W ciągłym kryzysie

Z profesorem Piotrem Płoszajskim, prorektorem Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie, rozmawia Andrzej Gontarz.

Z profesorem Piotrem Płoszajskim, prorektorem Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie, rozmawia Andrzej Gontarz.

Jedni mówią, że informatyka będzie pełnić w przedsiębiorstwach tylko funkcję usługową, będzie tylko elementem niezbędnej infrastruktury technicznej. Inni uważają, że właściwe jej wykorzystanie będzie wręcz decydować o sukcesach w biznesie. Jakie będzie, Pana zdaniem, znaczenie technologii informacyjnych dla kierunków dalszego rozwoju gospodarki, funkcjonowania firm na rynku, obowiązujących modeli biznesowych?

Piotr Płoszajski

Piotr Płoszajski

Rewolucja cywilizacyjna spowodowana rozwojem nowych cyfrowych technologii trwa już dłuższy czas. Okres upowszechniania się radykalnie nowych rozwiązań technicznych zaczął się 40 lat temu, wraz z pojawieniem się makrokomputera. Wtedy jeszcze jednak nie było widać, jak głęboko nowa technologia będzie kiedyś wkraczać w życie społeczne i działalność gospodarczą. Możemy wyróżnić cztery główne fale rewolucji komputerowej: makrokomputery, minikomputery, komputery osobiste oraz Internet i sieciowe przetwarzanie danych. Jestem przekonany, że nadchodzi piąta fala tej rewolucji. Nie będzie ona jednak związana z żadną, pojedynczą technologią. Stanowić będzie raczej pochodną trzech różnych, ale wzajemnie powiązanych, sił:

  • wszechobecne i tanie mikroprocesory;
  • wszechobecne i tanie połączenia bezprzewodowe (już dzisiaj np. laptop ma podczerwień, bluetooth, dostęp do hot spota);
  • open source - filozofia tworzenia produktu inaczej niż z pomocą instytucji (będzie to dotyczyć w coraz większym stopniu nie tylko oprogramowania, ale też innych dziedzin gospodarki).

Do tej pory było tak, że kiedy trzeba było zrobić coś skomplikowanego, to powoływano firmę lub instytucję - z podziałem pracy, kierownictwem, umowami, koordynacją działań itd. Ekonomiści mówią tutaj o modelu katedry - jest budynek, pracownicy, etaty i hierarchiczna struktura. Od pewnego czasu widać, że upowszechnia się model bazaru - nie ma typowej hierarchii, nie ma kontraktów, ludzie bezpośrednio między sobą nawiązują relacje, które tworzą nowe produkty.

Ma Pan na myśli zjawisko określanemianem Web 2.0?

Web 2.0 mieści się jak najbardziej w nurcie tych przemian. Linux, Wikipedia, eBay, Allegro, YouTube, to są przykłady przedsięwzięć, które działają w modelu bazarowym. Ktoś to w jakiś sposób koordynuje, ale funkcjonowanie odbywa się według modelu peer-to-peer. Do tego nurtu zalicza się też, na przykład, przeprowadzanie przez firmy zmian i innowacji produktowych rękami, czy raczej głowami, użytkowników. Koordynacja takich działań wcale nie musi być robiona przez firmę, może pochodzić od samych użytkowników, uczestników procesu modyfikacji.

Na czym, wobec tego, będzie polegało zarządzanie firmami w przyszłości?

Możemy tutaj mówić jedynie o geometrii przyszłości. Na podstawie analizy efektów połączenia się tych trzech, wcześniej wymienionych sił można określić, jakie będą główne, podstawowe kierunki rozwoju. Często przez przewidywanie rozumie się algebrę przyszłości - co się stanie konkretnie za 5 czy 10 lat. To niemożliwe. Wskazanie perspektyw rozwojowych jest jednak realne.

Jak pokazuje historia, nadejście radykalnej technologii powodowało falę zmian, która zatapiała te firmy, które nie umiały sobie w nowej rzeczywistości poradzić, a wynosiła firmy, które rozumiały szanse, jakie tkwią w nowej technologii. Czy ktoś dzisiaj pamięta, na przykład, firmę Wang czy DEC, swego czasu groźnych konkurentów firmy IBM? Obie robiły bardzo dobre minikomputery. Nie zauważyły jednak, że pojawiły się komputery PC, które przejęły większość funkcji minikomputerów. Podobna sytuacja może być i dzisiaj. Firmy, które nie zauważą dokonujących się zmian i nie dostosują się do nich, znikną z rynku.

Co będzie w głównej mierze decydowało o sukcesie w nowym modelu biznesowym?

W zdecydowany sposób wzrośnie rola sieci peer-to-peer. Już dzisiaj widać to bardzo wyraźnie. Proszę zauważyć, jak dużo jest przypadków, gdy biznes interesuje się społecznościami sieciowymi stworzonymi przez samych internautów. MySpace został kupiony przez koncern Murdocha, YouTube - przez Google, Flickr - przez Yahoo! Firmy kupują takie społecznościowe serwisy, bo to dzisiaj jeden z niewielu sposobów skutecznego dotarcia do klientów i to klientów mocno sprofilowanych, z wyraźnie określonej grupy docelowej.

Układy hierarchiczne zostaną zastąpione przez hiperarchię. Jej najważniejsze, podstawowe cechy, to:

  • bezpośredni dostęp - z każdego miejsca można dojść do każdego innego miejsca;
  • symetria informacyjna - każdy element w sieci może wiedzieć tyle samo co inny, może mieć dostęp do takiej samej wiedzy.

Jak splot tych czynników będzie oddziaływał na biznes, najlepiej opisał Chris Anderson, redaktor naczelny Wired w teorii „długiego ogona”. Zgodnie z nią, wiek XX był wiekiem szukania dużych nisz rynkowych, żeby można było sprzedać jednakowe towary jak największej liczbie osób. W przyszłości będzie można sprzedawać więcej różnych towarów trafiających do konkretnych, mniejszych grup odbiorców. Nisze rynkowe będą mogły być nawet jednoosobowe.

Takie działania stają się możliwe dzięki nowym technologiom. Można dokładnie sprofilować każdego klienta, a potem w indywidualny, jednostkowy sposób zaspokajać jego potrzeby. To jest już bardzo wyraźny trend w biznesie.

Nie potrzebujemy, jak było do tej pory, przekonywać odbiorców, że mają takie same potrzeby, gusta, oczekiwania. Możemy im powiedzieć, że jesteśmy w stanie zaspokoić ich indywidualne, niepowtarzalne oczekiwania.

Jak to będzie wyglądać w praktyce?

Weźmy za przykład supermarket. Już dzisiaj są takie, gdzie możemy za zakupy płacić w sposób biometryczny, czyli odciskiem palca. Wyobraźmy sobie, że wszystkie informacje o wszystkich zakupionych przez klienta towarach wędrują do bazy danych. W ten sposób tworzy się jego indywidualny, niepowtarzalny profil. Wiadomo, czym się interesuje, jak często robi zakupy, jakie produkty preferuje itp. Na podstawie tych danych za pomocą specjalnego oprogramowania można codziennie każdemu przygotowywać indywidualne promocje - na przykład oferować ubranka dla dziecka dokładnie w tym wieku, w jakim jest potomstwo klienta, a nie wszystkie rodzaje dziecięcych strojów, amatorowi grillowania proponować latem nabycie narzędzia, którego jeszcze nie ma, a nie wszystkie akcesoria kuchenne.