Abonament na święty spokój

Do czego służy telewizor? Oczywiście, przede wszystkim do oglądania programów telewizyjnych. Domniemanie, że ktoś, kto kupuje telewizor, będzie przed nim zasiadał, by oglądać telewizję, jest całkiem rozsądne. Więcej, w niektórych krajach uważa się, że z faktu, iż posiada się telewizor, wynika obowiązek płacenia stacjom telewizyjnym.

Do czego służy telewizor? Oczywiście, przede wszystkim do oglądania programów telewizyjnych. Domniemanie, że ktoś, kto kupuje telewizor, będzie przed nim zasiadał, by oglądać telewizję, jest całkiem rozsądne. Więcej, w niektórych krajach uważa się, że z faktu, iż posiada się telewizor, wynika obowiązek płacenia stacjom telewizyjnym.

A do czego służy komputer w przedsiębiorstwie? Pewnie wielu z Państwa powie, że do tego, żeby uruchamiać programy. Ale cóż to za czynność - uruchamianie programów? Jeżeli wyłączymy informatyków, fanatyków komputerów i im podobnych, ludzie używają komputerów, żeby coś zrobić lepiej, szybciej, sprawniej, łatwiej. To "coś" - w korporacyjnej nowomowie nazywane "procesem biznesowym" - to właściwy cel osoby, która uruchamia komputer i jakiś program. Ludzie nie chcą pracować z komputerem - oni chcą wykonać przelew, napisać list, zaksięgować fakturę albo zaplanować podróż służbową.

Niby to oczywistości, ale dopiero niedawno zobaczyłem pierwszą firmę, która zrozumiała to w pełni i wyciągnęła z tego praktyczne wnioski. Ktoś nazwałby ją firmą stricte software'ową. Jej produkt to oprogramowanie, ale próżno szukać takiej pozycji w cenniku. Zamiast tego firma ta sprzedaje abonament na aktualizacje i wsparcie. Klient, zapłaciwszy umówioną kwotę za określony czas, uzyskuje prawo do korzystania z oprogramowania i wszystkich jego aktualizacji przez dany okres, ale także prawo do wsparcia technicznego oraz... merytorycznego! Oprócz programów firma dostarcza klientowi aktualności, elektroniczne podręczniki, szkolenia online, konsultacje na telefon itd. Klient, decydując się na jej usługi, wcale nie kupuje software'u. Kupuje raczej święty spokój - pewność, że wszystko będzie miał na czas i właściwej jakości.

Popatrzmy teraz na rynek oprogramowania. W tej chwili rozwiązania ściśle integrujące systemy informatyczne z usługami są dostępne jedynie na "górnej półce" oraz tylko dla największych i najzamożniejszych. Skorzystanie z nich wymaga podpisania specjalnej umowy serwisowej. Ale to powoli się zmienia. Widziałem już firmę, której klient za jedyne kilkaset złotych rocznie kupował abonament na oprogramowanie i usługi. To naprawdę niewygórowana kwota, przez co usługa staje się dostępna nawet dla najmniejszych firm.

"Abonament na święty spokój" to - moim zdaniem - rozwiązanie dobre w epoce Internetu. Dzięki niemu klient może bez kłopotu aktualizować swoje systemy, a ponadto zdalnie można przesyłać licencje, dokumenty, oferować wsparcie itd. Idę o zakład, że ten model sprzedaży oprogramowania będzie rozwijać się bardzo szybko - być może szybciej nawet niż "gorący" jeszcze niedawno model ASP (Application Service Provider).

Kto wie, może nawet dzięki niemu będzie można wreszcie postawić na nogi wiele inicjatyw open source, które dziś cierpią na brak stałych, przewidywalnych przychodów. Nie ma bardziej przewidywalnego modelu płatności niż stały abonament, więc finansowanie takiego biznesu i zarządzanie nim staje się nieco łatwiejsze. Licencja GPL nie zezwala na pobieranie opłat za takie programy, ale przecież klienci płacą za usługę.

Wilk jest syty i owca cała.

Oprócz korzyści finansowych widzę także korzyści merytoryczne. Jeżeli w ramach jednej firmy będą pracować specjaliści od oprogramowania kadrowo-płacowego wraz konsultantami od prawa pracy, ubezpieczeń społecznych i podatków, będą się lepiej rozumieć.

Skutkiem będzie też lepsza jakość systemów informatycznych - ale czy nadal powinniśmy używać tego określenia?


TOP 200