Propozycja nie do odrzucenia

Doktor Jolanta Sala, pod której kierownictwem Ośrodek Informatyki - Terenowy Bank Danych Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego (do 1999 r. Urząd Wojewódzki w Gdańsku) został laureatem konkursu Lider Informatyki w 1997 r., została zwolniona ze stanowiska. Obecnie jest prorektorem Wyższej Szkoły Zarządzania w Kwidzynie. Uzasadnienie wypowiedzenia pracy przez dyrektora generalnego Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego w Gdańsku jest obecnie przedmiotem rozprawy sądowej.

Doktor Jolanta Sala, pod której kierownictwem Ośrodek Informatyki - Terenowy Bank Danych Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego (do 1999 r. Urząd Wojewódzki w Gdańsku) został laureatem konkursu Lider Informatyki w 1997 r., została zwolniona ze stanowiska. Obecnie jest prorektorem Wyższej Szkoły Zarządzania w Kwidzynie. Uzasadnienie wypowiedzenia pracy przez dyrektora generalnego Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego w Gdańsku jest obecnie przedmiotem rozprawy sądowej.

Propozycja nie do odrzucenia

Jolanta Sala

Pracodawca twierdzi, że Jolanta Sala "dopuściła się naruszenia podstawowego obowiązku pracowniczego, jakim jest obowiązek świadczenia rzetelnej i na właściwym poziomie jakościowym pracy. [...] Spowodowało to mankamenty w funkcjonowaniu Ośrodka i niewłaściwą współpracę pomiędzy Ośrodkiem i Pomorskim Urzędem Wojewódzkim w Gdańsku". To uzasadnienie - w ocenie Jolanty Sali - obrażające ją, nijak się ma do dokonań pomorskiego TBD. 11 lat pracy w administracji państwowej Jolanty Sali zasługiwało na zdecydowanie inne podsumowanie.

Można przypuszczać, że prawdziwym powodem zwolnienia była chęć przejęcia tego stanowiska przez osobę z układu partyjnego. Następcą cenionego fachowca, eksperta w dziedzinie funkcjonowania systemów informatycznych w administracji państwowej, został bowiem człowiek, o którego dokonaniach w tej sferze trudno cokolwiek powiedzieć. Jest nim Tadeusz Wojewódzki, absolwent filologii polskiej. Napisał doktorat z integracji nauk praktycznych (technicznych i medycznych). Przed objęciem nowego stanowiska - jak sam to określił - był pracownikiem najemnym w sektorze małych i średnich przedsiębiorstw, gdzie zajmował się marketingiem usług i komputeryzacją. Chce, aby OI TBD podążał "w stronę usług komercyjnych", tj. aby większość przychodów pochodziła z kontraktów zawieranych na rynku, zwłaszcza samorządowym.

Czy doczekała się Pani sprecyzowania zarzutów? Zdaje się, że wcześniej proponowano rozwiązanie umowy za porozumieniem stron.

Owszem, ale dyrektor generalny Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego (PUW) zapewnił również, że dysponuje "papierami dokumentującymi moją niewłaściwą pracę". Wobec tego zostałam zmuszona do poproszenia o treść wypowiedzenia pracodawcy, z którego dowiedziałam się, że oskarża się mnie o niepełną realizację umowy na prowadzenie Wojewódzkiej Ewidencji Ludności i Wojewódzkiej Ewidencji Pojazdów, niepełną realizację zaleceń pokontrolnych z 17.01.2002 r., zawyżanie kosztów na usługi zlecane przez PUW; złą gospodarkę środkami finansowymi - występują zaległości w płatności względem dostawców za 2001 r. oraz brak regulacji płatności bieżących - oraz nieterminowe re- agowanie na pisma dotyczące WEP i informatyzacji Urzędu.

To są zarzuty ciężkiego kalibru...

Jestem przekonana, że świadczyłam pracę rzetelną i na właś-ciwym poziomie, nie miały miejsca wskazane mankamenty w funkcjonowaniu Ośrodka i we współpracy pomiędzy Ośrodkiem a PUW, w którą wkładałam całą swoją wiedzę, aby usatysfakcjonować użytkownika. Niestety, wielu z tych usatysfakcjonowanych użytkowników już od kilku miesięcy nie pracuje w PUW.

Pracodawca zapominiał też o kłopotach w finansowaniu rejestrów państwowych.

Rzeczywiście. Wojewoda finansował zadania informatyczne na poziomie od 50% do 25% minimalnych potrzeb. Musieliśmy się wspierać szukaniem pieniędzy na potrzeby zadań wojewody ze źródeł zewnętrznych, w tym z Komisji Europejskiej.

Sposób, w jaki "podziękowano" Pani za pracę w administracji państwowej, źle wróży informatyzacji.

W moim przekonaniu moja osobista sytuacja oraz sytuacja szeroko rozumianej informatyzacji administracji rządowej jest wypadkową przyjętych i konsekwentnie realizowanych priorytetów funkcjonowania państwa. Do moich obowiązków nie należało ustalanie priorytetów, a podporządkowanie się im. W moim przekonaniu ranga informatyki w administracji jest ciągle zbyt niska. Oczywiście wiele wysiłku wkładałam w kształtowanie tych priorytetów w kontekście potrzeb teleinformatycznych na poziomie planów i narad roboczych (na najwyższych i najniższych szczeblach podejmowania decyzji w państwie). Niemniej z perspektywy 11 lat pracy muszę uznać ten wysiłek za zbyt ryzykowny i nieproporcjonalnie wysoki w stosunku do osiągniętych wyników.

Gdzie w takim razie można się sprawdzić bez politycznych perturbacji?

Zdecydowałam wycofać się z branży zastosowań tele- informatyki w administracji i wrócić do swojego pierwszego powołania - świata akademickiego, dla którego potrafię wypracować więcej mniejszym wysiłkiem.


TOP 200