Tożsamość Europejczyka

Z profesorem Krzysztofem Pomianem (Krajowy Ośrodek Badań Naukowych CNRS w Paryżu, Uniwersytet im. Mikołaja Kopernika w Toruniu), dyrektorem naukowym Muzeum Europy w Brukseli, rozmawiają Andrzej Gontarz i Sławomir Kosieliński.

Z profesorem Krzysztofem Pomianem (Krajowy Ośrodek Badań Naukowych CNRS w Paryżu, Uniwersytet im. Mikołaja Kopernika w Toruniu), dyrektorem naukowym Muzeum Europy w Brukseli, rozmawiają Andrzej Gontarz i Sławomir Kosieliński.

Jakie elementy składają się na naszą europejską tożsamość? Co decyduje o tym, że czujemy się Europejczykami? Na jakie cechy wyróżniające mieszkańców Europy należy zwrócić uwagę?

Pojęcie tożsamości jest bardzo zwodnicze i dosyć w użyciu niebezpieczne. Podsuwa skojarzenia, które utrwalają i stabilizują coś, co jest procesem. Nie ma jednej tożsamości europejskiej. Zmieniała się ona historycznie, co jest tezą w pewnym sensie trywialną, w pewnym - istotną. Trywialną, bo każdy historyk wie, że tożsamość europejska zmieniała się w toku dziejów, potrafi wręcz powiedzieć jak. Istotną, bo z tezy tej wynika, że tożsamość europejska będzie zmieniała się nadal, nie jest nam raz na zawsze dana. Stałej, niezmiennej tożsamości europejskiej po prostu nie ma.

Pierwsi Europejczycy, a właściwie przed Europejczycy, którzy jeśli używali z rzadka słowa Europa, to jako nazwy jednej z trzech części świata, obok Libii (bo nie mówili wtedy Afryka) i Azji, określali się - i to jest podstawowy składnik ich tożsamości - jako chrześcijanie łacińscy. Jako ci, którzy uznają zwierzchność biskupa Rzymu.

Językiem ich liturgii i kultury była łacina.

Czy starożytni Grecy byli w takim razie Europejczykami? Preambuła Konstytucji Europejskiej pominęła rolę chrześcijaństwa, odwołuje się natomiast do dziedzictwa starożytnych Greków i Rzymian.

W moim przekonaniu mówienie o tym, że starożytni Grecy byli Europejczykami, jest historycznym nonsensem. Starożytna Grecja i starożytny Rzym były obszarami śródziemnomorskimi, a ich mieszkańcy nie poczuwali się do jakiejkolwiek więzi z tymi, których uważali za barbarzyńców. Nie wykazywali zainteresowania północą, o której miano wówczas bardzo mgliste wyobrażenie; interesowali się Bliskim i Środkowym Wschodem. Aleksander nie usiłował wyprawić się w kierunku Renu. Dotarł do Eufratu i Indusu. To pokazuje główny kierunek ekspansji. Owszem, Rzymianie dotarli na północ o wiele dalej niż Grecy i wytyczyli swą granicę na Renie i Dunaju, ale państwo rzymskie było ześrodkowane wokół Morza Śródziemnego.

Kiedy zatem rodzi się Europa?

prof. Krzysztof Pomian

prof. Krzysztof Pomian

To, co się stanie Europą, zaczęło wykluwać się bez wiedzy i woli ówczesnych mieszkańców kontynentu, gdy barbarzyńcy wtargnęli do Cesarstwa Rzymskiego i nastąpił długotrwały okres chaosu, określany w niemieckiej i polskiej historiografii mianem "wędrówek ludów". Trwał on od początku V wieku aż do końca X. Dokonuje się wtedy kolosalne - największe bodaj w naszej historii - przemieszanie ludności etnicznie bardzo zróżnicowanej. Plemiona, które przesuwają się na zachód i południe z obszaru dzisiejszej Skandynawii i Polski, mieszają się ze sobą i z Rzymianami, czyli ze zromanizowaną ludnością Cesarstwa: Gallami, Iberami, mieszkańcami Italii.

