Stałość człowiecza

Z profesorem Kazimierzem Frieske, kierownikiem Zakładu Problemów Społecznych i Planowania Społecznego w Instytucie Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego, rozmawia Andrzej Gontarz.

Z profesorem Kazimierzem Frieske, kierownikiem Zakładu Problemów Społecznych i Planowania Społecznego w Instytucie Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego, rozmawia Andrzej Gontarz.

Prowadzi Pan na uczelni seminarium poświęcone współczesnemu pojmowaniu władzy i wynikającym stąd zasadom funkcjonowania administracji publicznej. W jaki sposób zmieniają się, Pana zdaniem, możliwości oddziaływania władzy na społeczeństwo za sprawą techniki komputerowej?

Żeby mówić o możliwościach związanych z informatyką, trzeba sobie uświadomić parę ważnych rzeczy. W krajach wysoko rozwiniętych 15-20% ludności stanowią funkcjonalni analfabeci. U nas zapewne jeszcze więcej. Komputery, Internet i inne tego typu udogodnienia techniczne służą głównie do obsługi klasy średniej.

Świat wokół nas jest coraz wygodniejszy, dostępniejszy, ale tylko dla warstwy średniej, wyodrębnionej nie tylko pod względem finansowym, ale też ze względu na posiadaną wiedzę. Aby korzystać z dobrodziejstw technik informacyjnych, trzeba wiedzieć, jak się nimi posługiwać - powinno się dysponować pewną wyjściową wiedzą, zazwyczaj wyższą od przeciętnej. Dla przykładu, żeby mieć pożytek ze światowych zasobów Internetu, trzeba znać język angielski. Z dobrodziejstwem nowych technologii jest jak z ulgą budowlaną - najwięcej korzystają na niej ci, którzy i tak mają najwyższe dochody.

To daje nam punkt wyjścia do rozważań na temat możliwości manipulowania zachowaniami ludzkimi przez Internet - stopień dostępności Internetu determinuje skalę jego społecznego oddziaływania. Czego mogą się spodziewać ci, którzy z niego korzystają? Na ile specyfika tego medium pozwala na stosowanie nowych sposobów kształtowania opinii publicznej, nieznanych w przypadku mediów tradycyjnych?

Zacznijmy od tego, że postawy ludzkie generalnie bardzo trudno zmieniać. Można je z pewnością utrwalać lub nadwątlać, ale zmieniać - to już nie jest takie proste. Można oczywiście używać Internetu do kształtowania opinii publicznej.

Stałość człowiecza

Prof. Kazimierz Frieske

Jakie mogą być jednak tego efekty dla poszczególnych internautów? Weźmy np. pod uwagę listy dyskusyjne - ileż tam błędów językowych czy merytorycznych. Czy to jednak w jakikolwiek sposób wpływa na moje myślenie i zachowanie? Jeżeli już raz się nauczyłem, że listy trzeba rozpoczynać zwrotem grzecznościowym, to będę tak robił w każdej sytuacji. Być może młodzi, którzy dorastają z komputerem, takiej potrzeby już nie będą odczuwać.

Można próbować wykorzystywać Internet do manipulowania opinią publiczną, jednak Internet jest wciąż medium ekskluzywnym, dostępnym dla niewielu i to lepiej wykształconych. Możliwości manipulacji za jego pośrednictwem są niewielkie, bo im wyższy kapitał ludzki, im wyższe uposażenie kulturowe, im wyższy potencjał intelektualny, tym trudniej na ludzi oddziaływać, gdyż mają oni bardziej ustalone postawy.

Czy ci ludzie są bardziej świadomi metod i sposobów używanych do manipulacji poprzez współczesne środki komunikacji?

Gdy mówimy o manipulacji, to tak jakbyśmy od razu dokonali oceny. Manipulacja jest oceniana przez nas z gruntu negatywnie. Nikt nie chce być manipulowany, każdy chce być traktowany podmiotowo. Ale przecież na co dzień każdy każdym na różny sposób manipuluje. Gdy mówię dziecku, że ma się uczyć, to nim manipuluję; gdy zabieram je na wycieczkę w takie a nie inne miejsce, to nim manipuluję, bo chcę, żeby było takie a nie inne. Gdy mówię mu, że ma słuchać nauczycielki, chociaż wiem, że jest głupia, to nim manipuluję. Wiem bowiem z własnego doświadczenia, że pewna doza konformizmu czy oportunizmu jest w życiu niezbędna. Robię to więc dla wyższych celów.

