Bajki na dobranoc

Ktoś chce zatrudnić programistę. Aby stworzyć mu dogodne i godne warunki pracy, zasięga opinii fachowców, czyli innych programistów. Pierwszy raz od 15 lat spotkałem się z tym, aby kogoś interesowały takie sprawy. Duże brawa dla pracodawców podchodzących w ten sposób do zagadnienia. Oby więcej takich postaw.

Ktoś chce zatrudnić programistę. Aby stworzyć mu dogodne i godne warunki pracy, zasięga opinii fachowców, czyli innych programistów. Pierwszy raz od 15 lat spotkałem się z tym, aby kogoś interesowały takie sprawy. Duże brawa dla pracodawców podchodzących w ten sposób do zagadnienia. Oby więcej takich postaw.

Na liście dyskusyjnej poświęconej pracy pojawił się taki oto temat. Pracodawca nosi się z zamiarem zatrudnienia programisty do zadań trudnych, wymagających czasu i skupienia. Stąd chce stworzyć mu takie warunki, aby efekty jego pracy były jak najlepsze. W odpowiedzi na ten anons rozwinęła się całkiem spora, acz ciekawa dyskusja. Niektórzy wyznają zasadę ruchomego czasu pracy, inni z kolei raczej opowiadają się za rytmem biurowym. Dla niektórych 8 godzin pracy programistycznej dziennie to zbyt dużo, inni nie widzą większego problemu w 12-godzinnym ślęczeniu przed monitorem. Jednym słowem trudno o znalezienie uniwersalnej recepty.

Z moich osobistych doświadczeń wynika jedno: najlepszym bodźcem motywującym są niezłe zarobki. Reszta to tylko kwestia higieny pracy i ewentualnie indywidualnych upodobań. Pracowałem w różnorakich środowiskach, wykonując najróżniejsze programy. Moim miejscem pracy były duże i małe firmy, państwowe i prywatne, z branży IT i zupełnie od niej odległe. Byłem wynagradzany przez premiowanie, zadaniowo oraz bez motywacji. Moje zarobki były duże i niskie. Godziny pracy sztywne, ruchome, całkowicie dowolne i niekontrolowane. Miejsca pracy znajdowały się za biurkiem w firmie, w pokoju hotelowym lub w domu - własnym lub kooperantów. Zdarzało mi się ślęczeć przed komputerem po kilkanaście godzin niemal bez przerwy, kończyć pracę o trzeciej nad ranem. Po tych wszystkich wieloletnich doświadczeniach mogę wyszczególnić pewne reguły, które powinny pozytywnie odbić się na jakości wykonywanej pracy programisty.

Niezbędny jest, co już stwierdziłem tutaj, komfort finansowy. Programista nie może myśleć o pieniądzach, tzn. o ich braku, bo działa to stresująco, odrywa od zagadnienia, podcina skrzydła i stawia na głowie sens tego rodzaju pracy. Komfort finansowy nie oznacza krajowej pensji minimalnej, czego wielu pracodawców zdaje się nie rozumieć. Praca powinna być rozliczana zadaniowo, nawet jeśli jest wykonywana w ramach etatu za stałe wynagrodzenie. Jeśli pracodawca ani myśli uhonorować programistę dodatkową premią za wykonanie etapu, to niechże wynagrodzi go przynajmniej dobrym słowem. Może komuś wydać się to śmieszne, ale praca bez żadnej, nawet werbalnej gratyfikacji, przestaje po pewnym czasie przynosić satysfakcję, gdyż znika z oczu celowość jej wykonywania.

Możemy mieć takie czy inne wymagania względem szefa i środowiska pracy. Niemniej jako minimum należy potraktować spokojną i rzeczową atmosferę. Przełożony wpadający co godzinę z kontrolą, robiący każdego dnia na rozpoczęcie lub zakończenie awanturę, na pewno nie przysłuży się dla dobra projektu. Ośmiogodzinny dzień pracy programisty to jest standard, którego nie warto naruszać. I tak efektywnie wykorzystuje się około sześciu godzin. Oczywiście można pracować zrywami i dawać "popalić" po kilkanaście godzin, ale nigdy na długich dystansach. Poza tym "wymęczony" kod jest często dużo gorszy od tego "objawionego". Co do rytmu dnia, stylu ubierania i tym podobnych aspektów, to nie uważam, aby programista nie mógł się nagiąć do panującego w firmie zwyczaju.

Miejsce pracy powinno być sprzyjające. Najbardziej wzorcowe jest w , o czym warto było poczytać w artykule K. Frydrychowicza w CW 41/2005. Ale tam standardy wyznacza nie kto inny, jak właściciel firmy, Jim Goodnight. My zaś cieszmy się, że u nas znalazł się wreszcie pracodawca, który chce najpierw stworzyć warunki pracy, a dopiero potem wymagać. Może to dobry początek nowej jakości. Oby nie przyszło tego między bajki włożyć.


TOP 200