Geek majstruje przy radyjku

Mnogość samochodów z wysokimi, przyczepianymi na przyssawę antenami świadczy o nieczystym sumieniu kierowców oraz ich powszechnej wierze w moc ochronną CB-radia. Sam go nie posiadam, choć moje sumienie drogowe niekoniecznie jest kryształowe.

Ale ilekroć jadę z kimś, kto urządzenie posiada, pokładam się ze śmiechu słuchając opowieści kierowców o "misiaczkach na hulajnogach" albo "krokodylkach z suszarką" oraz reklam przydrożnych barów zachwalających domowe obiady. Czasami uszy mi więdną kiedy słyszę trzaski i szumy albo stek przekleństw rzucanych pod adresem #!$%**a, który zajechał któremuś z "kolegów" drogę przy wyprzedzaniu.

Poznańska firma Neptis postanowiła "zesencjonować" CB-radio wybierając same jego zalety i pozbywając się wad. Efektem jest Yanosik. Za ok. 300 złotych (i dycha abonamentu co 30 dni) użytkownicy otrzymują urządzenie PDA z oraz interfejsem GPRS i dostępem do społeczności użytkowników, którzy umieszczają informacje o sytuacji na drodze. Przekazuje się je innym poprzez naciśnięcie przycisku, a urządzenie jednocześnie on-line ściąga aktualizacje danych i w razie dojeżdżania do tzw. przeszkody (czyli np. fotoradaru) informuje o niej w sposób znany z typowych urządzeń GPS.

Widać, że firma miała pomysł na technologię, ale nie na biznes. Serwis internetowy wygląda po amatorsku, zaś regulamin usługi pierwszy z brzegu student prawa wyśmiałby nawet przed przesłaniem do UOKiK. Ale, przede wszystkim, Yanosik nie pozwala na zwyczajne plotki i serdeczności ("szerokości, kolego!"), prośby ("daj marginesik!"), informacje handlowo-towarzyskie ("Swietłana na czterdziestym drugim, polecam!") i dowcipy ("słychać cię, kolego, dobrze jak ojca dyrektora"). Brakuje mu całej otoczki kulturowej, którą z taką lubością cytuję w powyższych zdaniach.

Zza koncepcji Yanosika wystaje pryszczata twarz geeka, który zrobił urządzenie i serwis głównie dla własnej frajdy i może trochę dla pieniędzy, nie wnikając w cały kulturowo-społeczny kontekst związany z życiem kierowców.

Mam słabość do ludzi, którym chce się chcieć i którzy nie boją się zrobienia czegoś z tzw. zupełnie innej bajki, ale myślę, że Yanosik pozostanie niszowym serwisem dla garstki gadżeciarzy. Kierowcy tirów nie wymienią swojego ukochanego "radyjka" na urządzenie, które tak dalece odbiega od tego, co znają od lat. A skoro urządzenie się nie rozpowszechni, nie będzie też społeczności aktualizującej dane - co doprowadzi do dalszej erozji przydatności Yanosika.

Dobrze życzę informatykom, ale "misiaczki z suszareczkami" na razie chyba będą górą.