Analiza

Często zdarza się, że zadania wykonane miernie, a nawet niezgodnie ze sztuką zawodową, zyskują uznanie w oczach odbiorców, natomiast te zrealizowane perfekcyjnie nie mogą opędzić się od słów krytyki. Jest to oczywiście niesprawiedliwe, ale tak już bywa i nie wiadomo, jak to zmienić. Darmo, bowiem, szukać sprawiedliwości na tym świecie.

Pewnego dnia Lokalnemu Informatykowi polecono napisać procedurę wydobywającą informacje z bazy danych. Ponieważ Lokalny nie jest programistą, w związku z tym to zadanie okazało się go przerastać. Na nic zdały się telefony do przyjaciół, którzy także parają się komputerami, na nic przemyślenia własne i grzebanie po listach dyskusyjnych. Trzeba było napisać kawałek softu i tyle. Zresztą, nawet nie programu, a kilka linijek w języku SQL. Niby nic wielkiego, ale trzeba ten język znać i wiedzieć jak nim manipulować. A tymczasem Lokalny ani be ani me w tym narzeczu. Polecenia powłoki skryptowej to i owszem, proszę bardzo, ale bazy danych? Toż to o pomstę do nieba woła. Co prawda gdzieś, kiedyś obiło mu się o uszy jakieś "selekt" z gwiazdką czy z innym paskudztwem, ale to było wszystko, co miał w temacie do powiedzenia. Nawet nie bardzo wiedział, w którym miejscu by te instrukcje zapodać, aby pojawił się wynik z bazy.

No i jak wobec tego wytłumaczyć Dyrekcji, że postawiła na niewłaściwego konia? Ale po co człowiek ma rozum. Podumał Lokalny i wymyślił. W narzędziu graficznym otworzył widok tabeli w bazie danych, zaznaczył wszystkie wiersze (trochę tego dużo było!) i skopiował do notatnika. Następnie wydrukował (wszak kilka tysięcy rekordów nie zajmuje nie wiadomo ile kartek papieru) i zaniósł Dyrekcji, opatrując wszystko tytułem "Analiza zawartości informacyjnej". Być może słowo "analiza" było nadużyciem w tym przypadku, niemniej Dyrekcja wreszcie zobaczyła jak wiele jest tych informacji, jaki też stos kartek one zajmują i jak trudno analizować tę zawartość. Otrzymał Lokalny pochwał moc za stracony czas i włożony wysiłek.

Nietrudno było domyśleć się takiego finału sprawy, bo nic tak dobrze nie przemawia do wyobraźni jak fakty poparte twardą materią o dużej wadze i mnogości. Jak widać, nie najwyższych lotów ciężar gatunkowy także potrafi wynieść ponad poziom. Wszystko, bowiem, jest względne i zależy od tegoż poziomu. A wieszcz przecież już dawno nawoływał, aby nad poziomy wylatywać, zwłaszcza jeśli się jest młodym. U Lokalnego z tą młodością to już nie najlepiej, bo uleciała gdzieś podczas jego wieloletnich prób wznoszenia się. Na szczęście poziom był tak dobry i się obniżył.