Unijna idea i praktyka

Z dr. hab. Włodzimierzem Gromskim, przewodniczącym Rady Naukowej Centrum Badań Problemów Prawnych i Ekonomicznych Komunikacji Elektronicznej Wydziału Prawa, Administracji i Ekonomii Uniwersytetu Wrocławskiego, rozmawia Andrzej Gontarz.

Z dr. hab. Włodzimierzem Gromskim, przewodniczącym Rady Naukowej Centrum Badań Problemów Prawnych i Ekonomicznych Komunikacji Elektronicznej Wydziału Prawa, Administracji i Ekonomii Uniwersytetu Wrocławskiego, rozmawia Andrzej Gontarz.

W jaki sposób Unia Europejska radzi sobie z problemem zachowania bezstronności wobec konkretnych rozwiązań technologicznych w regulacjach prawnych dotyczących telekomunikacji?

Problem neutralności regulacji prawnych wobec rozwiązań technologicznych pojawił się po raz pierwszy pod koniec lat 90. w Zielonej Księdze Konwergencji. Zapisano w niej postulat zachowania w systemach prawnych państw członkowskich neutralności prawa wobec technologii z dziedziny teleinformatyki. Chodziło o to, by prawo nie utrudniało wprowadzania na rynek nowych rozwiązań ani też nie preferowało już istniejących. Taka sama idea została zawarta w opublikowanym w 1999 r. raporcie na temat rynku telekomunikacyjnego w Unii Europejskiej. W związku z tym, że technologie informacyjne szybko się zmieniają, Komisja Europejska proponuje, by przyszłe regulacje prawne nie wskazywały konkretnych produktów czy rozwiązań. Zasada neutralności technologicznej pojawiła się jako obowiązująca dla państw Unii Europejskiej również w uchwalonych w 2002 r. dyrektywach dotyczących komunikacji elektronicznej. Nie zawsze i nie wszędzie udaje się ją jednak w praktyce zrealizować.

Jak wyglądają te odstępstwa?

dr. hab. Włodzimierz Gromski

dr. hab. Włodzimierz Gromski

Już w samych przepisach dyrektywy o usłudze powszechnej wyraźnie preferowany jest jeden rodzaj technologii, a mianowicie telefonia stacjonarna. Operator musi zapewnić taki sposób dostępu do publicznej sieci telefonicznej, który będzie uwzględniał przeważające technologie używane powszechnie przez abonentów. Sami przedstawiciele Komisji Europejskiej przyznają, że obowiązek zapewnienia wszystkim i w każdym miejscu dostępu do telefonii stacjonarnej jest uprzywilejowaniem tej konkretnej technologii, która w warunkach rynkowych w przyszłości wcale nie musi być najpopularniejsza. Świadczenie usługi powszechnej jest bowiem dofinansowywane albo przez innych operatorów, albo z budżetu państwa.

Gdyby sprowadzić całą rzecz do absurdu, to można by powiedzieć, że jeżeli w danym kraju dominują telefony na korbkę, to operator musi zainstalować centralki umożliwiające ich obsługę.

W zasadzie tak. Tu chodzi bowiem też o ochronę konsumenta, by nie musiał ponosić dodatkowych kosztów w związku z tym, że operator zaproponuje nowe rozwiązania. W grę wchodzą różne interesy - swoboda działania rynkowego nie zawsze jest do pogodzenia z ochroną konsumentów.

W jaki sposób w praktyce instytucje unijne starają się zachować postulowaną neutralność prawa wobec technologii?

W dyrektywie o przetwarzaniu danych osobowych i ochronie prywatności w komunikacji elektronicznej nie wskazuje się żadnych konkretnych rozwiązań w zakresie zabezpieczeń. Mówi się wręcz, że na urządzenia zabezpieczające nie mogą być nałożone żadne techniczne ograniczenia i wymagania, które by ograniczały wolną konkurencję w tym zakresie. Tam, gdzie z różnych względów ograniczeń takich nie da się uniknąć, kraje członkowskie powinny poinformować o tym Komisję Europejską i uzyskać jej akceptację. Nie może zostać w żaden sposób naruszona zasada wolnego obrotu rynkowego. Sformułowany jest więc generalny zakaz preferowania konkretnych rozwiązań, a mogące się pojawić wyjątki muszą być poddane ścisłej kontroli.

Czy funkcjonujące w Polsce regulacje prawne są zgodne z regułą bezstronności technologicznej?

W przypadku wielu rozwiązań występujących w aktach wykonawczych w naszym kraju tak nie jest.

Czy Pana zdaniem idea neutralności prawa wobec technologii jest w ogóle możliwa do zrealizowania w praktyce?

Mam co do tego wątpliwości. Nie tylko ja jeden. W ubiegłym roku w czasopiśmie Electronic Business Law ukazał się artykuł Michaela Sinclera, w którym autor stawia wiele pytań dotyczących możliwości pełnego wprowadzenia w życie tej słusznej skądinąd zasady.

Po propozycjach Komisji Europejskiej również widać, że neutralność technologiczna prawa jest rozsądną ideą, którą trudno jednak przekształcić w praktykę prawną. Unia Europejska podaje w swoich dyrektywach zakazy, które jednak w gruncie rzeczy nie rozwiązują problemu. Żeby zabezpieczenia w systemach komputerowych były skuteczne, muszą spełniać pewne określone, chociażby minimalne wymagania. Nie można przecież powiedzieć, że każde rozwiązanie techniczne będzie należycie chroniło prywatność w sieci. Jeżeli nie zostaną podane odpowiednie normy, to jak możliwe będzie egzekwowanie założeń związanych z ochroną danych osobowych?