Tania kreacja cudów

Szczęśliwy to moment, gdy możesz rozstać się z użytkownikiem, który wymaga od ciebie zbyt wiele za zbyt mało. Najgorsi z nich ciągle wierzą w magię informatyki i nieobliczalną moc cudownego przycisku robiącego wszystko dobrze.

Zdawać by się mogło, że obecnie nawet kompletni abnegaci zastosowań cyfrowych pojęli, że informatyka to nie cuda, a konkretna technologia sprzężona ze z góry zaplanowanymi algorytmami, czego wykreowanie wymaga czasu, narzędzi i środków; że wszystko to kosztuje, bo ludzki wysiłek i zaplecze warsztatowe, nie mówiąc o umiejętnościach, musi kosztować. A jednak nie. Ciągle są tacy, dla których cały backend to jedynie tło, na jakim jest umieszczony przycisk czy „inna kafelka”, a istota kreowania oprogramowania dotyczy jedynie malowania tego przycisku, co oznacza, że ma być on artystycznie wyrażony pięknie, gustownie, a po naciśnięciu powinien się ugiąć czy w inny widoczny sposób zareagować radośnie. Czasami może nawet puścić oko. Bo przecież od wyglądu i jego zachowania zależy, jakimi przymiotami został obdarzony i co dla jaśnie użytkownika wykona. Gdy przycisk na pierwszy rzut oka jest paskudny, to wiadomo, że wiele po nim spodziewać się nie można. Ot, taki wredny troll. A gdy piękny jest, to pewnie usłużny i dobrze wychowany. Najważniejsze jednak jest to, jaki na nim napis widnieje. W rankingu uznania przodują oczywiście te najbardziej obiecujące, a więc „zrób wszystko dobrze”, „wykonaj poprawnie”, „domyśl się, o co chodzi” itd. Wszak podobno oprogramowanie jest dziś na tyle rozwinięte, że dla niego intuicyjne wyczucie potrzeb użytkownika nie stanowi większego problemu. Wiadomo o tym chociażby z przeglądarek internetowych podpowiadających reklamy produktów, jakie nas ostatnio interesowały.

Tak więc robienie „cudownych” przycisków to według wielu odbiorców już nie taka znowu sztuka. Niemniej autor tych przycisków powinien być poinformowany, o co ogólnie użytkownikowi chodzi: czy ma obliczać statystyki, czy zagrać melodyjkę. A może powinien guzik ten zapytać, na co użytkownik ma dziś nastrój. Albo lepiej nie pytać, bo niektórzy tego nie lubią. Nie lubią już nawet na etapie określania zasad funkcjonalnych. Są zdenerwowani, że czego to się od nich wymaga. Przycisk powinien wykonać to, czego oczekujemy, poprawnie bez przynudzania i dręczenia użytkownika. Jeśli ma liczyć, niechaj liczy, byle dobrze. W tym głowa projektanta, aby było poprawnie.

Zobacz również:

Ciągle jeszcze zdarzają się kręgi użytkowników, z którymi do ładu dojść nie można. Jednak finanse robią swoje i programista dwoi się i troi, aby gusta i oczekiwania zaspokoić, chociaż nerwy go biorą na tych bałwanów po drugiej stronie. Gdy już kompletnie nie wiadomo co i jak, zawsze można zrobić guzik, który po przyciśnięciu napisze: „już wszystko zrobione”, chociaż nic nie zrobił. Zawsze to psychologicznie podbudowuje i nie generuje defetyzmu.