Czy trzeba wszystko wiedzieć

Ciężkie życie mają menedżerowie. Jakąkolwiek gazetę wezmę do ręki, jakikolwiek tekst przeczytam, zawsze krytyka. To robią źle, tamtego nie potrafią, tu są niedobrzy. Karcą, oszukują, są nieuprzejmi, nie zawsze właściwie ubrani. Czasami myślę, że gdyby rzeczywiście było aż tak źle - a przecież nie jest wcale tak źle - to dopiero zobaczylibyśmy, jak to może być źle. Ale tak już jest, że największe predyspozycje do piastowania stanowisk prezydenta i premiera mają taksówkarze i fryzjerzy (taki bowiem należałoby wyciągnąć wniosek po rozmowach z nimi).

Ciężkie życie mają menedżerowie. Jakąkolwiek gazetę wezmę do ręki, jakikolwiek tekst przeczytam, zawsze krytyka. To robią źle, tamtego nie potrafią, tu są niedobrzy. Karcą, oszukują, są nieuprzejmi, nie zawsze właściwie ubrani. Czasami myślę, że gdyby rzeczywiście było aż tak źle - a przecież nie jest wcale tak źle - to dopiero zobaczylibyśmy, jak to może być źle. Ale tak już jest, że największe predyspozycje do piastowania stanowisk prezydenta i premiera mają taksówkarze i fryzjerzy (taki bowiem należałoby wyciągnąć wniosek po rozmowach z nimi).

Jakby tej krytyki zewsząd było mało, zaczęto za oceanem porównywać menedżerów z dziećmi i to bynajmniej nie pod względem wzrostu czy możliwości wypicia wina. Porównano mianowicie wiedzę menedżerów i uczniów szkoły podstawowej w zakresie znajomości nowoczesnych technik informatycznych. Co też się okazało? A no tylko 23% biznesmenów i menedżerów potrafiło wyjaśnić, do czego służy modem. Wśród uczniów szkoły podstawowej (przyszłych menedżerów i biznesmenów) na pytanie to prawidłowo odpowiedziało 93% pytanych. 98% dzieci wiedziało, że Internet nie należy do żadnej firmy. 68% menedżerów twierdziło, że jest on w posiadaniu jakiejś firmy. No tak, ale cóż to za ujma - zapytałby ktoś - nie wiedzieć do czego służy modem; trochę gorzej z tym Internetem, o którym nawet w popularnych pismach dla kobiet zapełnia się bite strony, przez co chcę powiedzieć, że warto czasem przez ramię żony coś przeczytać. To tylko lew potrafi przejść przez całe życie nie przeczytawszy niczego, ale do tego trzeba być lwem.

To, że menedżerowie i biznesmeni nie interesują się techniką (poza paroma sympatycznymi większymi i mniejszymi urządzeniami), nie jest żadną nowością. Takie mamy czasy i w takim wieku są już menedżerowie - że wzorem Stanisława Lema, wizjonera techniki przecież, który przyznał się do takiego postępowania w jednym z wywiadów - iż mając do czynienia z jakimś nowym urządzeniem technicznym, udają się po radę do dziesięcioletnich dzieci (głównie chłopców i jedno szczęście).

Inna znów gazeta, amerykańska zresztą, donosi, iż słaba znajomość technik informatycznych wśród menedżerów i biznesmenów zaszkodzić może w rozwoju ich zastosowań. Ba, stawia nawet tezę, że niewiedza ta może rozwój tychże zahamować. Przynajmniej trochę śmieszna jest to teza. Śmieszna w sposób oczywisty. Po pierwsze dlatego, że menedżerowie czy się to komuś podoba, czy nie, też się uczą (nie tylko dzieci w szkole to czynią), po drugie niebawem miejsca dzisiejszych przywódców zajmować zaczną ci bystrzy uczniowie, którzy wiedzą do czego służy modem i że Internet nie należy do nikogo. Jakie wtedy będziemy mieli wspaniałe czasy. Menedżerowie i biznesmeni będą wiedzieli do czego służy modem i że Internet nie jest własnością żadnej firmy. Jaki rozkwit czeka informatykę. Strach, a zarazem szczęście pomyśleć.

Myślę jednak, że menedżerowie i biznesmeni mają wystarczająco dużo problemów, że przejmować się nie będą tym kontrastem z dziećmi. A jeśli problemy te całkowicie upieprzą, Panowie, życie - tak bywa - radzę kupić za ciasne buty. Wszelkie problemy znikną, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Pozostanie tylko jeden: wasze nogi. O Internecie, modemach i jeszcze kilku jakże ważkich sprawach myśleć na pewno nie będziecie.