Co to jest?

Nauczyciele stoją w kręgu. Instruktor podaje jednemu z nich czerwony ołówek, mówiąc: ''To jest pies''. Nauczyciel musi w tym momencie zapytać: ''Co to jest?''. Instruktor potwierdza: ''To jest pies''. Nauczyciel przekazuje ołówek następnej osobie w kręgu ze słowami: "To jest pies", a ta ma zapytać z kolei: ''Co to jest?'' i oczywiście otrzymać potwierdzenie od wręczającego: ''To jest pies''.

Nauczyciele stoją w kręgu. Instruktor podaje jednemu z nich czerwony ołówek, mówiąc: ''To jest pies''. Nauczyciel musi w tym momencie zapytać: ''Co to jest?''. Instruktor potwierdza: ''To jest pies''. Nauczyciel przekazuje ołówek następnej osobie w kręgu ze słowami: "To jest pies", a ta ma zapytać z kolei: ''Co to jest?'' i oczywiście otrzymać potwierdzenie od wręczającego: ''To jest pies''.

Czerwony ołówek krąży z rąk do rąk, a przekazywaniu towarzyszą niezmiennie te same słowa. W pewnym momencie instruktor włącza do gry zielony ołówek ze słowami: "To jest kot". Zielony ołówek krąży w przeciwnym kierunku, a procedura przekazywania jest identyczna, jak w przypadku czerwonego. Tak wyglądają jedne z zajęć na kursie związanym z reformą edukacji. Kurs był prowadzony dla nauczycieli szkół specjalnych. Dla jasności dodam, że w tego typu jednostkach edukacyjnych nauczyciele są ludźmi o przeciętnym wskaźniku IQ według obowiązujących ogólnie norm. Celu szkolenia nikt nie rozumie, tak samo jak i zasad zapowiadanej reformy, które już w okresie przedwakacyjnym, a więc w przededniu ich wprowadzenia, powinny być doskonale znane.

Nie dziwi także fakt, że jeszcze w lipcu nauczyciele (nie tylko w szkołach specjalnych) nie wiedzieli, jakie podręczniki będą dopuszczone do użytku. Niektóre pojawią się dopiero w listopadzie ze względu na długość cyklu wydawniczego i opóźnienia w kręgach decyzyjnych. Nie szkodzi. Dzieci lub rodzice kupią cokolwiek albo nic. Zamiast mamić umysł czytadłami, lepiej pobawić się w kota i psa. Jest to weselsze i nie wymaga aż takiego wysiłku. A jak się znudzi, można obserwować życie - to dopiero skarbnica wiedzy wszelakiej.

Daję głowę, że kilka miesięcy temu słyszałem w telewizji z ust ministra spraw wewnętrznych i administracji, iż stan bezpieczeństwa w naszym kraju jest zadowalający i tendencje są obiecujące. W połowie roku zrobił się wielki szum wokół sprawy przestępczości, bo wyszło, że jest coraz gorzej, a rokowania także niewesołe. Poświęcono tematowi debatę sejmową i czas na antenie TV. W felietonie Tylko liczyć potrafi? opisałem problemy ministra Burzyńskiego z umiejscowieniem w czasie początku następnego wieku.

Kłopotliwa okazała się także zmiana pewnych przepisów o ruchu drogowym. Do tej pory rozumiałem znaczenie zielonej strzałki pod sygnalizacją świetlną. Po wyjaśnieniach przedstawionych na różnych kanałach telewizyjnych i przez różne osoby do tego upoważnione, przestałem cokolwiek kapować. Na wszelki wypadek jeżdżę ostrożnie.

Wygląda na to, że niechcący jesteśmy uczestnikami zabawy w psa i kota. Na szczęście, nie przejmując się pokrętnością ludzkich słów, komputery nadal liczą według zrozumiałych zasad. A w ZUS-ie też?


TOP 200