Proces Microsoftu: strona rządowa wprowadza jedynie drobne zmiany w planie podziału

Amerykański Departament Sprawiedliwości odrzucił większość zastrzeżeń zgłaszanych przez producenta Windows, twierdząc, że w ten sposób pozostawiłby on sobie furtkę do dalszych antykonkurencyjnych działań.

Strona rządowa przedstawiła uzupełnioną propozycję podziału Microsoftu, w której ustosunkowała się do ostatnich zastrzeżeń monopolisty. Zmiany w planie podziału są niewielkie. Amerykański Departament Sprawiedliwości odrzucił jednak większość zastrzeżeń zgłaszanych przez producenta Windows, twierdząc, że w ten sposób pozostawiłby on sobie furtkę do dalszych antykonkurencyjnych działań.

Strona rządowa w dokumentach złożonych do sądu, które zdaniem obserwatorów są już jej ostatecznym stanowiskiem, pozostała przy planie podziału Microsoftu na dwie niezależne firmy. Microsoft argumentował, że taki plan podziału jest zbyt radykalny i nierealistyczny do zastosowania w wyznaczonym terminie. Przedstawiciele firmy chcieli, aby na przeprowadzenie podziału mieli rok. Departament Sprawiedliwości i przedstawiciele 17 amerykańskich stanów zaangażowanych w proces odrzucili tę propozycję, pozostając przy czteromiesięcznym okresie podziału.

Zmiany zaproponowane przez Microsoft, zdaniem prawników rządowych, "z uwagi na zakres wsparcia firmy dla swoich i obcych produktów pozwoliłyby mu na nagradzanie lub karanie producentów PC". Tego typu postępowanie doprowadziło właśnie do kończącego się procesu, dodała strona rządowa.

Microsoft podważył również żądanie zachowywania całej korespondencji elektronicznej przez jego kadrę kierowniczą, co miało pozwolić na monitorowanie antykonkurencyjnej działalności firmy w przyszłości. Firma stwierdziła, że byłoby to uciążliwe, jednak oskarżenie utrzymało, iż jest to nieodzowne. Jako argument podało, że dyrektorzy, tacy jak Bill Gates, dowiedli już, że rutynowo usuwają 98% swoich listów elektronicznych.

Producent z Redmond ma czas do środy (7 czerwca), aby ustosunkować się do ostatecznego stanowiska strony rządowej. Sędzia Thomas Penfield Jackson, który orzekł już, że Microsoft złamał amerykańskie prawo, musi jeszcze uwzględnić w ostatecznym wyroku formę ukarania winnego. Zdaniem obserwatorów procesu, może to się stać nawet jeszcze w tym tygodniu.

Podczas ostatnich, odbywających się w trybie przyspieszonym, przesłuchań sędzia wyraźnie dał stronom do zrozumienia, że jest za podziałem firmy.

"Zachowuje się on jak człowiek, który za wszelką cenę chce zdążyć na pociąg" - opisał pośpiech sędziego Bill Kovacic, profesor prawa z Uniwersytetu George'a Washingtona, obserwujący proces. Ekspert dodał też, że jego zdaniem orzeczenie o karze wydane przez sąd będzie niemal identyczne z propozycją strony rządowej.

***

Proces Microsoftu: sędzia prosi strony o przedstawienie dodatkowych dokumentów