Z dziejów informatyzacji w Polsce

Od czego zależy powodzenie projektów informatycznych realizowanych w gospodarce i administracji? Jakie są postawy osób zaangażowanych w informatyzację? Czy branża informatyczna jest w Polsce wiarygodna? Dyskusja członków jury konkursu "Lider informatyki 1997", w której udział biorą: Marian Kuraś, Ludwik Maciejec, Wiesław Paluszyński, Wojciech Raducha i Krzysztof Stańczuk. Rozmowę prowadzi Iwona D. Bartczak.

Od czego zależy powodzenie projektów informatycznych realizowanych w gospodarce i administracji? Jakie są postawy osób zaangażowanych w informatyzację? Czy branża informatyczna jest w Polsce wiarygodna? Dyskusja członków jury konkursu "Lider informatyki 1997", w której udział biorą: Marian Kuraś, Ludwik Maciejec, Wiesław Paluszyński, Wojciech Raducha i Krzysztof Stańczuk. Rozmowę prowadzi Iwona D. Bartczak.

Iwona D. Bartczak - Firmy informatyczne sygnalizują nam, że mijający rok był nadspodziewanie zły dla branży. Przedsiębiorstwa, instytucje, urzędy inwestują w informatykę za mało nie tylko, jak na ambicje rozwojowe dostawców rozwiązań informatycznych, ale również za mało, aby sprostać wyzwaniom konkurencyjnym najbliższych lat. Nie sądzę, aby w przemyśle czy administracji działali samobójcy lub głupcy. Co więc jest przyczyną takiego rozwoju sytuacji na rynku?

Wojciech Raducha - Branża informatyczna ma powody do narzekań. Na handlu komputerami i dyskietkami zarabia się nie tyle mniej, ale coraz trudniej, natomiast rynek zastosowań rozwiązań informatycznych ciągle jest bardzo płytki. Nie rośnie liczba udanych projektów informatycznych. Moim zdaniem, tylko upowszechnienie przykładów wdrożeń, które bezpośrednio przyczyniły się do usprawnienia procesów w organizacji, zwiększy dynamikę tego rynku. Dziś wiadomo że można kupić takie czy inne rozwiązania. Teraz przychodzi czas na to, aby było wiadomo że rozwiązanie to przynosi pozytywne efekty i się sprawdza.

Wiesław Paluszyński - Nie będzie łatwo o takie przykłady. Jest kilka przyczyn. Na pewno jedną z najważniejszych jest brak strategicznego myślenia w przedsiębiorstwach. Gdy nie ma hierarchii celów, nie ma strategii, nie ma też miary powodzenia przedsięwzięć, w tym przedsięwzięć informatycznych. Jeśli nie sposób obliczyć korzyści z informatyzacji, nie podejmuje się jej. A jeśli podejmuje, to w sposób nie rokujący powodzenia i opłacalności. Wdrożenia rozczarowują i zniechęcają następnych do inwestycji informatycznych.

WR - Strategiczne myślenie biznesowe zapewne istnieje w organizacjach, lecz nie obejmuje spraw związanych z informatyką. Być może wynika to z niskiej kultury technicznej społeczeństwa, z braku wiedzy i wyobrażenia, jak używać rozwiązań informatycznych do wzmacniania swej pozycji konkurencyjnej czy społecznej. Osobnym problemem pozostaje przygotowanie organizacyjne polskich przedsiębiorstw na przyjęcie narzędzi informatycznych.

Marian Kuraś - Zgadzam się, że polskie firmy, instytucje i urzędy charakteryzuje niska kultura. Jednak nie kultura techniczna, lecz przede wszystkim kultura organizacyjna. To kultura organizacyjna - a nie technologia - decyduje o postępie. W Polsce tymczasem mylimy przyczyny ze skutkami. Za czynniki rozwoju uważa się modne nowinki techniczne, natomiast o zmianach organizacyjnych mówi się, że "opóźniają informatyzację" albo że "niechęć do zmian organizacyjnych uniemożliwia wdrożenie systemu informatycznego". Przecież to absurd! Technologię informatyczną po to stosuje się, aby wspierać konieczną zmianę organizacyjną. Taka właśnie zmiana powinna zatem być przyczyną informatyzacji. U nas natomiast oczekuje się, że zmiany organizacyjne będą skutkiem informatyzacji. Ani tak pojmowana reorganizacja, ani informatyzacja nie może powieść się w tym sensie, że nie poprawi sytuacji przedsiębiorstwa czy urzędu.

WP - Moim zdaniem, jest to nie tyle pomylenie pojęć, co schizofrenia. Przecież zarządy podejmując informatyzację, milcząco jednak zakładają zmianę organizacyjną.

Potem jednak następuje zderzenie młodego dynamicznego działu informatycznego z zasiedziałym i skostniałym zarządem (w praktyce, a nie w słowach - te są często odważne) i następuje odwrócenie ról.

Zarząd udowadnia, że informatyzacja spowoduje przewrócenie struktury organizacyjnej i wywiera presje na szefa informatyki, aby temu zapobiegł, nie rezygnując jednak z komputerów. Następstwem jest albo wojna podjazdowa interesów różnych grup w przedsiębiorstwie, nie mająca już nic wspólnego z realizowaniem interesu całej firmy, albo realizacja okrojonego projektu, która jest jedynie zbędnym wydatkiem na efektownie migające ekrany monitorów.