Z szerszej perspektywy

Rozmowa z Hubertem Czerskim, kierownikiem Działu Systemów Wewnętrznych w grupie GEMIUS SA

Czy każdy humanista odnalazłby się w IT?

Oczywiście, nie. Obecnie w sektorze ceni się tzw. miękkie umiejętności, które najczęściej nabywa się w trakcie studiów humanistycznych. Do pracy tej jednak przede wszystkim niezbędne są konkretne kompetencje techniczne, które nie każdy humanista posiada lub jest w stanie nabyć.

Na ile Pan jest osobą biegłą w kwestiach programistycznych?

Od zawsze programowałem hobbystycznie, przez pewien czas byłem freelancerem. Gdy zdecydowałem się związać karierę zawodową z IT, zacząłem kierować zespołami programistów. Mam dobrą orientację w kwestiach technicznych, choć na ogół moi podwładni są w nich bardziej biegli.

Co zatem dało Panu wykształcenie humanistyczne?

Przede wszystkim łatwość w komunikacji. Umiejętność ta jest obecnie bardzo ceniona na styku IT z innymi obszarami, np. z biznesem. Wykształcenie humanistyczne daje przewagę chociażby przy zbieraniu wymagań do wytwarzanego oprogramowania. Łatwość komunikacji przydaje się również w zarządzaniu ludźmi.

Z wykształcenia jestem archeologiem. Kierowania zespołem uczyłem się podczas wykopalisk archeologicznych na Bliskim Wschodzie. Praca na wykopaliskach jest ciężka fizycznie i odbywa się w trudnych warunkach - w upale i kurzu. Jako świeżo upieczony magister musiałem kierować grupą starszych i dużo bardziej doświadczonych ode mnie mężczyzn, z którymi mogłem porozumiewać się tylko w niełatwym dla mnie języku - po arabsku. Dodatkową trudnością w delegowaniu zadań była konieczność przestrzegania panującej między nimi hierarchii. W mojej późniejszej karierze wielokrotnie korzystałem ze zdobytych wtedy doświadczeń.

Wydaje mi się również, że humaniście łatwiej jest spojrzeć z szerszej perspektywy na systemy informatyczne. Dla osoby z wykształceniem ścisłym wytwarzanie oprogramowania to często proces rozwiązywania kolejnych problemów technicznych. Wtedy pytania, które stawia się odnośnie wytwarzanego systemu, ograniczają się do tego, czy coś jest wykonalne i jak to zrobić. Humaniście łatwiej jest natomiast postawić pytania o to, czemu system ma służyć i kto go będzie używał.

Czy jest coś, czego Panu brakowało jako osobie nieposiadającej wykształcenia technicznego?

Zdarza się, że brakuje mi konkretnych umiejętności programistycznych. Zwykle jednak nie stanowi to problemu. Przywództwa w zespole nie opieram na fakcie bycia najlepszym specjalistą. Często zdarza się, że brakujące kompetencje mają moi podwładni. Oczywiście, na ile to możliwe, staram się dokształcać.

Czy według Pana uczelnie technicznie w Polsce dobrze przygotowują do pracy w IT?

Moim zdaniem idealny pracownik IT to programista wszechstronny, elastyczny i samodzielnie myślący. Oczywiście potrzebne są też osoby wąsko wyspecjalizowane, biegłe w używaniu konkretnych narzędzi. Sądzę, że uczelnie lepiej radzą sobie z kształceniem tej drugiej grupy. Natomiast zapotrzebowanie na rynku pracy jest większe na tych pierwszych.

Wydaje mi się poza tym, że położenie większego nacisku na przedmioty humanistyczne w toku studiów ścisłych mogłoby przynieść korzyści. Obecnie nawet jeśli w programie studiów są jakieś elementy humanistyczne, np. wykłady z filozofii, są one traktowane luźno, zaliczane na zasadzie czystej formalności. Widać to później w pracy wielu programistów - w trudnościach w komunikacji, nieumiejętności całościowego spojrzenia na problem, braku uwzględnienia człowieka w efektach pracy.

Programiści często pracują w warunkach prowadzących do szybkiego wypalenia zawodowego. Sadzę, że uczelnie niewystarczająco przygotowują do radzenia sobie z taką sytuacją. Tutaj również przedmioty humanistyczne mogłyby okazać się pomocne.

W których obszarach humanistyka mogłaby stać się szczególnie przydatna w IT?

Szczególnie na stanowiskach analitycznych, na styku IT i biznesu.

Czy według Pana świat IT jako całość dostrzega znaczenie kompetencji nietechnicznych w swojej pracy?

W zakresie otwarcia na kompetencje nietechniczne IT zmienia się pod wpływem impulsów z zewnątrz, ze świata biznesu. Zmienia się o tyle, o ile wymaga tego od niego biznes, w mniejszym stopniu zaś sam z siebie. Ewolucja metodyk zarządzania i wytwarzania oprogramowania jest tego dobrą ilustracją. Otwarcie to dotyczy jednak tylko awangardy IT, w większości świata IT umiejętności nietechniczne są mało cenione.

Czego humanista mógłby nauczyć się od IT?

Organizacji i logicznego myślenia, które są niezbędne w przedsięwzięciach technicznych. Również konieczność precyzyjnego formułowania myśli, opisywania zjawisk i procesów, ścisłego dookreślania pewnych rzeczy. Tego wszystkiego mógłby się nauczyć świat humanistyki, w którym sporo dzieje się w sposób nieuporządkowany. To główna korzyść.

Jakie jest Pana zdanie na temat powrotu obowiązkowej matematyki na maturę?

Zdecydowanie pozytywne. Świetnie, że tak się stało. Z matematyki można wyciągnąć tę główną korzyść, jaką z IT też może wyciągnąć humanista, czyli umiejętność logicznego i precyzyjnego określania rzeczywistości.

Czy spotkał Pan wielu ludzi o wykształceniu humanistycznym w IT?

Spotkałem trochę osób o wykształceniu nietechnicznym, nie zawsze było to wykształcenie stricte humanistyczne. Ale ogólnie rzecz biorąc, niedużo jest takich osób.