Odrywanie Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji od służb

Subskrybuj RSS A A A
18 grudnia 2011 21:37
Piotr Rutkowski

TAGI: Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji Michał Boni Donald Tusk

Podzielone resorty - MAiC i MSW - toczą walkę o władzę nad rejestrami państwowymi. Zamysł oderwania administracji - w ramach Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji - od policyjnych interesów Ministerstwa Spraw Wewnętrznych okazuje się więc bardziej skomplikowany, niż się wydawało...

Czytaj też:
Samorządy kluczowe dla Ministra Administracji i Cyfryzacji
Szef Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji, Michał Boni, zapowiedział na pierwszym w tej kadencji posiedzeniu Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu, że część samorządowa jest dla niego niezmiernie istotna, wręcz kluczowa. Zapowiedział, że jednym z celów MAiC będzie budowanie spójności pomiędzy administracją publiczną, rządową i samorządową.

Cyfrowe państwo ministra Boniego
Od nowego ministra oczekuje się integracji projektów związanych z informatyzacją administracji. Czy sobie z tym poradzi, gdy w grę wchodzi tak wiele podmiotów, interesów i punktów widzenia?

Premier określił kompetencje Ministra Cyfryzacji
Rządowe Centrum Legislacji opublikowało treść rozporządzenia Prezesa Rady Ministrów w sprawie w sprawie szczegółowego zakresu działania Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji, powołanego w ubiegłym tygodniu. Minister Boni będzie kierował działami administracji rządowej tj. administracja publiczna, informatyzacja, łączność i wyznania religijne oraz mniejszości narodowe i etniczne.

Michał Boni będzie kontrolował informatyzację administracji
Na czele Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji stanie Michał Boni uznawany za czołowego technokratę rządu premiera Donalda Tuska. Powołanie tego ministerstwa nie było jednak poprzedzone żadną dyskusją publiczną, chociaż jest to zmiana zasadnicza z punktu widzenia struktury rządu oraz absorpcji środków unijnych przeznaczonych na informatyzację.
Tradycja podsumowania roku w sektorze budżetowym nie ma zastosowania do Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji. Pomimo kilku osiągnięć, które da się umieścić w bilansie roku 2011, wiele spraw jest w stanie rozgrzebanym i w Nowy Rok trzeba wkroczyć ze starymi problemami, takimi jak odwołane przetargi na systemy TETRA i PL.ID. Pewnie łatwiej byłoby zacząć wszystko od nowa, wybierając ze starych ministerstw specjalistów i jednostki organizacyjne, potrzebne, aby organizować sprawy wokół cyfryzacji, informatyzacji i telekomunikacji. Niektórym może marzyłoby się zrobić to tak, jak się niekiedy buduje nowocześniejszy system teleinformatyczny. Rozgrzebywanie budowanych latami połączeń interfejsów i kodów często nie ma sensu. Taniej zbudować wszystko od nowa.

Z doświadczonymi w biurokratycznych bojach wiarusami administracji tak się przeważnie nie da. Kiedy brakuje zupełnie nowej siedziby - i trzeba działać pod kilkoma starymi adresami - trzeba się liczyć, że z dobrodziejstwem inwentarza dostaje się wszystkie duchy mieszkające w szafach z zakurzonymi segregatorami. Przejmowanie dla nowej instytucji starych departamentów to skomplikowana operacja wojenna. W dosłownym tego słowa znaczeniu. Do Centrum Projektów Informatycznych wkracza prokurator i funkcjonariusze CBA. NIK nie pozostawia suchej nitki na tzw. e-administracji. Wszyscy aktywni urzędnicy starają się zaś dopasować do nowej sytuacji. Naiwnością byłoby sadzić, że podział MSWiA na dwa resorty mógłby być prosty. Przypisanie rządowych sieci i projektów teleinformatycznych do kompetencji Ministra Spraw Wewnętrznych dokonało się bowiem w prehistorycznych - z dzisiejszej perspektywy - czasach PRL.

Milicjant skomputeryzowany

Na początku lat 70. opracowano system Magister, a później PESEL. Jest w tej historii związek z rocznicą tragicznych wydarzeń grudnia 1970. Edward Gierek, wymieniając ekipę Władysława Gomułki, usunął ze stanowiska ministra spraw wewnętrznych Kazimierza Świtałę. Świtała zastąpił wprawdzie mającego upodobanie do krwawych rozwiązań Mieczysława Moczara, ale sam uczestniczył w słynnej naradzie u Gomułki w grudniu 1970, kiedy podjęto decyzję o strzelaniu do stoczniowców.

