Procesory i inspiracje

Z Krzysztofem Jonakiem, szefem Intela na Europę Środkowo-Wschodnią, rozmawia Tomasz Bitner.

W ofercie Intela pojawiają się ostatnio zupełnie nowe produkty, choćby minipecet NUC albo Compute Stick – komputer wielkości pendrive’a. Stwierdzenie „Intel to producent procesorów” przestało być prawdziwe?

Oczywiście, wciąż jesteśmy największym i najbardziej zaawansowanym na świecie producentem procesorów, ale Intel już od dawna nie koncentruje się wyłącznie na tej działce. Uważamy się jednak za strażników prawa Moore’a [Gordon Moore, jeden z założycieli Intela, zauważył, że liczba tranzystorów w procesorze podwaja się w równych przedziałach czasu – red.]. Prawa, które powstało 50 lat temu, a nasza przewaga konkurencyjna polega na tym, że my ciągle to prawo wcielamy w życie. Co 18 miesięcy podwajamy liczbę tranzystorów, jednocześnie obniżając koszty pracy układów poprzez zmniejszenie ich zapotrzebowania na energię. To daje nam możliwość tworzenia ciekawych rozwiązań, które mają być katalizatorem dla rynku. Przykładem jest właśnie NUC, który jest rozwiązaniem referencyjnym oferowanym przez lokalnych resellerów. Podobnie jest też z Compute Stickiem – cztery lata temu na pytanie, czy da się zrobić komputer o sporych możliwościach wpinany w port HDMI, moglibyśmy jedynie odpowiedzieć: kiedyś to będzie możliwe. Rozwój procesorów jest tak szybki, że takie możliwości mamy już dziś.

Zobacz również:

W przeszłości Intel nie zawracał sobie głowy kwestią, jakie znaleźć zastosowanie dla nowego procesora...

Tak, ale czasy się zmieniły. Kiedyś Intel rozwijał procesory, pojawiały się nowe systemy operacyjne, a nastepnie powstawały rozwiązania bazujące na tym, że są coraz szybsze procesory, że jest nowy system i nowe apliakcje. Dziś coraz częściej użytkownik decyduje, jakiego rodzaju rozwiązanie będzie mu potrzebne, a dopiero później dostawcy starają się dopasować produkty do konkretnych potrzeb użytkownika. Skoro punktem wyjścia są potrzeby użytkownika, my też musimy to uwzględnić. Taki jest dzisiejszy świat, takie są potrzeby.

Czyli Intel staje się – poza procesorami – dostawcą technologii, które producenci mogą rozwijać i wykorzystywać w poszczególnych urządzeniach.

Tak, ale wynika to także ze zmian w produkcji samych procesorów. Historycznie robiliśmy jedną, dwie rodziny procesorów: do serwerów, do desktopów. Później rozwinęliśmy rodzinę procesorów do notebooków, które zużywały mniej prądu. A dziś mamy ogromne spektrum procesorów o parametrach dopasowanych do rozmaitych potrzeb, począwszy od bardzo zaawansowanych, potężnych procesorów serwerowych aż do Quarka, zaprezentowanego na ubiegłorocznych targach CES, który pozwala zbudować pełnowartościowy komputer wielkości guzika od marynarki.

Teraz trzeba będzie dla niego znaleźć zastosowanie, czyli nakręcić rynek.

Ująłbym to inaczej. My nie robimy czegoś, na czym się nie znamy, ale inspirujemy. Pokazujemy prototyp i prezentujemy, jak to rozwiązanie można w praktyce zastosować. Mam tu przykład z segmentu konsumenckiego – słuchawki BioSport firmy SMS Audio, założonej przez rapera 50 Cent, które wykorzystują technologię Intela. Rok temu na targach Consumer Electronics Show pokazaliśmy prototyp czujnika optycznego pozwalającego mierzyć w uchu rytm pracy serca. Nie jesteśmy producentem słuchawek, nie wiemy, jak zrobić elementy audio. Takie kompetencje ma SMS Audio i z naszej współpracy powstało zupełnie nowe urządzenie: słuchawki, które mierzą tętno. Podobnie było z NUC: pokazaliśmy prototyp, który stał się impulsem dla rynku i w ofercie producentów komputerów widać już produkty inspirowane naszym rozwiązaniem.

Które z zapowiedzianych technologii Intela mogą Pana zdaniem okazać się najciekawsze i spowodować przełom na rynku?

Na górze mojej listy byłyby technologie, które w jeszcze większym stopniu uwolnią nas od kabli, na przykład bezprzewodowe ładowanie baterii. Przewiduję, że to może być rewolucja o skali porównywalnej z pojawieniem się hotspotów wraz z platformą Centrino. Oczywiście, żeby bezprzewodowe ładowanie miało sens, musi być do niego szeroki dostęp, a więc musi powstać odpowiednia, wydajna infrastruktura. Doskonale zdajemy sobie z tego sprawę. Na razie podpisaliśymy umowę o współpracy z sieciami hoteli Marriott i Hilton, z liniami lotniczymi Emirates oraz z lotniskiem w San Francisco. Ale mamy świadomość, że to ciągle za mało. Jeszcze raz podkreślę: jeśli nie będzie rozwiniętej infrastruktury, nadal będziemy musieli w podróż brać ze sobą całe naręcze kabli i ładowarek.

Następna pozycja na mojej liście to rozwój technologii związanych z bezpieczeństwem, takich jak You Are the Password, która wykorzystuje rozwiązania software’owe McAfee i kamerę Intel RealSense 3D, aby rozpoznać użytkownika po twarzy. Taka innowacja daje zupełnie nowy poziom bezpieczeństwa w dostępie do urządzeń, a co za tym idzie, lepszą ochronę danych użytkownika.

Numer trzy to – mogę tak już powiedzieć – stare, dobre vPro, czyli zestaw funkcji do zarządzania urządzeniem zaszytym w hardware. W chipsecie mamy wbudowany układ, który jest niezależny od systemu operacyjnego. Dzięki temu nawet w przypadku problemów z systemem operacyjnym możemy dostać się do komputera i przeprowadzić analizę, co się stało. Jeśli to nie jest awaria sprzętowa, jesteśmy w stanie od nowa załadować cały system – wszystko zdalnie. Takie rozwiązanie daje ogromne oszczędności. Na przykład morskie farmy wiatraków potrzebują, czy wręcz wymagają tej technologii, bo w przeciwnym razie jakakolwiek awaria systemu oznacza konieczność wysłania ludzi na morze.


TOP 200