PC poprawia rzeczywistość

Z Eckhardem Pfeifferem, prezesem Compaq Computer, rozmawia Olo Sawa

Z Eckhardem Pfeifferem, prezesem Compaq Computer, rozmawia Olo Sawa

Pytania, które zadał Pan Scottowi McNeally po jego wystąpieniu na tegorocznym IT Forum, świadczyć mogą o tym

że Wasze wizje rozwoju społeczeństwa informacyjnego idą w dwóch różnych kierunkach...

Wychodzimy jednak z podobnych założeń. Zarówno mnie, jak i Scottowi McNeally zależy na tym, aby urządzenia XXI w. były funkcjonalne i proste w obsłudze. Zgadzamy się w ogólnych zarysach, co do tego, że współczesny komputer PC jest zbyt drogi i zbyt trudny w utrzymaniu. Prezes Sun Microsystems mówi, iż trzeba pozbawić PC twardego dysku i innych, niepotrzebnych - jego zdaniem - elementów, a wszystkie aplikacje korzystające z Javy ładować z sieci. Ja natomiast pytam - Czy w sieci będą dostępne wszystkie aplikacje, których potrzebuje użytkownik? W jaki sposób będziemy ściągać je z sieci np. w Europie, gdzie rozwój telekomunikacji ograniczają monopole? Kogo będzie stać na wgrywanie aplikacji? Czy będziemy wykorzystywać kosztowny ISDN - osobiście uważam, że dużo lepszym rozwiązaniem jest zastosowanie technologii xDSL (Digital Subscriber Line), która nie tylko wykorzystuje zwykłe łącza analogowe, ale daje przepustowość ok. 8 Mb/s. Na te pytania Scott McNeally nie udziela jasnej odpowiedzi.

Dlatego Pan nie zdecydował jeszcze, czy Java będzie standardem dla Compaqa.

Rozmawiając dziś w Paryżu, możemy pokusić się o prognozowanie zmian na rynku teleinformatycznym, ale trzeba zdać sobie sprawę, że będą to przewidywania niedokładne. Technologia potrzebuje pięciu, a nawet dziesięciu lat, by się rozwinąć. Także technologia oparta na języku Java.

Istnieje jednak trzecia droga...

Tak i wynika ona z trzeźwego spojrzenia na rzeczywistość telekomunikacyjną i potrzeby klienta. Komputer PC staje się silniejszym, bardziej rozbudowanym urządzeniem. Wkrótce zacznie przypominać mały serwer. Rosną też jego możliwości. Dlatego nie odrzucałbym PC jako nieudanej próby poprawienia rzeczywistości. A wręcz przeciwnie, oparłbym na komputerze osobistym sieć dla domu lub małego biura. Narodziny domowego LAN-u są, moim zdaniem, kwestią czasu.

Gdyby miało się tak stać, jeden z członków czteroosobowej rodziny musiałby być informatykiem...

I to niezłym, jak sądzę. Dlatego też należy poczekać rok, dwa, może nawet dłużej, aż do chwili, kiedy technologia będzie umożliwiać podobne rozwiązania.

Odnoszę wrażenie, że i Scott McNeally, i Larry Ellison walczą o obniżenie ceny komputera PC kosztem jego funkcjonalności. Może wynika to z założenia, iż większość Amerykanów uważa PC za zbyt skomplikowane narzędzie, a poza tym i tak nie wiedziałaby do czego je wykorzystać, a może dlatego, że szefowie Oracle'a i Suna świadomie uczestniczą w tworzeniu kultury obrazkowej, której odbiorcy z definicji więcej oglądają niż tworzą. Czy widział pan, by podczas prezentacji NC Larry Ellison posługiwał się klawiaturą?

Nie twierdzę, że idea komputera sieciowego jest chybiona. Może on znaleźć wykorzystanie tam, gdzie istnieje potrzeba wprowadzania dużej ilości danych. Chętnych do kupna komputera sieciowego upatruję również wśród tych, którzy mają małe wymagania w stosunku do teleinformatyki, a ich kontakt z zaawansowaną technologią ogranicza się do przeglądania stron WWW.

Pamiętam, że w ub.r. w Paryżu o Internecie mówił tylko przedstawiciel IBM. Dzisiaj mówią wszyscy.

Ależ los Internetu nie został jeszcze przesądzony! Dopiero, kiedy handel na dobre zadomowi się w sieci, ma on szansę przetrwać przez następnych kilkadziesiąt lat. Problemem nie jest obecnie bezpieczna transmisja danych, ale bezpieczna infrastruktura sieci. Wtedy będzie można sprostać wymaganiom 2000 r., kiedy przeciętna prędkość przesyłania informacji osiągnie wartość 10 Mb/s.


TOP 200