Naiwnością byłoby sadzić, że podział MSWiA mógłby być prosty. Przypisanie rządowych sieci i projektów teleinformatycznych do kompetencji ministra spraw wewnętrznych dokonało się bowiem w prehistorycznych z dzisiejszej perspektywy czasach PRL.
Nowym ministrem spraw wewnętrznych w 1971 został otwarty na nowości techniczne Franciszek Szlachcic, przedwojenny górnik, w czasie wojny żołnierz Gwardii Ludowej, a później funkcjonariusz służb i milicji. Jego zamiłowania techniczne spotkały się z chęcią do uporządkowania wiedzy o obywatelach PRL. Doprowadziło to do uruchomienia w MSW prac nad systemem Magister, a następnie PESEL. Warto też młodszym czytelnikom przypomnieć, że wszyscy poprzednicy ministra Leszka Millera, który był pierwszym ministrem administracji i spraw wewnętrznych, rządzili resortem jednoznacznie siłowym, nadzorującym działania Służby Bezpieczeństwa, wywiadu, kontrwywiadu, tzw. nadwiślańskich jednostek wojskowych, straży granicznej. Koledzy informatycy, którzy to pamiętają, pewnie wspominają różne koleje PESEL. Wielu z nich nie trafiło na umundurowanych współpracowników. Ale charakterystyczny dla historii PESEL może być fakt, że jako departament MSWiA był on jednostką służby zabezpieczenia operacyjnego, która zajmowała się również obserwacją i podsłuchami!

Informatycy rządowi, marsz do cywila!

W takiej sytuacji, pomimo zmiany pokoleniowej, ustrojowej, weryfikacji i wprowadzenia do MSWiA wielu projektów o bezdyskusyjnie cywilnym znaczeniu, wielu osobom strasznie trudno wyobrazić sobie wyprowadzenie "fizycznej" platformy informatyzacji administracji państwowej poza powstały resort spraw wewnętrznych. Sprawę komplikuje fakt, że służby łączności policji przejęły przed wielu laty odpowiedzialność za cały system łączności rządowej, więc w prawie każdym projekcie teleinformatycznym, którym zajmowało się dotąd MSWiA są - aktywni lub oddelegowani - funkcjonariusze łączności i informatyki policji.

Wielu całkowicie cywilnych pracowników także czuje się trochę funkcjonariuszami, np. z powodu - nie całkiem zarzuconej - charakterystycznej tradycji zatrudniania osób z rodzinnymi afiliacjami. Ten stan rzeczy miał pewne zalety, dlatego że sporo rzeczy robiono na rozkaz. Miał jednak też wady, ponieważ wygodny specjalny tryb procedur przetargowych skutkuje okresowym zainteresowaniem bynajmniej nie siostrzanych służb. Obecne kłopoty Andrzeja M., poprzedniego dyrektora Centrum Projektów Informatycznych MSWiA, to przecież nie pierwszy z podobnych przypadków.

Rządowa infrastruktura telekomunikacyjna

Koncepcja zamykania w strukturach administracji zasobów informatycznych, usług e-administracji, systemów teleinformatycznych i infrastruktury to model, który ma, jak widać, tak długą tradycję, że wydaje się wszystkim naturalny. Szczególnie, że ma silne, mentalne wsparcie osób przywykłych do trzymania wszystkiego z dala od niewtajemniczonych obywateli. Integracja zasobów teleinformatycznych, które mnożą się i pączkują w ostatnich latach wokół różnych projektów jest bezwzględnie potrzebna, o ile posłuży optymalizacji zasobów. Tym samym bowiem oznacza dążenie do zmniejszenia kosztów administracji.

