Z biznesu do administracji

Poważnie rozpatrujemy wariant, w którym infrastruktura chmurowa dla urzędów byłaby wynajęta od komercyjnych dostawców – zapewnia wiceminister administracji i cyfryzacji Roman Dmowski w rozmowie z Tomaszem Bitnerem.

Do administracji publicznej przenika coraz więcej rozwiązań i koncepcji z biznesu, np. architektura korporacyjna. Co administracja może zyskać, stosując metody wypracowane w korporacjach?

W ministerstwie skupiamy się na obszarze architektury korporacyjnej, który opisuje model docelowy, do którego dążymy, ale poprzez kroki, jakie należy wykonać. Kiedy będziemy wiedzieć, jakie kroki należy wykonać, musimy tak je przygotować, żeby były spójne. Mamy więc opisaną dzisiejszą rzeczywistość, a chcielibyśmy nakreślić obraz, jak struktura informatyczna państwa powinna wyglądać za 5 lat i na tej podstawie zaplanować działania. Metodyka architektury korporacyjnej zapewnia kompleksowe podejście do rozwiązania problemu. Chcemy wiedzieć i zaplanować, jakie zmiany technologiczne trzeba wprowadzić, ale one muszą być spójne ze zmianami prawnymi, a być może nawet organizacyjnymi. Celem jest nowa jakość zapewniająca sprawne działanie administracji państwa.

Zobacz również:

Architektura ma na celu także oszacowanie zasobów niezbędnych do realizacji misji firmy czy instytucji w przyszłości. Ale w administracji przyszłość jest niepewna, bo szybko zmieniają się wymagania i regulacje prawne. Czy można zaplanować zasoby i środki do realizacji celów w przyszłości?

Trudno precyzyjne określić, co ma być za 5 lat. Chodzi raczej o to, by minimalizować ryzyko, że po drodze pojawią się nowe, niespójne elementy. Dlatego jedną z fundamentalnych zasad przy budowie architektury jest wspólne działanie – z przedstawicielami czołowych resortów, ale także biznesu i samorządów. Korzystamy też z tego, że nasz Departament Informatyzacji bierze udział w pracach unijnych na poziomie Komisji Europejskiej. Właśnie teraz tworzone są tam regulacje, które będą wytyczały kierunki zmian w otoczeniu legislacyjnym. Analizując plany KE, zdobywamy informacje, co będzie się w tej dziedzinie działo w najbliższych latach. Przykładem jest rozporządzenie eIDAS dotyczące m.in. metod uwierzytelniania. Znając jego założenia, równolegle przygotowujemy dokument – ten przypisze, który resort, w jakim obszarze zajmie się implementacją tych rozwiązań. Trzeba to robić teraz, bo rozporządzenie ma działać we wszystkich państwach UE w 2018 r.

Najczęściej o zmianach prawa wiemy z kilkuletnim wyprzedzeniem. Jeśli wiemy, co się będzie działo za kilka lat na poziomie europejskim, to jesteśmy w stanie przewidzieć główne trendy w legislacji Polsce. Nie wiadomo, co przyniesie rozwój technologii i jakie zmiany prawne on wymusi. Na to również musimy być gotowi.

Komitet Rady Ministrów ds. Cyfryzacji zarekomendował stosowanie pryncypiów architektonicznych przygotowanych przez MAiC w całej administracji rządowej. Dla wielu urzędów centralnych i pewnie większości wojewódzkich architektura korporacyjna to czarna magia. Jak powinny się za nią zabrać?

Przygotowane przez MAiC pryncypia architektoniczne powinno się traktować jako zbiór zasad, o których należy pamiętać, zabierając się za projektowanie i tworzenie systemów IT. Zależy nam, aby te pryncypia były wykorzystywane jak najszerzej, nie tylko w urzędach centralnych, ale także we wszystkich województwach, w instytucjach rządowych i samorządowych. Z jednej strony mamy zespół ds. społeczeństwa informacyjnego przy komisji wspólnej rządu i samorządu, gdzie o tych sprawach rozmawiamy. Tworzony jest zespół mający koordynować działania związane z e-usługami w obszarze Programu Operacyjnego Polska Cyfrowa i regionalnych programów operacyjnych. W jego pracach będą uczestniczyć także przedstawiciele marszałków poszczególnych województw, odpowiadających właśnie za regionalne programy operacyjne. Mam nadzieję, że przekonamy marszałków, a więc właścicieli regionalnych programów operacyjnych, aby w ramach działań związanych z cyfryzacją wpisali wprost zasadę przestrzegania pryncypiów architektury korporacyjnej. Pryncypia powinny być stosowane umiejętnie i dostosowywane do zadań, do ich skali i budżetów.

Kolejnym trendem, który pochodzi z biznesu, a powoli toruje sobie drogę w działaniach administracji, są zwinne metodyki pracy, czyli Agile. Zakładają one, że budżet i czas realizacji zadania są nieprzekraczalne, zmieniać się mogą zakres i wymagania dotyczące finalnego produktu. Jakie są możliwości wykorzystanie tych metodyk w administracji?

Powinniśmy tę ideę implementować, gdzie się da, ale wydaje mi się, że nie uda się stworzyć warunków, aby zwinne metodyki można było stosować w całym zakresie.

Mówimy przecież o wydatkowaniu środków publicznych, co jest regulowane ustawą o zamówieniach publicznych, która nakazuje, aby przedmiot zamówienia był precyzyjnie opisany. A w rzeczywistości, na początku projektu trudno precyzyjnie opisać cały system, jak ma wyglądać i funkcjonować. W mojej ocenie rozwiązaniem może być podnoszenie kompetencji osób, które prowadzą projekty. Jeśli będą wiedziały, gdzie pozostawić elastyczność podczas budowania harmonogramu projektu, to pewne elementy „nieokreśloności” można będzie wykorzystać. Do tego trzeba kompetencji i doświadczenia.