Budujemy Nowy Świat

Jedni budują nowy świat, inni Nowy Świat. Jaki w ostateczności zbudujemy świat, pokaże przyszłość. Oby był to Nowy Świat, ale... Zakończyliśmy drugą edycję Lidera Informatyki. Jak to zwykle bywa za pięć dwunasta, zamieszania w wydawnictwie było co nie miara i nie pomogły tu żadne wcześniejsze, szczegółowe plany.

Jedni budują nowy świat, inni Nowy Świat. Jaki w ostateczności zbudujemy świat, pokaże przyszłość. Oby był to Nowy Świat, ale... Zakończyliśmy drugą edycję Lidera Informatyki. Jak to zwykle bywa za pięć dwunasta, zamieszania w wydawnictwie było co nie miara i nie pomogły tu żadne wcześniejsze, szczegółowe plany. Temperatura wzrasta w miarę zbliżania się do ogniska i tak już zostanie.

Ostatecznie wszystko pięknie się udało. Podziękowania tą drogą chcę złożyć Paniom z Działu Marketingu mej firmy. Dopięły ostatecznie wszystko na ostatni guzik. Świat informatyki, reprezentowany przez szacowne grono szefów informatyki przedsiębiorstw, banków, urzędów, prezesów tychże i prezesów firm informatycznych, wyglądał na zadowolony. Najbardziej zadowoleni byli, rzecz jasna, zwycięzcy, którzy, jak na liderów przystało, stoją przed nie lada trudnym zadaniem udowodnienia przodownictwa w przyszłości. Ufam, że nie będzie inaczej. Ale dlaczego przy tej okazji budowania Nowego Świata piszę o nowym świecie?

Zaproszony zostałem z okazji ogłoszenia wyników Lidera Informatyki do radia. Ogólnopolskiego, komercyjnego radia, którego nazwy nie będę tu wymieniał, bo litościwy jestem. Przychodzę, zainteresowanie wydarzeniem koledzy dziennikarze po fachu wykazują duże. Pytają co to, dlaczego, kto, jak i na koniec, co to jest właściwie informatyka. Wyjaśniam, przekonuję, zachęcam. Siadam w studiu i pytanie pierwsze słyszę: co to jest informatyzacja? Na przemian robi mi się gorąco i zimno. Pytanie niby banalne, ale jak tu człowiekowi odpowiedzieć w dwóch zdaniach prosto i zrozumiale. Radio owe uchodzi i szczyci się tym między innymi, że najlepiej jest zinformatyzowane. Ten fakt wykorzystuję, aby pozbyć się intruza. Naprowadzam na temat rzeczywisty. Wszystko się udaje. Ze studia wychodzimy i jak to dziennikarze o wadze wydarzenia tego rozmawiamy, o wysiłku wieloletnim wielu osób rozmawiamy. Rozmawiamy o miejscach, w których mądrze informatykę wykorzystano ku pożytkowi swemu, klientów i nas wszystkich. Nie rozmawiamy niestety o tym, że Pałac Kultury w Warszawie runął, bo o tym rozmawiać nie trzeba by było. Taka wiadomość bezdyskusyjnie nadana by została natychmiast. Rozmawiamy o tym, czy wiadomość ta jest na tyle wartościowa, godna uznania, ważna, ażeby wyemitować ją na ogólnopolskiej antenie. Przekonuję, że warto pokazać osiągnięcia tych kilku miejsc w opanowaniu tak trudnej dziedziny etc., etc.

Wychodzę z ogólnopolskiego, komercyjnego radia. Do samochodu wsiadam. Radio włączam i wiadomości właśnie emitowanych słucham. Na kolei bałagan; na granicach bałagan; premier wyjeżdża; w Warszawie na przedmieściach wilka złapano; salon fryzjerski w Krakowie otwarto; policjanci dwaj kradzionymi samochodami handlowali, a na koniec informacja, że ogłoszono konkurs "na multimedialne kartki z życzeniami świątecznymi w Internecie". Spokojny w tym momencie jestem całkowicie. Informatyzacja, mimo mego wysiłku bezskutecznego widać, z Internetem i multimedialnymi kartkami z życzeniami najbardziej się kojarzy i wszelka inna jest bez znaczenia i bez wartości w nowym świecie. Pocieszył mnie jednak fakt, że oznacza to, iż wiele jest jeszcze do zrobienia, aby zbudować Nowy Świat. I to, że podobnie myśli wiele innych osób.

Gratuluję jeszcze raz uporu, mądrości i sukcesów zwycięzcom tegorocznej edycji Lidera Informatyki.