Kolejnym takim pomysłem jest powstanie dla potrzeb administracji państwowej specjalizowanego operatora MOST. Jednak stworzenie go to trochę krok wstecz wobec wdrażanej od lat, nie bez problemów, konkurencji na rynku telekomunikacyjnym. To rozwiązanie oczywiście dopuszczalne, ale nie powinno być izolowane od komercyjnego rynku. Trzeba je do rynku dopasować, aby wykorzystać innowacyjność, która obecnie napędza rynek, i to na przekór objawom światowego kryzysu ekonomicznego. Przekonanie o zaletach lub wadach państwowej infrastruktury to kwestia światopoglądowa. Choć troska o interes państwowych zasobów infrastrukturalnych jest uzasadniona. Dlatego warto o niej dyskutować. Czy można mieć przekonanie, że państwowy operator będzie w stanie dyscypliną, samokontrolą, przepisami, wewnętrznymi regulaminami zastąpić zwykłe, rynkowe mechanizmy optymalizacji działań i reagowania, które wymusza konkurencja?

Oceń artykuł

średnio: 3 liczba ocen: 2

Komentarze (3)

~Ze niby co?

19-12-2011 22:06

Łapy precz od Pawińskiego!! Damy sobie rade bez was, specjaliści z bożej łaski. ps. oddajcie nam basen!

~Ziemowit

19-12-2011 22:05

A nie mówiłem ..... Analizowałem podział MSWiA na dwa resorty za ministra Millera (tego poprzedniego) i gołym okiem widać było, że będzie drożej i gorzej. Mam wrażenie, że teraz ktoś podjął decyzję o skoku na główkę nie upewniwszy się czy jest woda w basenie ...

~ZBM

19-12-2011 16:42

Syndrom burzenia "Pałacu Kultury" czyli "zaorania" starych systemów, kraży nad polską informatyką jak widmo komunizmu na europą. Ale budowanie nowego nie jest takie proste jak gadanie czy pisanie artyków.





Najnowsze

Ile kosztuje dowód osobisty

Rząd jako jeden z powodów anulowania przetargu na blankiety e-dowodu podaje brak środków. Sprawdziliśmy, ile kosztowałoby to podatników i jaka jest cena za dokumenty tożsamości na świecie.

Państwo do konsolidacji

Obywatele uważają administrację publiczną za jeden organizm. W rzeczywistości jest to kilka tysięcy oddzielnych struktur, obrosłych biurokratycznymi naroślami. Czy można zracjonalizować działanie państwa? Jak w tym może pomóc informatyka?

Zarządzanie po japońsku

W praktyce przemysłowej wypracowano szereg skutecznych metod zarządzania. Wiele powstało w Japonii. Dlaczego, mimo ich efektywności, nie zawsze są stosowane w biznesie?

e-Sąd z odsieczą sprawiedliwości

Polski wymiar sprawiedliwości postrzegany jest jako skostniały i opieszały. Tymczasem kolejne e-usługi udostępniane przez Ministerstwo Sprawiedliwości ułatwiają życie przedsiębiorcom i usprawniają pracę sądów.

e-Zdrowie w Polsce i na świecie

Projekty informatyzacji służby zdrowia realizowane są na świecie z różnym powodzeniem. Skąd Polska mogłaby czerpać wzorce? A może jesteśmy skazani na własne rozwiązania?

Raport Państwo 2.0, czyli nowa wizja informatyzacji państwa

Michał Boni, minister administracji i cyfryzacji, zaprezentował raport "Polska 2.0. Nowy start dla e-administracji". Przedstawia on informacje na temat stanu realizacji projektów będących w gestii nowo utworzonego ministerstwa oraz prezentuje kierunki dalszych działań związanych z informatyzacją i cyfryzacją administracji publicznej w naszym kraju.

Cyberprzestępcy podążają za użytkownikami

Już dwie na trzy polskie firmy odnotowały ataki lub awarie, które spowodowały spadek produkcji. Co trzecia firma utraciła dane. Liczba takich przypadków będzie rosła, bo hakerzy biorą na cel najbardziej masowe technologie. Szybko reagują też na zmiany w firmowej architekturze.

Rekomendacje




Serwisy IDG - Warunki obsługi - Kontakt - Redakcja - Regulamin - O nas - Polityka prywatności - Serwis zgodny z ASME
Reklama - Licencjonowanie treści - Prenumerata: Computerworld, Networld, PC World
Computerworld Polska i Computerworld Polska online są znakami towarowymi IDG Poland SA.
© Copyright 2012 International Data Group Poland S.A. 04-204 Warszawa ul. Jordanowska 12 tel.(+4822)321-78-00 fax(+4822)321-78-88