Nie jestem wizjonerem

Rozmowa ze Scottem McNealy, współzałożycielem i prezesem Sun Microsystems.

Rozmowa ze Scottem McNealy, współzałożycielem i prezesem Sun Microsystems.

Jaką rolę będą spełniać komputery za 10 lat?

Przede wszystkim "komputer" stanie się słowem rzadko używanym, tak jak dzisiaj przełącznik sieciowy czy transformator. Te należą do infrastruktury. Komputery znajdą się w serwerowni. Wszystkie urządzenia będą przygotowane do pracy w sieci.

Nie wydaje się Panu, że to niepokojący scenariusz? Zbliżymy się do punktu, w którym dążenie do zdobywania informacji zniszczy prywatność.

Gdybym miał zainstalowany czujnik lub kamerę w łazience, mógłbym być zaniepokojony. Lecz czemu mam narzekać na kamerę, która umożliwia czuwanie nad bezpieczeństwem ludzi na Palo Alto Square? To jest jedyna szansa, by zatrzymać kogoś, kto chciałby mi coś złego zrobić.

A jak za 10 lat będzie wyglądał komputer PC?

A kto powiedział, że będzie jeszcze istniało coś takiego jak komputer osobisty?! Mówmy wyłącznie o możliwych urządzeniach. Będziemy stosować karty chipowe lub podobne wynalazki, które będą nas identyfikować i potwierdzać prawa dostępu do sieci. Po wpisaniu hasła, uzyskamy prawo korzystania z usług, za które później zostanie obciążone nasze konto w banku.

Jak będziemy posługiwać się tymi urządzeniami? Jak Pan sobie wyobraża interfejs użytkownika?

Pomysł, aby komputer miał jakikolwiek interfejs, jest niedorzeczny. Dążymy przecież do stworzenia najzwyklejszych urządzeń domowych. Komputerowy interfejs został przypadkowo wynaleziony przez ludzi z Redmond. Czy za 10 lat wciąż będziemy zmuszeni mieć własny mainframe, w którym ulokowalibyśmy 40 mln linijek kodu?

Czy będziemy więc używać klawiatur? A może będziemy mówić do tych urządzeń?

Nie sądzę, że technologia wydawania poleceń głosem przerodzi się w coś lepszego niż tylko wspomaganie naciskania klawiszy. Cała koncepcja technologii Jini (przetwarzania sieciowego z wykorzystaniem Javy) sprowadza się do tego, aby interfejs użytkownika trafiał doń w postaci apletu Javy, który można załadować do dowolnych urządzeń. Posłużmy się przykładem wielofunkcyjnego pilota telewizyjnego. Kiedy będziemy chcieli oglądać TV, naciśniemy klawisz i zaczniemy obsługiwać telewizor. W chwilę później - jeśli zechcemy porozmawiać - ten sam pilot stanie się telefonem.

Ciągle mówimy o technologiach preferowanych przez Suna. Co się będzie działo z IBM lub Microsoftem w następnym stuleciu?

Spokojnie, rozmawia Pan przecież z szefem Suna o jego wizji świata. Jeśli świat miałby pójść w innym kierunku niźli on steruje firmą, to ktoś powinien go zastrzelić! 15 lat temu ogłosiłem, że "sieć to komputer". Ludzie pytali: "O czym ty mówisz?" Teraz każdy to już wie.

Co się stanie z Internetem?

Przez sieć będą przesyłane wszelkiego rodzaju dane. Zostanie poddana standaryzacji transmisja dźwięku, obrazu, wiadomości itp. Wbrew pozorom ludzie pozostaną przy pisaniu listów bez zbędnych fajerwerków, w czystym ASCII - to zdecydowanie prostsze i łatwiejsze.

Jakie są możliwości dalszego wzrostu gospodarczego?

Do wzrostu przyczynią się wyniki wielu małych firm i niektórych wielkich koncernów z tradycją i doświadczeniem, otwartych na innowacyjność. Zerowe koszty sprzedaży i dystrybucji oprogramowania mogą nagle pobudzić do innowacyjności umysły klasy Linusa Torvaldsa, twórcy Linuxa.

Ile mocy obliczeniowej w następnej dekadzie będziemy mogli kupić za 100 USD?

Zero. Wszystko będzie ukryte w sieci - i tam będzie kryła się moc obliczeniowa. Czy w przyszłości zamierzam kupić komputer? Nie. Przedsiębiorstwa też tak zrobią. Natomiast zaczną dzierżawić dostęp do tych sieciowych środowisk obliczeniowych. Wyobrażam sobie, że będzie to funkcjonowało na wzór dzisiejszego dostępu telefonicznego. Gdy mamy telefon w samochodzie, korzystając z karty kredytowej wykupimy dostęp do linii telefonicznej. W przyszłym sieciowym świecie będziemy mogli skorzystać ze wszelkich usług, podłączając urządzenia do sieci. Nie będziesz kupował komputera, kupisz telefon, który umożliwi dostęp do usług sieciowych.

W Pana wizji osieciowanego świata radykalnie spada zapotrzebowanie na pracę informatyków.

Prawdopodobnie tak. Jeśli przeniesiemy technologie do usługodawców i zaczniemy rozpowszechniać poprzez sieć np. aplikacje, firmy będą potrzebowały specjalistów, którzy ich w tym procesie wspomogą. Pozostanie kilka firm pocztowych, agencji informacyjnych czy twórców serwisów webowych.

Słowem - nastąpi niezwykłe zmniejszenie dzisiejszego przemysłu komputerowego?

Nie, zmniejszą się niezwykle firmy naszych konkurentów (śmiech)! Staję się wizjonerem...

Na podstawie Computerworld USA opr. kosiel.


TOP 200