Da capo, czyli od początku WAKACJE, WAKACJE...

Wakacje to czas, kiedy nie tylko się odpoczywa. Można popracować, korzystając z mniejszej aktywności studentów. Siedzę oto i sprzątam po skończonym roku akademickim, przygotowuję się do następnego, nadrabiam zaległości no i pamiętam, co obiecałem Naczelnemu. Nie wiem, co mi strzeliło do głowy, dość że wyszedłem do pobliskiego bankomatu należącego do wielkiego i dobrze mającego się banku.

Wakacje to czas, kiedy nie tylko się odpoczywa. Można popracować, korzystając z mniejszej aktywności studentów. Siedzę oto i sprzątam po skończonym roku akademickim, przygotowuję się do następnego, nadrabiam zaległości no i pamiętam, co obiecałem Naczelnemu. Nie wiem, co mi strzeliło do głowy, dość że wyszedłem do pobliskiego bankomatu należącego do wielkiego i dobrze mającego się banku.

Włożyłem kartę i dopiero zauważyłem, że ekran bankomatu był ciemny. Bankomat za to był czujny - złapał kartę i zaczął ... ładować DOS. Potem skopiował z pół setki zbiorów, wyświetlił katalog, po czym załadował, co należy, i spoczął na chwilkę, co każdy użytkownik peceta dobrze rozumie.

Coś mi się nie zgadzało - niby pecet, a klawiatury nie ma. Tu posłyszałem sygnał alarmowy - oto są skutki przesiadywania całymi dniami przy klawiaturze. A ostrzegała pani psycholog w „trójce”, ostrzegała. Mówiła, że cztery godziny dziennie to górna granica. Kto ją przekroczy, może uzależnić się, mieć kłopoty ze spaniem, mogą go w nocy dręczyć koszmary, może czuć świerzbienie rąk, które dopiero dotknięcie klawiatury lub myszy złagodzi itd. itp.

Z tych rozmyślań wyrwał mnie dopiero odgłos drukarki wewnętrznej, która w bankomacie coś tam drukowała. To chyba jednak nie przewidzenia. A jak? Oczywiście. Na ekranie pojawił się komunikat: bankomat za chwilę wznowi pracę. Rzeczywiście, po chwili pojawił się obraz z kartą wsuwającą i wysuwającą się z bankomatu. Podałem kod, a bankomat nic tylko wsuwa kartę i wysuwa, i to nie tylko na ekranie. Uznałem, że jest zepsuty, do czego natychmiast się przyznał, wyświetlając mój ulubiony tekst: „Proszę powiadomić obsługę. Bankomat nieczynny. Przepraszamy”. Próbuję wziąć kartę, a ten wsuwa ją. Może tym razem? Skądże znowu. Karta wychodzi, ale gdy tylko spróbuję ją wyciągnąć, wsuwa się z powrotem. Powtarza się to kilkakrotnie, aż wyrywam kartę. Drukarka cały czas coś drukuje. Co i po co (skoro ja żadnego pokwitowania nie dostaję) tylko bank może wiedzieć.

Poszedłem do innego bankomatu, wziąłem dudki i wróciłem do pracy. Po drodze sprawdziłem, co w pierwszym bankomacie. Nic nowego: na ekranie karta wsuwa się i wysuwa, a drukarka drukuje. Dziś poszedłem jeszcze raz sprawdzić. Bez zmian: obrazek taki sam jak wczoraj, drukarka pracuje pełną parą, tylko skąd tam tyle papieru? Odetchnąłem, na szczęście (jeszcze) nie zwariowałem ani nie miałem zwidów. Powstały problemy techniczne - usłyszymy pewnie, a ja powtórzę za Waringiem: nie ma problemów technicznych. Jest niekompetencja, nieumiejętność posługiwania się nowoczesną techniką i niechęć do czytania dokumentacji. Nie zliczę, z ilu korzystałem bankomatów, ale żaden nie ładował DOS-a i tylko jeden wypłacił mi o 20 dolarów za mało (oczywiście dostałem zwrot po dwóch tygodniach).

A wakacje, jak wakacje. Jak już trzeba pracować, to robi się mniej, krócej i spokojniej. Zaraz pójdę do domu, włączę sobie telewizor lub magnetowid. Jeśli znów zacznie się ładować DOS, zmieniam zawód. Albo może w końcu pojadę gdzieś, gdzie nie ma bankomatów?

Kraków, lipiec 1997


TOP 200