Proste pytania

Z Herve’em Couturie, wiceprezesem Business Objects, rozmawia Przemysław Gamdzyk

Z Herve’em Couturie, wiceprezesem Business Objects, rozmawia Przemysław Gamdzyk

Firm oferujących narzędzia, które są konkurencyjne wobec tego, co sprzedaje Business Objects, jest co najmniej kilka. Co jest głównym motorem innowacji w tym obszarze - niezaspokojone potrzeby klientów czy też raczej chęć wyróżnienia się?

Oczywiście, oba te elementy prowadzą do dodawania nowych rozwiązań w naszej ofercie, czyli chodzi zarówno o chęć bycia liderem, jak i potrzeby klienta, które rosną wraz z rozpowszechnieniem i coraz większym zaawansowaniem implementacji rozwiązań . Ale jest jeszcze trzeci czynnik - rozwój technologii, który sprawia, że pewne rzeczy są już dzisiaj dostępne i możliwe do realizacji, chociaż jeszcze wczoraj były nieosiągalne. Klienci mogą być pomocni w tworzeniu wizji rozwoju produktów jedynie w krótkoterminowej perspektywie, bo są skupieni głównie na swoich bieżących potrzebach.

Dokąd zatem zmierzamy?

H. Couturie

H. Couturie

Idealne rozwiązanie Business Intelligence to takie, w którym, po pierwsze, można posługiwać się językiem naturalnym, po drugie zaś, formułować proste pytania typu: "Dlaczego dzieje się tak i tak", a system potrafi na nie udzielić odpowiedzi. To wymaga posługiwania się złożonymi schematami semantycznymi, czego dzisiejsze programy nie potrafią. Mimo ogromnego wysiłku tak wielu firm tworzących zaawansowane rozwiązania informatyczne, komputery nadal są mało inteligentne. Radzą sobie dobrze z informacją strukturalną, podczas gdy człowiek pozostaje ciągle niezastąpiony, gdy przyjdzie zmierzyć się z tak wszechobecnym w naszym świecie chaosem.

Co zmienia się w warstwie wizualizacji informacji w systemach BI?

Akurat tutaj jesteśmy na początku pewnej zmiany. W produktach komercyjnych zaczynają się pojawiać nieznane dotychczas szerszemu ogółowi rozwiązania, które były do tej pory obiektem prac naukowych. Mam na myśli np. drzewa hiperboliczne czy obrazowanie danych pod postacią map geograficznych. Za 2, 3 lata takie rozwiązania powinny być już stosowane powszechnie. Taka firma jak Business Objects oczywiście nie tworzy sama własnych "motorów wykresowych", bazuje raczej na tym, co jest dostępne na rynku. Zaczekamy więc na wykształcenie pewnych ogólnie uznawanych standardów.

Problemem o fundamentalnym znaczeniu przy analizie dużych zbiorów danych jest ich jakość. Czy pod tym względem sytuacja zmienia się na lepsze?

Mamy lepsze narzędzia opisu metadanych czy czyszczenia danych w procesie ich ładowania. W zakresie narzędzi poprawiających jakość danych w momencie ich wprowadzania postęp jest niewielki. W sumie jakość danych globalnie nieco wzrosła, ale nie jest to istotny postęp. Natomiast na pewno mamy znacznie więcej danych niż kiedyś i w tym kontekście można powiedzieć, że jest lepiej, bo wzrost ilości nie przełożył się na szczęście na degradację jakości.

Sponsorem tegorocznej konferencji Premium Technology, waszego przedstawiciela w Polsce, jest Microsoft. Jak należy to interpretować? Przecież Microsoft nie ukrywa, że chce być coraz ważniejszym graczem na rynku rozwiązań analitycznych, a przez to staje się waszym konkurentem.

Oczywiście, idziemy w tę samą stronę, ale to nie znaczy, że robimy dokładnie to samo. Dzisiaj naszym konkurentem są takie firmy, jak Hyperion, Microstrategy czy Cognos, ale nie Microsoft. Dla nas jest to przede wszystkim dostawca popularnej platformy, na której działa nasze oprogramowanie, a - z całym szacunkiem - rozwiązania analityczne Microsoftu to rzeczy, które moja firma w swojej ofercie miała już pięć lat temu. Rozwojem narzędzi analitycznych zajmuje się u nas blisko 1400 pracowników, podczas gdy w Microsofcie kilka razy mniej.

Co będzie w przyszłości, czas pokaże. Zapewne będzie trwała konsolidacja również na rynku rozwiązań Business Intelligence i docelowo zostanie jeden, maksymalnie dwóch dostawców.