć udział we wzroście opłacalności działania firmy, o tyle przestaną być rozpatrywane jako potrzeba inwestycyjna.

Obserwując działania gospodarcze na świecie, wyraźnie widać problem wzrostów gospodarczych. Jeśli nie sposób wzrostu uzyskać zwiększoną produkcją będącą skutkiem popytu, to ratunku trzeba szukać w działaniach wspomagających, mających zmniejszyć koszty, poprawić wydajność lub jakość. Jeśli systemy IT nie będą tego robiły, nie będzie także zapotrzebowania na ich rozwój. Z drugiej strony nie należy spodziewać się po informatyce nie wiadomo jakich korzyści. Chyba gros tego, co było do osiągnięcia na obecnym etapie, osiągnięto. Teraz raczej patrzy się, jak to wszystko kosztowo optymalizować lub wyciągnąć z tego dodatkowe bonusy.

Dobrze dosyć ma się oprogramowanie służące rozrywce i edukacji, jednak i tu, i to chyba niebawem, dojdziemy do nasycenia. Ożywienie może przynieść większe zastosowanie sztucznej inteligencji i zrewolucjonizowanego interfejsu – jednakże na razie nie widać wielkiego ruchu w tym względzie.

Prawie wszystko i w coraz większym stopniu będzie oprogramowane, począwszy od rzeczy użytku codziennego po specjalizowane serwisy. I będzie to rozwijało się całkiem fajnie pod warunkiem, że znajdą się klienci chcący te oprogramowane dobra w jakikolwiek sposób opłacić.

Sporo ludzi para się wytwarzaniem oprogramowania. Myślę, że nie należy spodziewać się w tej dziedzinie silnej tendencji wzrostowej. Raczej widzę tu spore podobieństwo do historii rozwoju przemysłu motoryzacyjnego, którego efektu nasycenia jesteśmy obecnie świadkami.