Autostopem po historii

Cóż po nas zostanie? "Prochem jesteś i w proch się obrócisz". No i jeszcze zostaną dyski komputerowe. Prawdopodobnie dające się odczytać, bo technologia idzie do przodu. Kiedy kilka lat temu1) przewidywałem, że przyszłe pokolenia będą studiowały nasze czasy korzystając z zawartości starych dysków, nie przyszło mi do głowy, że przyszłość jest to dziś, tylko cokolwiek bliżej.

Cóż po nas zostanie? "Prochem jesteś i w proch się obrócisz". No i jeszcze zostaną dyski komputerowe. Prawdopodobnie dające się odczytać, bo technologia idzie do przodu. Kiedy kilka lat temu1) przewidywałem, że przyszłe pokolenia będą studiowały nasze czasy korzystając z zawartości starych dysków, nie przyszło mi do głowy, że przyszłość jest to dziś, tylko cokolwiek bliżej.

Informacja o znalezieniu kopii archiwalnych dysku serwera firmy Infocom2) niewiele zapewne mówi Czytelnikom. Działalność firmy przypadała na drugą połowę lat osiemdziesiątych, a więc wtedy, gdy znaczna większość Polaków zajmowała się transformacją ustrojową. W naszej branży ludzie jeździli do Singapuru, aby przywozić stamtąd płyty transputerów (kto jeszcze wie, co to był transputer?!), bo przebicie na nich było większe niż na zwykłych płytach głównych. Grami komputerowymi zajmowały się nastolatki, głównie na komputerkach Spectrum. Infocom pisał gry na poważne komputery: Amstrad, Commodore, Atari, no i oczywiście pod MS DOS (Windows jeszcze nie było).

Zachowana kopia dysku serwera zawiera dokładny opis kolejnych faz upadku projektu stworzenia drugiej części gry "Hitchhiker's Guide to the Galaxy", napisanej oryginalnie według znanej powieści Douglasa Adamsa. O ile wiem, powieści do dziś zresztą w Polsce nie wydanej. Film, który kilka lat temu zrobiono na jej podstawie, jest tylko słabą ilustracją bardzo dowcipnej prozy Adamsa.

Pisanie dalszych ciągów udanych powieści jest jednak trudne. A tu jeszcze chodziło o grę, która w swoim czasie stała się kultowa. W odróżnieniu od dzisiejszych strzelanek, które wymagają karty graficznej o mocy obliczeniowej gigaflopa, tamta gra była tekstowa. No i właśnie o teksty poszło. Po prostu nie miał ich kto pisać. Wynajęci autorzy, którzy mieli zastąpić leniwego Adamsa, sami okazali się nie lepsi.

Opis przepychanek w firmie Infocom, gdy ludzie podrzucali sobie kolejne problemy niczym padlinę, pasuje zapewne do wielu innych firm i projektów. Dla mnie dodatkowym smaczkiem jest znajomość jednej z osób, która od początku martwiła się o terminowość projektu. Gdy poznałem Stu Galleya3), to był on już siwym administratorem bardzo dużych serwerów, ale w czasach Infocomu zajmował się głównie poganianiem innych oraz poprawianiem ich pisaniny. Okazało się jednak, że na nic zdało się takie zaangażowanie, bo po czterech latach projekt i tak ubito. Pomimo olbrzymiego sukcesu nie tylko HHGTTG, jak w skrócie nazywano hit firmy, ale także kilku innych gier do dziś zaliczanych do klasyków (na przykład Zork), firma Infocom zbankrutowała. Nawet najlepsze pomysły oraz najlepsze umysły nie były w stanie uratować źle zarządzanego przedsiębiorstwa.

Tymczasem gry dalej żyły swoim życiem. Dobrze pamiętam, jak to w instytucie, gdzie pracowałem w roku 1990, kolega, który właśnie wrócił z Anglii, grał w "Hitchhiker's Guide..." na jednym z trzech posiadanych przez nas pecetów. Była to jedyna znana mi w okolicy , która była legalna. Niestety, nikt z nas nie miał domowego peceta, więc kopiowanie byłoby bez sensu. Granie zresztą też nie miało, bo nie znając oryginalnej książki, w żaden sposób nie mogliśmy dojść, o co w tej grze chodzi. Ciekawe, czy dziś na emulatorze DOS-u dałoby się w nią zagrać?

Ktoś kiedyś znajdzie DVD z archiwalną kopią mojego dysku i będzie zastanawiał się, do czego mogły służyć polecenia typu "WHO AM I" albo "UNLOCK THE DOOR". No właśnie, do czego?!

  1. http://www.computerworld.pl/artykuly/artykul.asp?id=17881&dalej=&m=5
  2. http://waxy.org/2008/04/milliways_infocoms_unreleased_sequel_to_hitchhikers_guide_to_the_galax/
  3. http://www.infocom-if.org/authors/galley.html