Sieci dla regionu

Z Zygmuntem Gutowskim, przewodniczącym Rady Programu Edukacyjno - Rozwojowego Społeczeństwa Informacyjnego ''Polska-Europa-Polonia'', redaktorem naczelnym Serwera Warszawy i Mazowsza, rozmawia Andrzej Gontarz.

Z Zygmuntem Gutowskim, przewodniczącym Rady Programu Edukacyjno - Rozwojowego Społeczeństwa Informacyjnego 'Polska-Europa-Polonia', redaktorem naczelnym Serwera Warszawy i Mazowsza, rozmawia Andrzej Gontarz.

Czy technologie informacyjne mogą służyć pobudzaniu inicjatyw lokalnych? Nie widać, by społeczności lokalne garnęły się do naśladowania inicjatywy twórców spółdzielni telefonicznej w Dolinie Strugu, chociaż narzekanie na praktyki monopolistyczne Telekomunikacji Polskiej jest powszechne jak Polska długa i szeroka. Tymczasem taka aktywność jest znacznie lepiej widoczna, gdy chodzi np. o budowę wodociągów.

Z dotychczasowych, dwuletnich doświadczeń naszego programu wynika, że jest to możliwe. Po wojnie powstawały liczne komitety społeczne, które zajmowały się budową infrastruktury technicznej w wielu miejscach na terenie kraju. W latach 60. jako inżynier obserwowałem, że w ten sposób tworzono również w wielu miejscach kraju telewizje. Tam, gdzie ludzie nie chcieli czekać na decyzje z Warszawy, sami przystępowali do zakładania ośrodków telewizyjnych. Tak było np. w Krakowie czy Katowicach.

W odniesieniu do technik informacyjnych ten model działania zaistniał na razie tylko w formie "trzepakowej" - młodzi ludzie skrzykują się do założenia małej sieci osiedlowej pomiędzy kilkoma blokami, w których mieszkają. Nie ma natomiast szerszych inicjatyw zmierzających np. do usieciowienia całego osiedla. Może częściowo wynika to z faktu, że kiedyś ludzie, mając zapewnione, choć niskopłatne, ale stałe zatrudnienie i niewiele pokus konsumpcyjnych, więcej czasu poświęcali na działalność społeczną, dla dobra wspólnego niż dzisiaj.

W okresie PRL-u budowa infrastruktury społecznie była koniecznością, państwo nie spieszyło się z inwestycjami w tym zakresie. Jeszcze do dzisiaj w wielu miejscach są nadrabiane olbrzymie zaległości cywilizacyjne.

Zygmunt Gutowski

Zygmunt Gutowski

Tak, to prawda. Ale dzisiaj też trudno mówić o wielkim zaangażowaniu państwa w budowę infrastruktury społeczeństwa informacyjnego. W wielu województwach, w tym np. na Mazowszu, nie było i w moim odczuciu - mimo szumnego ogłoszenia koncepcji Wrót Mazowsza - nadal nie ma żadnych działań bazujących na przygotowanej, przemyślanej strategii rozwoju infrastruktury telekomunikacyjnej dla całego regionu. Nie ma całościowych, sensownych programów rozwoju regionu, które poważnie i szeroko traktowałyby problematykę społeczeństwa informacyjnego. Chodzi tu o perspektywiczny, dalekosiężny program polityki regionalnej, a nie np. o liczne, ale oderwane od siebie projekty związane z wykorzystaniem funduszy unijnych.

Kto takie programy miałby tworzyć i realizować?

Potrzebna jest współpraca różnych podmiotów, wszystkich zainteresowanych partnerów - od administracji samorządowej, przez rządową, po firmy komercyjne i instytucje użyteczności publicznej. Trzeba przekonać i gminy, i urzędy państwowe, i przedsiębiorców, i organizacje społeczne, a także media, że to leży we wspólnym, dobrze pojętym interesie nas wszystkich. Na razie się to nie udaje.