Jednocześnie mamy do czynienia z procesem, który zaczął się wcześniej i będzie trwał dłużej: z rozprzestrzenianiem się chrześcijaństwa. Powoli przeobraża ono wszystkie dziedziny życia - od kultury, po gospodarkę i politykę - a zarazem spaja poszczególne ludy, wytwarza poczucie przynależności do pewnej nadrzędnej jedności, którą od XI w. określa się mianem christianitas. Jest to chrześcijaństwo jako doczesna zbiorowość chrześcijan. Ta zbiorowość łacińska pozostaje w opozycji nie tylko do pogan i islamu, ale też do obszaru grekojęzycznego, do Bizancjum, czyli do dawnych wschodnich prowincji Cesarstwa Rzymskiego, które przetrwało na tych terenach ze zmiennym szczęściem do połowy XV w. Miało to istotne znaczenie dla kultury europejskiej, gdyż Bizancjum przechowało dzieła, tradycję i znajomość greki. Wszystko to Zachód mógł był następnie przejąć.

Dla uplastycznienia przeszłości często szukamy postaci, które miały największy wpływ na procesy historyczne. Czy ojcem Europy jest Karol Wielki?

Europa ma wielu ojców, ale Karol Wielki odgrywa w jej historii rolę szczególną. Za jego czasów bowiem kilkakrotnie pojawia się słowo "Europa" na określenie cesarstwa. Jest w tym coś z przeciwstawienia obszaru świeckiego, czyli właśnie Europy, obszarowi sakralnemu poddanemu władzy papieskiej.

Rola Karola polega w głównej mierze na tym, że pozostawił po sobie legendę, której wyraźny ślad widać w polskim słowie "król", czeskim "kral". Do Napoleona włącznie, pamięć karolińską będą przywoływać explicite wszyscy rzecznicy zjednoczenia naszego kontynentu. W tym sensie rola Karola Wielkiego i jego cesarstwa w historii integracji europejskiej jest wyjątkowa, przy czym nie ma znaczenia, w jakim stopniu działa jego legenda, a w jakim - rzeczywistość.

Gdy patrzymy na współczesną Europę, wciąż doskonale widać granice Cesarstwa Karolińskiego.

Oczywiście! Te ślady zostały. Zauważono to zwłaszcza gdy powstała Europejska Wspólnota Węgla i Stali w 1951 r., a następnie gdy podpisywano Traktat Rzymski w 1957 r. Francja, Niemcy, Włochy, Holandia, Belgia i Luksemburg z grubsza odpowiadają terytorialnie Europie Karolińskiej, w skład której wchodziły: Galia, Germania, Italia i to, co później nazwano Burgundią. Pod tym względem EWG była odtworzeniem karolińskiej Europy. Wymienione kraje są nadal jądrem Unii Europejskiej i one to właśnie były od początku siłą napędową integracji naszego kontynentu.

Ostatnio zapanowała moda na poszukiwanie europejskich korzeni na podstawie badań kodu DNA. Czy u współczesnych Rzymian płynie krew starożytnych obywateli tego miasta? Czyż nie większe znaczenie od więzów krwi ma dla Europejczyków wspólnota kulturowa?

Badania genetyczne okazały się niezwykle pożyteczne dla poznania długofalowej historii migracji, gdyż pozwoliły nam zrozumieć, jak świat został zaludniony. Odnoszę się jednak z ogromnym sceptycyzmem do badań ustalających, że komuś odnaleziono przodka sprzed tysiącleci. Europa nigdy nie była w swojej historii oddzielona od reszty Eurazji. Przemiany ludnościowe - zwłaszcza między V a XI w., ale i później - zachodziły na obszarze od Muru Chińskiego do limes rzymskiego. Turcy przyszli znad Jeniseju, Węgrzy z Uralu, a ilu nazw plemiennych nie znamy, bo nie znalazł się nikt, kto by je zapisał? Jesteśmy wszyscy wytworami genetycznej mieszanki eurazjatyckiej i wszelkie próby genetycznego uzasadnienia odrębności europejskiej są z góry skazane na niepowodzenie. Tożsamość europejska jest tożsamością kulturową, której pierwszą warstwą - powtórzmy raz jeszcze - jest chrześcijaństwo łacińskie wraz z tradycją antyczną, grecką i rzymską, którą ono ze sobą niosło.

Po rozpadzie jedności chrześcijaństwa łacińskiego w czasie reformacji i wojen religijnych, dokona się zmiana tożsamości europejskiej. Na dawną warstwę chrześcijańską nałoży się wspólna ówczesnym elitom podwalina świadomości europejskiej - odniesienie do antyku. Właśnie wtedy pojawia się Grecja, odkrywana przez swoje teksty i dzieła sztuki. Od XV w. elity europejskie zaczynają się uczyć greki; z czasem nie będzie można być człowiekiem kultury bez znajomości zarówno łaciny, jak i greki.