Rozwój pod stałą kontrolą

Z Józefem Pawłowskim z Zakładu Sinologii Instytutu Orientalistycznego Uniwersytetu Warszawskiego rozmawia Andrzej Gontarz.

Z Józefem Pawłowskim z Zakładu Sinologii Instytutu Orientalistycznego Uniwersytetu Warszawskiego rozmawia Andrzej Gontarz.

Jaki jest obecnie stosunek władz państwowych Chińskiej Republiki Ludowej do Internetu?

Wbrew rozpowszechnionym u nas poglądom, władze chińskie nie postrzegają Internetu jako źródła poważnego zagrożenia. Aktywnie wspierają jego rozwój, a w przemówieniach chińskich przywódców bardzo często poruszana jest kwestia budowy społeczeństwa informacyjnego i znaczenia "ekonomii wiedzy". W ostatnim czasie media pokazują szefa partii i państwa Hu Jintao wizytującego pracownie komputerowe w szkołach i zachęcającego młodzież do surfowania po sieci. Nie znaczy to oczywiście, że Pekin jest zupełnie obojętny wobec treści zawartych na stronach WWW .

Docierają jednak liczne informacje o ostrej cenzurze i utrudnianiu dostępu.

Mimo wszystko, Internet jest jedynym w ChRL miejscem dla publicznego dyskursu, w którym spotykają się wszystkie najważniejsze nurty krytyki społeczno-politycznej. Mamy tam do czynienia z krytyką antysystemową, domagającą się pluralizmu politycznego czy swobody, wewnątrzsystemową - nienegującą kierowniczej roli partii, ale wskazującą mankamenty istniejącego systemu politycznego, oraz - najczęściej spotykaną w sieci - oboksystemową, poruszającą drażliwe kwestie społeczne, ale w sposób pomijający zupełnie rządy partii komunistycznej.

Poprzez zachęcanie internautów do zamieszczania swych poglądów i udziału w dyskusjach na stronach rządowych organizacji lub prorządowych mediów władze chińskie uzyskują możliwość aktywnego nadzoru opinii publicznej, propagowania swej polityki i zjednywania przychylności surfujących po sieci, przy jednoczesnym dyskredytowaniu opinii wrogich wobec partii. Jednym z najważniejszych narzędzi takiego modelowania opinii publicznej jest Forum Mocarstwowe (Qiangguo luntan) - forum dyskusyjne znajdujące się na oficjalnej stronie "Dziennika Ludowego", organu KPCh.

Wszelkie formy krytyki antysystemowej online są natomiast ścigane i zwalczane z całą surowością. Cała działalność w chińskim internecie podlega regulacjom Ministerstwa Informacji, a egzekwowaniem ich respektowania zajmuje się specjalny departament Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Według wydanych w 1998 r. regulacji zabronione jest publikowanie w sieci m.in. "tajemnic państwowych", treści "zakłócających porządek społeczny", "podkopujących zjednoczenie Chin z Tajwanem", propagujących "szatańskie kulty" czy "kalających honor Chin". Publikowane informacje podlegają ścisłej kontroli czynników rządowych, a strony dysydenckie są blokowane.

Pekin zdaje sobie sprawę z tego, iż antyrządowe treści zamieszczane w sieci mają znacznie większy zasięg oddziaływania niż te, przekazywane w tradycyjnych mediach. Stale umacniane są struktury organów bezpieczeństwa kontrolujących Internet.

W jaki sposób władze Chin wykorzystują Internet we własnej działalności?

Od końca lat 90. władze intensywnie promują w sieci własne treści. Dzięki projektowi "rząd online" już ponad 3 tys. rządowych struktur prowadzi własne serwisy. Nawet małe, wiejskie powiaty utrzymują własne strony, by przyciągnąć do siebie zagranicznych inwestorów. Najobszerniejszymi i najbardziej profesjonalnymi są strony głównych ministerstw, agencji informacyjnej Xinhua oraz wspomnianego "Dzienika Ludowego". Przykładowo - w serwisie chińskiego MSZ można uzyskać niezwykle dokładne informacje na temat polityki zagranicznej prowadzonej przez ChRL wobec najważniejszych państw, zaś Ministerstwo Handlu i Współpracy Gospodarczej informuje szczegółowo zagranicznych inwestorów o stanie chińskiej gospodarki i warunkach inwestowania.

