To właśnie dzięki rozwiązaniom IT

Z Ludomirem Parfianowiczem, dyrektorem Departamentu Eksploatacji Systemów w ING Bank Śląski SA w Katowicach, rozmawia Adam Jadczak.

Z Ludomirem Parfianowiczem, dyrektorem Departamentu Eksploatacji Systemów w ING Bank Śląski SA w Katowicach, rozmawia Adam Jadczak.

Niedawno dyskutowano w Polsce o wyższości systemów scentralizowanych nad oddziałowymi. Dzisiaj nikt w to nie wątpi, a większość banków zdecydowała się lub wkrótce zdecyduje na ich zakup. Czy jednak ich wdrożenie - zwykle okupione ogromnym wysiłkiem i trwające kilka lat - załatwia wszystkie potrzeby banków?

Zakup systemu scentralizowanego jest inwestycją niezbędną. W to już dzisiaj nikt nie wątpi, a instytucje, które się z ich wdrożeniem spóźnią, mogą wiele stracić. Obecnie nie ma alternatywy. Chociaż być może za 10, 15 lat integracja aplikacji będzie na tyle rozwinięta, że powróci koncepcja systemów rozproszonych.

Kiedy jednak wszystkie banki przejdą już na model scentralizowany, o ich przewadze konkurencyjnej będą stanowić nie systemy transakcyjne, lecz aplikacje dodatkowe, rozszerzające zakres produktów oferowanych przez bank. Sam system scentralizowany to mało. Niezbędne są rozwiązania analityczne, CRM czy systemy udostępniające kolejne kanały dystrybucji produktów bankowych.

Większość wdrożeń tego typu systemów jest prowadzona przez wiele lat, kosztując dziesiątki, a nawet setki milionów złotych. Czy to jest opłacalne? Czy zakupione rozwiązania tuż po uruchomieniu nie są od razu przestarzałe?

System scentralizowany można porównać z silnikiem samochodu, do którego zagląda się raz na 20 tys. przejechanych kilometrów, aby sprawdzić poziom oleju. Nikt nie zamierza go wymieniać po 2, 3 latach. Każdy bank będzie korzystał z wdrożonego systemu co najmniej 10-15 lat. Nie oznacza to zaprzestania wprowadzania drobnych zmian. ING Bank Śląski zamierza już w przyszłym roku dokonać uaktualnienia systemu ICBS do wersji 7.1.

Aby jednak nie podwyższać kosztów wdrożenia, a następnie utrzymania tego typu systemu, trzeba unikać podstawowego błędu. A mianowicie, prób przeniesienia starych procedur i produktów do nowego systemu. To wymaga znacznych zmian w jego kodzie źródłowym. Utrudnia również przechodzenie na nowsze wersje. Bank musi też zmienić swój sposób działania, dostosować go do nowego rozwiązania.

Powszechnie uważa się, że wdrożenie systemu scentralizowanego powoduje redukcje zatrudnienia. Jego zastosowanie umożliwia ograniczenie liczby pracowników w działach związanych z prowadzeniem księgowości czy wśród informatyków, odpowiedzialnych dotychczas za utrzymanie systemów oddziałowych. Przed takim problemem stoi obecnie kilka banków polskich. Jak poradził sobie z tym ING Bank Śląski?

Przed zakończeniem wdrożenia systemu scentralizowanego w banku pracowało 410 informatyków. Obecnie jest ich ok. 330. Po zakończeniu centralizacji zdecydowaliśmy, że część informatyków oddziałowych będzie przekwalifikowana. Przejęli oni m.in. funkcje sprzedaży i wsparcia technicznego systemu bankowości elektronicznej MultiCash. Obecnie korzysta z niego ok. 35 tys. naszych klientów. Nie wchodzą już oni jednak w struktury IT. Nadal jednak zatrudniamy ok. 100 tzw. oddziałowych informatyków. Opiekują się oni rosnącą liczbą oddziałów, w tym przede wszystkim siecią placówek Stareo. W sumie mamy ok. 350 oddziałów.

Czy zachodni inwestor wpływał na sposób działania i zarządzania działem informatyki? Przez wiele lat kierował nim Holender...

Na ogół dzieje się tak, że inwestor - aby zapewnić wprowadzenie odpowiednich standardów - osiąga to poprzez bezpośrednie zarządzanie. Po wprowadzeniu niezbędnych wzorców korporacyjnych ta potrzeba maleje. Wtedy szuka się ludzi ze znajomością lokalnego rynku. W Polsce Holender 2 lata temu przestał kierować działem informatyki. Jest on jednak nadzorowany przez wiceprezesa banku, który jest Holendrem.

Czy w obecnej sytuacji, kiedy firmy po raz pierwszy od rozpoczęcia transformacji, są zmuszone do uważniejszego przyglądania się kosztom, ich ograniczenie dotyczy także działu informatyki?

Słaba koniunktura na rynku dotyka każdą instytucję, a ograniczenie kosztów jest wprowadzane w większości działów. Stąd i my w dziale informatyki staramy się minimalizować koszty, chociażby poprzez planowaną konsolidację serwerów. Jest to wymóg obecnych czasów. Na mniejsze koszty projektów informatycznych może mieć wpływ także prowadzenie ich wspólnie ze wszystkimi członkami Grupy ING w Polsce.

Jednak ograniczenia wydatków w mniejszym stopniu dotyczą dzia- łu informatyki, gdyż właśnie dzięki rozwiązaniom IT można obniżać koszty, automatyzując wiele funkcji i usprawniając procesy wewnątrz firmy. Z pewnością nie ma już takiej swobody, jeśli chodzi o nowe inwestycje, jak jeszcze było to rok temu. Każdy projekt - oprócz uzasadnienia od strony funkcjonalnej - musi być poddany szczegółowej analizie kosztowej i spełniać kryteria opłacalności.