Wolałbym zatem mówić o wpływie, a nie manipulacji. Pojęcie wpływania jest bardziej neutralne aksjologicznie. Cały czas wszyscy na siebie nawzajem wpływamy, trzeba jednak uważać, aby nie przekroczyć granicy instrumentalnego traktowania drugiej osoby. Nieważne, czy odbywa się to za pomocą Internetu czy w inny sposób. Można wyodrębnić różne typy kontroli społecznej. Jeżeli kontrola jest jednostronna, to niedobrze. W rzeczywistości mamy jednak do czynienia również z sytuacją kontroli dwustronnej - władza kontroluje lud, ale lud też może krytykować władzę, media kontrolują opinię społeczną, ale czytelnicy i widzowie mogą też nie kupować gazet lub nie zapłacić abonamentu telewizyjnego.

Zawsze jednak można wyróżnić tych, którzy mają w takich przetargach mocniejszą pozycję. Zawsze i wszędzie można spotkać tych, którzy chcą manipulować, i tych, którzy czują się manipulowani.

Świat współczesny robi się coraz bardziej zindywidualizowany, zatomizowany, porozbijany. Możliwość narzucenia własnej wizji świata jest bardzo ważna z punktu widzenia kontroli społecznej. Co temu może służyć? Czy dzisiaj jest to w ogóle możliwe?

Zawsze przed jedzeniem myjemy ręce - czy kiedykolwiek widzieliśmy jednak bakterię?

Może pod mikroskopem? A jeżeli to artefakt, błąd urządzenia? Gdy zapalamy światło, to wierzymy, że w przewodzie przemieszczają się ładunki elektryczne. Skąd jednak wiemy, że tam nie ma żyjątek, które przenoszą elektrony z miejsca na miejsce?

Naszemu światu mentalnie został nadany taki kształt, że w sferze elektryczności nie ma w nim żyjątek, tylko ładunki elektryczne. To się stało w drodze naszego funkcjonowania w społeczeństwie. Społeczeństwa też nikt nigdy nie widział, co najwyżej grupy osób. Wierzymy jednak, że społeczeństwo istnieje, że dziedziczymy postawy typowe dla danej społeczności poprzez relacje z innymi, wierzymy, że mamy przypisane określone role społeczne. Z drugiej strony okazuje się jednak, że bardzo poczytnym czasopismem jest "Wróżka", że wiele osób biega dzisiaj do różnego rodzaju terapeutów, różdżkarzy itp.

Wbrew pozorom, żyjemy dzisiaj w świecie epistemologicznie bardzo mocno spluralizowanym. Możliwość kształtowania obrazów świata u ludzi stwarza bardzo potężny mechanizm kontroli społecznej. To się robi przy pomocy szkoły, ale również i różnych mediów.

Czy Internet dostarcza w tym zakresie nowych, skuteczniejszych narzędzi?

Ciągle trwają dyskusje na temat wolności w Internecie. Jednak już rozwój tej globalnej sieci zmienia samo pojęcie wolności. To już nie jest taka wolność, jaka była na początku. Są serwery, których normalnie nie widać i trzeba umieć do nich dotrzeć. Internet wcale nie jest społecznością ludzi równych, może tam właśnie kształtuje się dzisiaj nowy wymiar nierówności społecznej. Coraz bardziej stratyfikującym czynnikiem jest tam kapitał ludzki. Trzeba umieć poruszać się w sieci, by dotrzeć do najcenniejszych, najbardziej użytecznych zasobów. Ci, którzy nie będą mieli dużej wiedzy na ten temat, zostaną zmuszeni do skorzystania z tego, co będą oferować ogólnie dostępne portale. Ci, którzy będą potrafili dokonać selekcji, dotrą do wykwintnych i unikalnych sieciowych specjałów.

Różny stopień sieciowej bezradności lub zaradności internautów powoduje w konsekwencji, że różnie można na nich wpływać, różnie oddziaływać. Nie zawsze jednak musi to być manipulacja. Internet może otwierać nowe horyzonty, dawać nowe inspiracje. Gdy przygotowuję jakiś projekt, to przed jego realizacją mogę sprawdzić, jak to robią najlepsi, skorzystać z ich doświadczeń, bazować na ich wiedzy. Gdyby spojrzeć na to z tej perspektywy, to być może Internet nie jest narzędziem manipulacji czy kontroli, lecz przestrzenią stanowienia wspólnych, ogólnoświatowych standardów.

Niepotrzebnie demonizujemy nowe media. Nie sądzę, aby - jak często mówią moi koledzy naukowcy - media w tak dużym stopniu kształtowały nasze myślenie, nasze zachowania. Gwałt na ulicach nie jest bezpośrednią pochodną gwałtu pokazywanego w telewizji. W naszych zachowaniach duża część jest stała, niezmienna, niezależna od fascynacji elektronicznymi środkami przekazu. Podstawowe mechanizmy i formy zachowań mają przewidywalny charakter. Być może więc Internet w znacznie mniejszym stopniu zmienia nasze zachowania, niż by nam się wydawało.


TOP 200