Problemy na łączach

Z Marcinem Burdą, pełnomocnikiem ds. zintegrowanych systemów i współtwórcą Komunalnego Systemu Bezpieczeństwa miasta Sopot, rozmawia Antoni Bielewicz.

Z Marcinem Burdą, pełnomocnikiem ds. zintegrowanych systemów i współtwórcą Komunalnego Systemu Bezpieczeństwa miasta Sopot, rozmawia Antoni Bielewicz.

Rozmawiamy tuż po tragedii w Katowicach. W doniesieniach mediów oprócz podkreślanej wszędzie ofiarności ratowników pojawiają się informacje o problemach z komunikacją pomiędzy służbami, czy kłopotach z uzyskaniem informacji na temat poszkodowanych. Trudno w tej sytuacji nie zadać pytania o systemy wspomagające przebieg akcji ratowniczej i zakres ich wykorzystania...

Problemy na łączach

Strażacy podczas akcji ratunkowej w zawalonej hali targowej w katowicach.

Na razie nie ma pełnych informacji i trudno dziś mówić, na ile skutecznie można było wykorzystać systemy działające w Centrum Zarządzania Kryzysowego wojewody śląskiego. Warto sobie jednak uświadomić fakt, że nie ma systemu organizacyjnego, ani systemu informatycznego koordynującego takie rozwiązania na poziomie krajowym - rząd-wojewodowie i powiat, na którym w końcu znajduje się przytłaczająca większość sił i środków.

Nie ma centralnego systemu łączności - Tetra i zarządzania systemu kryzysowego państwem - C2, a systemy informatycznego wspomagania ratownictwa występują jedynie na poziomie powiatowym, czasem wojewódzkim. Często zresztą systemy te nie obejmują wszystkich służb. W 95% przypadków wydzielona w ramach Systemów Wspomagania Dowodzenia jest Policja. Często są to systemy obejmujące Straż Pożarną, która zresztą jako jedyna posiada centralne oprogramowanie ewidencjonowania sił, środków i zdarzeń.

Poza systemem znajdują się instytucje wyższej użyteczności publicznej, takie jak: TOPR, GOPR, WOPR, PCK. Tymczasem - jak pokazała ostatnia katastrofa - ich uwzględnienie w systemie jest niezbędne.

Czy gdyby istniał taki zintegrowany system, mógłby on usprawnić przebieg akcji w Katowicach?

W takich sytuacjach system wspomagania zarządzania akcją z dostępem do danych o zasobach - bazy danych o służbach dostępnych w trakcie akcji ratunkowej - zintegrowany z wydolnym systemem łączności radiowej i telekomunikacyjnej przyniósłby ogromne efekty. Proszę sobie wyobrazić, że ratownicy jadąc do akcji mają przestrzenny i organizacyjny plan obiektu oraz informacje o tym, jakie siły i środki i w jakim czasie mogą dotrzeć na miejsce. Proszę wyobrazić sobie jak trudno jest kierować zespołem prawie 1300 osób z różnych służb bez pełnej łączności i wiedzy o zasobach ludzkich i sprzętowych.

Inna sprawa to wspominana powszechnie kwestia ustawy o ratownictwie medycznym. W Polsce nie ma np. systemu raportowania liczby wolnych łóżek w szpitalach i systemu uruchamiania odwodów medycznych.

Jakie są podstawowe bariery utrudniające wprowadzenie zintegrowanych systemów zarządzania kryzysowego?

To przede wszystkim braki legislacyjne, a także brak woli i pieniędzy. Wspomniana ustawa o państwowym ratownictwie medycznym czeka już pięć lat na wprowadzenie w życie. Ustawa o krajowym systemie ratowniczym trzy lata tkwi w komisji. Natomiast projekty C2 i Tetra już cztery lata czekają na decyzję o rozpoczęciu budowy - zatrzymując przy okazji rozwój systemów zarządzania kryzysowego na szczeblu powiatowym. Przykłady można by mnożyć.

Reakcja rządu na tragedię była błyskawiczna. Zapowiedziano m.in. zaostrzenie kar za niedopełnienie obowiązków związanych z nadzorem nad budynkiem. Jakie kroki powinna podjąć administracja centralna i samorządowa, aby przyspieszyć wprowadzanie zintegrowanych systemów zarządzania kryzysowego?

Ustawy i projekty czekają latami, bo brak na nie pieniędzy w obecnym budżecie. Tymczasem nagle - w obliczu tragedii - rząd zapowiada przygotowanie trzech ustaw w ciągu miesiąca, a więc praktycznie bez konsultacji? Część ustaw już jest. Jest ustawa o stanach nadzwyczajnych i kryzysowych, brak jedynie szczegółowych uregulowań prawnych. Z drugiej strony nikt nie bierze pod uwagę wielu ustaw, które są faktycznie potrzebne, np. ustawy regulującej status wolontariuszy w służbach ratowniczych, którzy dziś w ogóle nie są uwzględniani w systemie ratowniczym.

Przy okazji tej tragedii rodzi się kilka pytań. Po co ten pośpiech, skoro realizacja i tak nastąpi w przyszłym roku? Czy nie należałoby w pierwszej kolejności rozpoznać, jakie ustawy powinny być nowelizowane i przygotować komplementarny pakiet zmian? Może poszukać środków w skali Polski i większych regionów w Unii Europejskiej? Może warto przy tej okazji zastanowić się, czy obecna, skomplikowana struktura państwa nie uniemożliwia, albo co najmniej nie utrudnia budowy takiego systemu, tworząc dwuwładztwo na poziomie wojewódzkim oraz uniemożliwiając płynne przejście kompetencji pomiędzy szczeblami i poszczególnymi służbami?


TOP 200