Infrastruktura internetowa służy także Pekinowi do wzmacniania swej kontroli administracyjnej nad lokalnymi władzami. W wyniku słabego dotychczas nadzoru uprawiają one tzw. "gospodarkę książąt lennych" - nakładają nienależne podatki na lokalnych przedsiębiorców i inwestorów zagranicznych, a nielegalne zyski spływają do kieszeni miejscowych urzędników. Kres takim praktykom ma położyć wdrażane od kilku lat przedsięwzięcie o nazwie "13 Złotych Projektów". Jeden z nich, "Złota Karta", ma stworzyć ogólnokrajowy system elektronicznej wymiany informacji o transakcjach przeprowadzanych we wszystkich bankach państwowych. "Złote Cło" ma usprawnić procedury celne, "Złoty Podatek" - umożliwić elektroniczny obieg danych między centralą a lokalnymi urzędami skarbowymi, a "Złota Tarcza" ma stworzyć kompleksowy system łączności pomiędzy urzędami bezpieczeństwa w całym kraju.

W jaki sposób rozwój Internetu wpływa na rozwój gospodarczy Chin?

Władze dostrzegają korzyści płynące z Internetu dla chińskiej gospodarki. Udział w globalnej ekonomii wymusza dostęp do nowych technologii i know-how, jako warunek utrzymania konkurencyjności przedsiębiorstw.

W ostatnich latach nastąpił w Chinach znaczny rozwój e-handlu, szczególnie w sektorze usług, a chińskie firmy internetowe są notowane na giełdach w Hongkongu i na nowojorskim indeksie NASDAQ. Dla wielu przedsiębiorstw firmowanie siebie adresem z końcówką "com.cn" stało się już niemal symbolem nowoczesności i prestiżu.

We wszystkich dużych miastach gros reklam, jakie można zobaczyć na ulicy, dotyczy właśnie e-biznesu.

Pekin zamierza również dzięki sieci ożywić działalność państwowych przedsiębiorstw, czemu służy zainicjowany w 2000 r. projekt "Przedsiębiorstwo online". Jego celem jest wprowadzenie na strony WWW ponad 7 mln takich podmiotów. Najpoważniejszym zadaniem będzie jednak przyłączenie do Internetu małych i średnich firm, stanowiących 99% wszystkich przedsiębiorstw, z których połowa nie posiada jeszcze nawet własnego komputera. Czynniki oficjalne promują także rozwój sektora IT, gdyż jest to źródło poważnego dochodu dla państwa, a trzeba zaznaczyć, że wpływy z usług telekomunikacyjnych, w tym od państwowych usługodawców sieciowych, zwiększyły się w latach 90. ponad dwudziestokrotnie.

Jaka, Pana zdaniem, będzie przyszłość Internetu w Chinach?

Mało prawdopodobne, aby w najbliższym czasie użytkownicy Internetu mogli w znaczący sposób zagrozić dominującej pozycji partii. Kontrola z pewnością będzie utrzymywana, a dysydenci ścigani. Jeżeli jednak władze chcą utrzymać Chiny na drodze stałego rozwoju gospodarczego i technologicznego, to nie tylko nie będą mogły ograniczać rozwoju sieci, lecz będą musiały ten rozwój aktywnie wspierać. Jeśli natomiast rozwój gospodarczy będzie stabilny, to siły chcące obalić obecny system polityczny nie zyskają szerszego poparcia społecznego.

Komunikacja i wymiana informacji w sieci przyczyniają się jednak również do rozwoju wielu istniejących już w Chinach organizacji pozarządowych o apolitycznym charakterze. Chodzi tu przede wszystkim o rozmaite stowarzyszenia, kluby, kółka zainteresowań i fundacje. Dzięki Internetowi rozszerzają one swoją działalność i z czasem mogą stać się przeciwwagą społeczeństwa obywatelskiego wobec monopartyjnego państwa.


TOP 200