Społeczeństwo ciekawych i odpowiedzialnych

Z prof. Tadeuszem Sławkiem, literaturoznawcą i językoznawcą z Uniwersytetu Śląskiego, rozmawia Andrzej Gontarz.

Z prof. Tadeuszem Sławkiem, literaturoznawcą i językoznawcą z Uniwersytetu Śląskiego, rozmawia Andrzej Gontarz.

Prof. Tadeusz Sławek - polonista, anglista

Prof. Tadeusz Sławek - polonista, anglista

W swoich wypowiedziach często podkreśla Pan swoje kontrkulturowe korzenie i inspiracje intelektualne. Mówi się, że kontrkultura wywarła niemały wpływ na twórców współczesnych technik komputerowych. Niektórzy oczekiwali, że Internet stanie się ucieleśnieniem idei wolności w kontaktach międzyludzkich. Jaki był według Pana rzeczywisty zakres oddziaływania idei kontrkulturowych na działania związane z rozwojem informatyki?

Gdy mówimy o kontrkulturze, to za jej najlepszych czasów w latach 60. i 70. technika komputerowa była w powijakach. Mówiło się jednak wtedy, że losy świata, losy ludzkości będą zależały w głównej mierze od tego, jak ludzie będą się ze sobą komunikować.

Kontrkultura była reakcją na spaczony, zużyty i pusty sposób porozumiewania się, polegający na poruszaniu się utartymi kanałami, posługiwaniu się banałem, stereotypem. Proponowała sposoby poradzenia sobie z tym zapętleniem komunikacyjnym. Niektóre z nich były naiwne, ale wiele przyniosło poważne rezultaty.

Na przykład pojawiła się tzw. psychiatria humanistyczna, reprezentowana m.in. przez wybitnego badacza brytyjskiego R. Lainga. Pokazywał on, jak problemy z psyche wiążą się z ułomnościami przekazu komunikacyjnego, a te z kolei biorą się stąd, że nie dzielimy się z innymi własnymi myślami, lecz stereotypami, bo tak nakazuje konwenans.

Teatr, m.in. polski teatr Grotowskiego, rozpowszechniał nowy sposób porozumiewania się z widzem. Niektórzy przekonywali, że elektroniczne środki przekazu mają wielki potencjał kulturowy, wielką siłę społecznego oddziaływania. To wtedy narodziło się słynne powiedzenie McLuhana: medium is message. Teraz jego przemyślenia, takie jak koncepcja osiągnięć techniki, które są przedłużeniem ludzkich zmysłów, ludzkiego ciała - a elektronika jest z kolei przedłużeniem ludzkiego mózgu - są na nowo odkrywane i doceniane.

Jakie wartości i postawy zostały przeniesione przez uczestników ruchów kontrkulturowych do ich późniejszego, dorosłego życia?

Nie znam żadnych badań na ten temat. Można jednak zauważyć, że większość ludzi, którzy doszli do znaczących pozycji w biznesie lub zaistnieli w życiu publicznym, zaczynała od tworzenia czegoś własnego, od realizacji swoich małych projektów, przedsięwzięć i pomysłów. Nie włączali się w zastane struktury, lecz próbowali budować coś nowego. "Małe jest piękne" - powtarzano wtedy za Schumacherem. Wiele z tych maleństw do dzisiaj już zdążyło urosnąć, stało się wielkimi i niejednokrotnie sprawia wiele kłopotów. Wystarczy spojrzeć na Microsoft.

Drugi obszar wykorzystania doświadczeń kontrkulturowych to sposób bezpośredniego zarządzania firmą, charakteryzujący się spłaszczonymi strukturami opartymi na rozmowie, na bezpośrednim przekazie informacji. Przed pracodawcami otwarto nowe perspektywy, np. uświadamiając im, że warto starać się o to, by pracownik żywił szacunek dla samego siebie, bo wtedy będzie lepiej pracował. Pokolenie kontrkultury było zafascynowane buntem, ale zdało sobie sprawę, że XIX-wieczne opisy buntu można schować do lamusa, że nastąpiły zmiany społeczne w różnych kategoriach. Chociażby taka, że rozróżnienie między pracownikiem koncepcyjnym a robotnikiem fizycznym ma coraz mniejsze znaczenie.

To było również pokolenie odpowiedzialne za proces wirtualizacji pracy. Do lat 60. szło się do pracy do konkretnego miejsca, do swojego warsztatu. Od lat 70. praca zaczyna od nas odchodzić, dematerializuje i eteryzuje się. Coraz mniej pracujemy na etacie, coraz więcej mamy prac zleconych, coraz popularniejszy staje się outsourcing. Za tego pokolenia dokonał się "koniec pracy", jak określił to w dużym uogólnieniu Jeremy Riffkin.

Pamiętajmy jednak, że mówimy tu tylko o fragmencie świata, o wycinku rzeczywistości oglądanej z perspektywy cywilizacji zachodniej. Mamy tendencję do westernizacji świata.

Dla rzemieślnika robiącego buty w Indonezji praca się nie skończyła, wprost przeciwnie - musi on pracować coraz więcej i ciężej, żeby zarobić niewielkie pieniądze na utrzymanie swojej rodziny.