Jedną z przyczyn niepowodzeń jest kadencyjność władz. Politycy liczą przede wszystkim na szybki sukces wyborczy, a potem okopują się na stanowiskach do następnych wyborów. Niedobry jest także widoczny, ale niezbyt czytelny podział w administracji publicznej - na rządową i samorządową. W wielu krajach jest to jedna, państwowa administracja, jedna stabilna służba cywilna. U nas jednak wciąż traktuje się ją jako dwie odrębne formy zarządzania państwem, do tego zależne od podziałów politycznych. Zasypywaniu tych podziałów nie sprzyja istniejące prawodawstwo, które w wielu przypadkach traktuje te dwie państwowe struktury jako rozłączne. Sytuacja taka nie sprzyja tworzeniu jednolitych, spójnych programów rozwoju i przejmowaniu jasnej, jednoznacznej odpowiedzialności za podejmowane inicjatywy przez jedną, wyraźnie określoną siłę państwową.

Jakie zatem zauważa Pan możliwości pobudzenia aktywności na rzecz cywilizacyjnego rozwoju regionu? Jak zagwarantować społecznościom lokalnym warunki do coraz powszechniejszego wykorzystania technik informacyjnych?

Wobec braku funduszy i koncepcji na szczeblu regionalnym, co tylko częściowo udało się np. przy budowie Wrót Małopolski czy WrótZ Zygmuntem Gutowskim, przewodniczącym Rady Programu Edukacyjno - Rozwojowego Społeczeństwa Informacyjnego "Polska-Europa-Polonia", redaktorem naczelnym Serwera Warszawy i Mazowsza, rozmawia Andrzej Gontarz. Podlasia - chyba nie ma innej drogi, jak pobudzać inicjatywy na poziomie lokalnym - w gminach, miastach, powiatach. Współpraca musi się zaczynać od konkretnych działań na najniższym szczeblu. Ludzie, którzy potrafią coś zrobić u siebie, w najbliższym otoczeniu, będą potem szukać kontaktu z innymi, podobnymi sobie. W ten sposób stworzy się szersza sieć współpracy, która może myśleć o podejmowaniu wspólnych, ponadlokalnych inicjatyw. Takie wnioski wypływają m.in. z naszych doświadczeń.

Organizowaliśmy konferencje pod hasłem Czy społeczeństwo informacyjne pobudzi inicjatywy lokalne?, na których okazywało się, że w wielu mniejszych gminach, np. w Mszczonowie, Piastowie

Górze Kalwarii, Sochaczewie, Sokołowie Podlaskim, ale także w Płocku czy Radomiu, pojawia się wiele interesujących inicjatyw lokalnych z udziałem burmistrzów, wójtów, miejscowych przedsiębiorców, organizacji pozarządowych.

Co może mobilizować do aktywności w takich ośrodkach, do podejmowania działań związanych z Internetem, technologiami informacyjnymi w społecznościach lokalnych?

Trzeba pokazywać konkretne korzyści płynące z różnorodnych usług internetowych. Obecnie wciąż jeszcze za mało uwagi poświęca się pokazywaniu możliwości wykorzystania usług sieciowych dla dobra mieszkańców. To może najbardziej przekonać ludzi do potrzeby posiadania dostępu do Internetu.

Ci, którzy się angażują w działalność na rzecz tworzenia warunków do rozwoju społeczeństwa informacyjnego w gminie, osiedlu czy powiecie, powinni też mieć zagwarantowane możliwości decydowania o sposobach wykorzystania powstającej infrastruktury. Społeczności lokalne muszą mieć prawo do samodzielnego dysponowania efektami swojej działalności. Wiele osób zniechęciło się do pracy społecznej na rzecz infrastruktury telekomunikacyjnej m.in. z tego powodu, że budowane przez komitety społeczne linie telefoniczne musiały być potem przekazywane na rzecz Telekomunikacji Polskiej. Potęga TP została zbudowana w dużej mierze za pieniądze i wysiłek ludzi, którzy zaangażowali się w działalność na rzecz swoich środowisk.